Legendarna wokalistka nie wytrzymała. To powiedziała o Spotify
Björk na scenie jest od lat 80. Niektóre zmiany na rynku muzycznym, które przez ten czas się dokonały, bardzo jej się nie podobają. Jedną z nich są serwisy streamingowe takie jak Spotify.
- Björk przez dekady stała się ikoną muzyki i nie musi się martwić o swoje przychody.
- Islandzka gwiazda jest jednak zatroskana losami młodszych artystów.
- Między innymi dlatego Björk uważa, że Spotify to "najgorsza rzecz, jaka przytrafiła się muzykom".
Björk to ikona sceny alternatywnej, która jednocześnie ze swoją muzyką mocno przedarła się do mainstreamu. Islandzka wokalistka autorka tekstów, kompozytorka i producentka o eklektycznym guście wylansowała wiele klasyków, na czele z "It's Oh So Quiet", "Venus as a Boy", "Army of Me" czy "Hyperballad".
Rozwiąż quiz o hitach lat 90. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Największe hity lat 90. Tylko mistrz zgarnie 20/20
Björk ostro o Spotify
Wielokrotnie nagradzana Björk zaczynała karierę bardzo młodo. Najpierw zaistniała w rockowej grupie Sugarcubes, po to, by w latach 90. pójść drogą solową. Zasłynęła także łączeniem różnych sztuk multimedialnych i współpracą z artystami z innych dziedzin.
Gwiazda ma bardzo bogatą dyskografię, która zawiera m.in. siedem albumów koncertowych. Teraz z kolei premierę miał jej film koncertowy pt. "Cornucopia" w reżyserii Ísold Uggadóttir. Trafił na platformę streamingową Apple TV+.
Co jednak ciekawe, Björk nie ma dobrego zdania nt. innej – muzycznej – platformy streamingowej. Mowa o Spotify. W wywiadzie dla szwedzkiego "Dagens Nyheter" oznajmiła wprost:
Część koncertowa jest i zawsze będzie dużą częścią tego, co robię, ale mam szczęście, ponieważ nie muszę już organizować tras po to, żeby zarobić pieniądze, a młodsi muzycy są do tego często zmuszani. Pod tym względem Spotify jest prawdopodobnie najgorszą rzeczą, jaka przytrafiła się muzykom. Kultura streamingu zmieniła całe społeczeństwo i całe pokolenie artystów.
Owszem, na platformach streamingowych można poznać szerszą gamę artystów i ich twórczości, a także dotrzeć do tych bardziej niszowych. Jednocześnie sami artyści za to, że ludzie odsłuchują utworów w sieci, dostają bardzo niewielki ułamek tego, co zarobiliby na zakupie przez fanów ich płyt i singli.
Jak przypomina bowiem "Variety":
Serwisy streamingowe płacą w przybliżeniu od 0,003 do 0,005 dolara za strumień. Pieniądze te trafiają bezpośrednio do właścicieli praw (zazwyczaj wytwórni i wydawców), którzy następnie płacą artyście lub autorowi piosenek i innym zainteresowanym stronom.
Plany islandzkiej gwiazdy
W tym samym wywiadzie Björk odniosła się też do swoich planów muzycznych. Tłumaczyła, że potrzebuje spokoju i prywatności, by tworzyć muzykę, stąd zazwyczaj "zajmuje jej to kilka lat".
Teraz jestem bardziej zajęta uwalnianiem wszystkich innych pomysłów, które mam w sobie. Czuję, że daleko mi do zakończenia kariery, jednak czas ucieka. A co, jeśli musiałabym stworzyć jeszcze 20 albumów? W moim tempie pewnie uda mi się zrobić co najwyżej pięć, zanim umrę – wskazała z humorem Björk.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!