advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Kuba Badach myślał, że to koniec. "Sparaliżowało mnie od pasa w dół"

2 min. czytania
09.01.2025 14:39
Zareaguj Reakcja

Podczas jednego z koncertów Kuba Badach najadł się strachu. W jednej chwili piosenkarz poczuł tak paraliżujący ból, że nie był w stanie występować. Później wyznał, że obawiał się, że nigdy nie wyjdzie już na scenę. Szczęśliwie wszystko skończyło się dobrze.

Kuba Badach myślał, że to już koniec. "Sparaliżowało mnie od pasa w dół"
fot. Piotr Kamionka / Reporter / East News
  • Kuba Badach podzielił się w wywiadzie szczerym wyznaniem.
  • Piosenkarz opowiedział, że podczas koncertu przytrafiła mu się sytuacja, po której obawiał się o dalsze losy swojej kariery.
  • Ostatecznie wszystko skończyło się dobrze, a artysta wrócił do zdrowia.

Kuba Badach zadebiutował na estradzie pod koniec lat 80. Początkowo występował z zespołem Polucjanci, później nawiązał współpracę z kapelą The Globetrotters, a dziś spełnia się jako artysta solowy. Do tej pory piosenkarz wydał trzy krążki. Najnowszy z nich – "Oldschool" – ukazał się w 2017 roku i obecnie ma już status platyny.

Rozwiąż quiz o największych polskich hitach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Największe polskie hity. Jeśli masz 17/20, jesteś genialny!

1/20 Kto śpiewał utwór "Chciałem być"?

Kuba Badach najadł się strachu. To spotkało go na scenie

Dziś Kuba Badach jest już doświadczonym wykonawcą z długoletnim artystycznym stażem. Piosenkarz stale koncertuje, dlatego dobrze wie, jak opanowywać tremę. Od niedawna nabytą przez lata wiedzę ma także okazję przekazywać innym śpiewającym osobom, którą są dopiero na początku swojej muzycznej drogi. Jesienią minionego roku 48-latek dołączył bowiem do ekipy programu "The Voice of Poland". Jego debiut w nowej roli był bardzo udany. Jako trener gwiazdor doprowadził wprost do wygranej jedną z wokalistek z prowadzonej przez siebie drużyny – Annę Iwanek.

Zobacz także

Chociaż mogłoby się wydawać, że po kilku dekadach spędzonych na scenie Kuba Badach jest przygotowany na każdą ewentualność, jaka może przytrafić mu się podczas występu, piosenkarz dotkliwie przekonał się o tym, że jest inaczej. Niedawno w jednym z wywiadów artysta wyjawił, że w czasie jednego z koncertów spotkała go sytuacja, która zmroziła mu krew w żyłach. Wszystko wydarzyło się kilka lat temu, kiedy w Polsce panowała jeszcze pandemia. Gdy po wielu dniach spędzonych w łóżku 48-latek miał stanąć na scenie, oblał go zimny pot:

To było niebywałe, że podczas tego koncertu, gdzie akurat wyszedłem z covidu, poziom stresu był taki, że dostałem tam wszystkiego. Sparaliżowało mnie od pasa w dół. Miałem jakieś straszne zapalenie odcinka lędźwiowego. Potem się skończyło covidem, byłem chory. Myślałem, że to jest ostatni koncert w moim życiu – przyznał otwarcie piosenkarz w rozmowie z Tomasz Żądą.

Szczęśliwie przeczucia piosenkarza okazały się nieprawdziwe. Choć choroba mocno go doświadczyła, Badachowi udało się wrócić do pełni sił i obecnie jest w stanie normalnie koncertować. Sytuację sprzed kilku lat wciąż wspomina jednak, mając na plecach ciarki. – Myślałem, że zdechnę na tej scenie… – dobitnie podsumował sytuację gwiazdor.

Zobacz także

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZłotePrzeboje.pl!