advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Potwór, który zrodził się z lęku. "Godzilla" to coś więcej, niż myślisz

5 min. czytania
17.12.2024 08:15
Zareaguj Reakcja

Godzilla jest znany na cały świat. Zyskał miano "Króla Potworów" i na stałe wpisał się w kanon światowej popkultury. Doczekał się kilkudziesięciu filmów, nie wspominając o serialach, anime, komiksach czy grach wideo. W hollywoodzkiej Alei Gwiazd ma własną gwiazdę, wzorem największych ikon kina. Nie wszyscy jednak wiedzą, że zrodził się on z lęku. Lęku, który w starszym pokoleniu Japończyków może tkwić do dziś.

Godzilla to coś więcej niż myślisz
fot. Kadry z filmu "Godzilla" (1954)
  • Godzilla jest dziś znany głównie z filmów pełnych akcji i radości niszczenia.
  • Pierwsza produkcja ukazała się w 1954 roku i była zgoła odmienna od tego, co znamy obecnie.
  • Oryginalny Godzilla był symbolem epoki i metaforą ogromnych lęków ówczesnych ludzi.

Godzilla to wielki potwór przypominający dinozaura i jednocześnie prawdziwa ikona współczesnej popkultury. Dziś kojarzymy go w głównej mierze z pełnymi akcji filmami. Przerośnięta jaszczurka zrównuje w nich całe miasta z ziemią i sieje spustoszenie. Wszystko podlane oczywiście robiącymi wrażenie efektami specjalnymi. Czysta, nieskrępowana rozrywka, chaos, harmider, radość z niszczenia. Warto jednak wrócić do początku. Do miejsca, w którym prehistoryczne monstrum było czymś więcej niż kolejnym hollywoodzkim przebojem, przyciągającym widzów do kin.

Atak atomowy na Hiroszimę i Nagasaki

Druga wojna światowa odcisnęła ogromne piętno na całym świecie. III Rzesza skapitulowała w 1945 roku, ale Japonia nie zamierzała tego robić. Wielkie mocarstwa skupiły się więc na jej pokonaniu. Dowództwo amerykańskiej armii regularnie wysyłało bombowce na tamtejsze miasta. Mimo nalotów Kraj Kwitnącej Wiśni nie zgadzał się na kapitulację. Nie zmienił tego nawet niszczycielski atak na Tokio z wykorzystaniem bomb zapalających.

31 lipca 1945 roku Amerykanie zakończyli montaż bomby atomowej "Little Boy". 6 sierpnia zrzucono ją na Hiroszimę. Wybuch miał ogromną siłę, a nad centrum miasta uformował się gigantyczny, wysoki na kilkanaście kilometrów słup dymu, przypominający grzyba. Atak zabił około 30% mieszkańców, a z 76 tysięcy budynków zburzonych lub uszkodzonych zostało 70 tysięcy. I to nie skłoniło Japonii do bezwarunkowej kapitulacji.

Japońskie dowództwo było przekonane, że Amerykanie dysponowali tylko jedną bombą. USA zdecydowało się na kontynuowanie ataków. 9 sierpnia zrzuciło bombę "Fat Man" na Nagasaki. Ta konstrukcja była jeszcze silniejsza od poprzedniej. Wybuch całkowicie zniszczył miasto w promieniu ok. 1,6 kilometra od centrum eksplozji. Liczne pożary doprowadziły do kolejnych start.

Redakcja poleca:33 lata "Rozmów kontrolowanych". "Czasem dziwi, z czego młodzi rechoczą"

Bestia zrodzona z traumy całego narodu

Zrzucenie bomb atomowych było wydarzeniem przerażającym. Nie da się określić liczby ofiar, które zginęły w wyniku ataków. Wiele osób umierało także w wyniku choroby popromiennej i skażenia radioaktywnego. Była to ogromna trauma dla całej Japonii. Doświadczenie odcisnęło gigantyczne piętno na narodzie.

Z lęku przed niszczycielskimi skutkami wybuchów bomb atomowych zrodził się też gigantyczny potwór – Godzilla. Pierwszy film traktujący o "Królu Potworów" ukazał się w 1954 roku. Opowiada o tytułowej bestii, która przez wieki spała na dnie oceanu. Ma 50 metrów wysokości i wyewoluowała ze stworzenia morskiego w lądowe. Zaczęła siać zniszczenie, zaniepokojona podwodnymi testami bomby wodorowej.

Fot. Kadr z filmu "Godzilla" (1954)
fot. Kadr z filmu "Godzilla" (1954)

Godzilla w tej produkcji jest metaforą nuklearnego holokaustu. Pokazuje lęk, traumy i tragiczne doświadczenia Japończyków. Producent filmu Tomoyuki Tanaka przyznał: "Tematem od samego początku był strach przed bombą. Ludzkość stworzyła bombę, a natura zamierzała się na niej zemścić" (za "Virginia Quarterly Review").

Wprost mówił o tym także reżyser "Godzilli" Ishiro Honda. "Gdyby Godzilla był dinozaurem lub innym zwierzęciem, zginąłby od jednego pocisku armatniego. Ale gdyby był równy bombie atomowej, nie wiedzielibyśmy, co zrobić. Wziąłem więc cechy bomby atomowej i zastosowałem je do Godzilli" – cytuje jego słowa "Virginia Quarterly Review".

Redakcja poleca:Ten artysta przerósł The Beatles. "Jest brytyjskim klejnotem"

"Godzilla" wciąż jest aktualny. Ten film szokuje nawet dziś

1 marca 1954 roku japoński statek rybacki "Daigo Fukuryu Maru" został zanieczyszczony odpadem radioaktywnym z próby bomby wodorowej "Castle Bravo". Przeprowadziła ją amerykańska armia na atolu Bikini. Połów łodzi został skażony, co wywołało panikę w Japonii dotyczącą spożywania ryb. To wydarzenie doprowadziło do powstania ruchu antyatomowego. Nawiązuje do niego też otwierająca scena "Godzilli", która powstała zaledwie kilka miesięcy po tym wydarzeniu.

Jako że film miał premierę w 1954 roku, nie może równać się z kolejnymi produkcjami z Godzillą pod względem efektów specjalnych. Ma nad nimi jednak znaczącą przewagę. Pokazuje bowiem autentyczny strach przed niszczycielską siłą bomby atomowej. Ta ponura metafora jest przerażająca nawet dziś. W odczytaniu jej i poczuciu dojmującego lęku nie przeszkadzają tekturowe miasta i gumowy kostium potwora, noszony przez Haruo Nakajimę.

"Godzilla" jest też symbolem epoki. W postaci ogromnej, potężnej i niosącej zniszczenie bestii zawarto wszystkie traumy, lęki, obawy Japończyków. Nie da się przemówić jej do rozsądku, nie da się jej zrozumieć. Potwór w nic nie wierzy, nie ma systemu wartości, nie wie, co jest dobre, a co złe. Jego celem jest zagłada, zrównanie z ziemią wszystkiego, co stanie mu na drodze.

Fot. Kadr z filmu "Godzilla" (1954)
fot. Kadr z filmu "Godzilla" (1954)

To Amerykanie zrobili z oryginalnym Godzillą

W 1956 roku w USA do kin trafił "Godzilla, król potworów!". To "zamerykanizowany" film Ishiro Hondy. Przemontowano go praktycznie w całości, dodano angielski dubbing, a także postać amerykańskiego reportera, który relacjonuje atak potwora na Japonię. Ta produkcja pozwoliła poznać Godzillę większej publiczności. Oryginalny film nie był bowiem oficjalnie dostępny poza Japonią aż do 2004 roku.

Wprawdzie "Godzilla, król potworów!" zapoznał amerykańską widownię z prehistorycznym gadem, ale pozbył się najważniejszej rzeczy, którą posiadał oryginał – metaforyki. Krytyka wobec bomb atomowych była nieakceptowalna dla tamtejszych dystrybutorów. Stąd też ponowne zdjęcia i nowy montaż. Na tę wersję dobrze jednak spuścić zasłonę milczenia i traktować ją jedynie w ramach ciekawostki.

Fot. Kadr z filmu "Godzilla" (1954)
fot. Kadr z filmu "Godzilla" (1954)

Warto natomiast obejrzeć pierwszego, oryginalnego "Godzillę" i spojrzeć na niego z dzisiejszej perspektywy. Dla przyzwyczajonych do efekciarstwa współczesnych blockbusterów widzów, film Ishiro Hondy jest całkiem dobrym odświeżeniem. W jego wizji nie chodzi o niszczenie dla rozrywki, a o coś zupełnie przeciwnego. Kolejnym interpretacjom gigantycznego potwora daleko do tej produkcji. To dzieło, które niesie ze sobą ważne przesłanie. Filtrując je przez nasze doświadczenia i współczesną sytuację na świecie, możemy spojrzeć na groźną, złowrogą bestię w zupełnie inny sposób.

"Godzilla" to film wielki i niezwykle przerażający. Pod płaszczykiem historii o wielkim potworze opowiada o ludziach. O ich strachu, lękach, trudnych doświadczeniach. Pokazuje też, jak nieprzemyślane decyzje mogą doprowadzić do katastrofy. Zadzieranie z naturą się nie opłaca. Prędzej czy później odwdzięczy się ona ludzkości z nawiązką. Czy to pod postacią prehistorycznej bestii, czy coraz wyższych temperatur, będących niczym atomowy oddech "Króla Potworów".

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!