Krzysztof Cugowski był przerażony. "Te nagrania są okropne"
Ewa Demarczyk to jedna z największych gwiazd w historii polskiej muzyki. Niestety, mimo swojej pozycji w rodzimym show-biznesie jej kariera nie była wolna od przykrych wydarzeń. Jedno z nich dzieliła z kolegą z branży – Krzysztofem Cugowskim.
- Ewa Demarczyk była wybitną wokalistką, jednak jej kariera nie była wyłącznie pasmem sukcesów.
- Piosenkarka źle wspominała między innymi współpracę z czołową wytwórnią muzyczną PRL.
- Kiepskie doświadczenia z tą samą firmą miał również Krzysztof Cugowski.
Ewa Demarczyk przyszła na świat 16 stycznia 1941 roku w Krakowie. Gdyby żyła, dziś obchodziłaby 84. urodziny. Mimo że koncertowała w salach koncertowych całej Europy, a nawet była porównywana do Edith Piaf, zdecydowała się na wydanie wyłącznie jednego albumu studyjnego ze swoimi utworami.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Lata 80. czy 90.? Jeśli wtedy żyłeś, 80 proc. to mus!
Ewa Demarczyk "sparzyła się" na tej współpracy. Nie była jedyna
Niestety, kiedy Ewa Demarczyk podjęła decyzję o wydaniu swojego albumu studyjnego, był jeszcze PRL. Wokalistka nie miała więc wielkiego wyboru jeśli chodzi o studio, gdzie nagra płytę. Trafiła więc do "Polskich Nagrań", ówczesnego monopolisty.
Płyta "Ewa Demarczyk śpiewa piosenki Zygmunta Koniecznego" ujrzała światło dzienne w 1967 r. Niestety, sama artystka nie była, delikatnie mówiąc, zachwycona. Okazało się, że wytwórnia, bez wiedzy i zgody samej Demarczyk, sztucznie przyciemniła jej głos.
Zespół Budka Suflera – na czele z Krzysztofem Cugowskim – również debiutował w "Polskich Nagraniach". Gwiazdor opowiedział o swoich doświadczeniach z tym studiem muzycznym w wywiadzie dla portalu Plejada. Muzyk przyznał, że początki nie były łatwe m.in. ze względu na wiek eksperta od tzw. nagrywek, czyli pana Urbańskiego.
Pan Urbański był, że tak powiem, o dwa pokolenia starszy od nas. To było zupełnie oczywiste, że nastąpią jakieś problemy.
Gdy Krzysztof Cugowski i jego koledzy z Budki Suflera słuchali już gotowej płyty "Cień wielkiej góry", byli równie przerażeni co Ewa Demarczyk! Z perspektywy czasu jednak muzyk dość wyrozumiale podchodzi do całego przedsięwzięcia, zauważając, że specjaliści z "Polskich Nagrań" mogli tylko pomarzyć o dzisiejszych możliwościach technicznych.
Nam się wydawało wtedy, że te nagrania są okropne, a po latach okazuje się, że to są bardzo przyzwoicie nagrane rzeczy, pomimo tego, że możliwości techniczne były ograniczone – podsumował Krzysztof Cugowski w Plejadzie.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZłotePrzeboje.pl!