Filmowy hit z 1985 roku był jego koszmarem. "Ludzie prosili o autografy, a ja nie miałem na chleb"
W PRL film "Och, Karol" wywołał prawdziwe zamieszanie. Nie mniejsze wrażenie na widzach zrobił odtwróca postaci tytułowego bohatera Jan Piechociński. Choć rola w kultowym filmie z lat 80 przyniosła mu rozpoznawalność w całej Polsce, nie zapewniła mu stabilizacji. "Ludzie prosili o autografy, a ja nie miałem na chleb" - wspominał po latach.
- 21 października 1985 roku odbyła się premiera filmu "Och, Karol".
- Dzieło w reżyserii Romana Załuskiego uchodzi dziś za kultową produkcję PRL.
- Odtwórca tytułowego bohatera, Jan Piechociński, zyskał sławę, ale nie stabilizację.
Dokładnie 41 lat temu 21 października 1985 roku miejsce miała premiera filmu "Och, Karol" w reżyserii Romana Załuskiego. Historia Karola Górskiego, młodego mężczyzny prowadzącego równolegle kilka relacji z kobietami, wywoływała śmiech, ale też budziła kontrowersje. Jak na realia PRL film był zaskakująco odważny. Często określano go mianem jednej z "najbardziej niegrzecznych" komedii PRL.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Jak dobrze znasz film "Och Karol"? Za 16/20 bijemy brawo!
Jan Piechociński był gwiazdą kina PRL. Mimo sławy musiał wyjechać z kraju
W postać głównego bohatera wcielił się Jan Piechociński. Aktor stworzył postać przebojowego uwodziciela, a widzowie pokochali go za poczucie humoru, lekkość i komediowy talent. Po premierze filmu twarz Piechocińskiego znała praktycznie cała Polska, a zainteresowanie jego osobą było ogromne. Niestety nie wszędzie.
Choć z perspektywy widza rola Karola wydawała się początkiem wielkiej kariery, dla Piechocińskiego, rzeczywistość okazała się znacznie bardziej brutalna. Dopiero po latach aktor przyznał, że sukces filmu paradoksalnie mu przeszkodził. Powód? Reżyserzy zaczęli postrzegać go przez pryzmat ekranowego kobieciarza.
Film z 1985 roku był jedną z najlepszych komedii PRL
Mimo że popularność Jana Piechocińskiego rosła, zawodowych propozycji było coraz mniej. Aktor wspominał później, że sytuacja stała się z czasem na tyle trudna, że musiał podejmować się różnych zajęć, by móc utrzymać rodzinę. By dorobić, na pewien okres wyjechał nawet z kraju.
Przez cztery lata nie dostawałem żadnej roli. Ludzie prosili o autografy, a ja nie miałem na chleb. Jednak dzięki tej komedyjce zagrałem u Kieślowskiego - wspominał na łamach magazynu "Show".
W kolejnych latach aktor powrócił do zawodu, choć grał głównie w rolach drugoplanowych i epizodycznych. Stabilizację finansową udało mu się osiągnąć dzięki serialowi "Klan", gdzie nieprzerwanie od 1998 roku wciela się w postać Feliksa Nowaka.
Zobacz fragment filmu "Och Karol":
Źródło: ZlotePrzeboje.pl, filmpolski.pl, filmweb.pl, kultura.gazeta.pl