Poznajesz? Prawie żegnał się z karierą. Dziś wzdychają do niego tysiące kobiet
Mateusz Damięcki nie bez przyczyny cieszy się mianem ulubieńca widzów. Gwiazdor wielokrotnie brylował na ekranie, m.in. grając w ekranizacji "Przedwiośnia" czy też w filmie "Kochaj i tańcz". W ostatnim czasie 44-latek wrócił wspomnieniami do samych początków w branży. Mało kto wie, że przed kamerą po raz pierwszy stanął jeszcze jako dziecko.
- Mateusz Damięcki stawiał pierwsze kroki w branży w latach 90.
- Gwiazdor dał się poznać widowni jako Jim z serialu "Wow".
- Tak 44-latek wspomina początki kariery.
Mateusz Damięcki, jeden z najsłynniejszych aktorów swojego pokolenia, przyszedł na świat 19 maja 1981 roku w Warszawie. W miniony poniedziałek obchodził swoje 44. urodziny. Wywodzi się z wielopokoleniowej rodziny aktorskiej. Co więcej, sam zadebiutował przed kamerą jeszcze jako dziecko. Z biegiem lat otrzymywał coraz więcej angaży i zagrał w takich produkcjach telewizyjnych i filmowych, jak m.in. "Przedwiośnie", "Krótka histeria czasu", "Jutro idziemy do kina" czy też "Nie kłam, kochanie".
Rozwiąż quiz o polskich serialach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Znasz te kultowe polskie seriale? Tylko kinoman zdobędzie 20/20
Mateusz Damięcki świętował 44. urodziny
– Jestem aktorem. Mam na to kwity. Jak miałem dziesięć lat, zagrałem w »Wow«, potem w »Matkach, żonach i kochankach«. A potem w »Furiozie« – czytamy w bio Mateusza Damięckiego na Instagramie. Warto nadmienić, że 44-latek aktywnie udziela się w mediach społecznościowych i nie tylko publikuje na swoich profilach zakulisowe zdjęcia z teatru, ale również wykorzystuje popularność w szczytnych celach.
Swego czasu Mateusz Damięcki wrócił wspomnieniami do wczesnych lat 90. XX w. Właśnie wtedy gwiazdor stawiał pierwsze kroki na planie filmowym. Jak wspomina początki w branży?
Zadebiutował jako dziecko. Dziś to znany aktor
Mateusz Damięcki zaskarbił sobie ogólnopolską rozpoznawalność za sprawą głównej roli w serialu "Wow". Dzięki udziałowi w produkcji telewizyjnej w reżyserii Jerzego Łukaszewicza, przed nastolatkiem otworzyły się rozliczne perspektywy. Zanim jednak początkujący aktor wcielił się w ekranowego Jima, musiał najpierw... dotrzeć na przesłuchania.
Kazałem ojcu zawieźć się na Chełmską, do WFDiF, bo w naszym białym telewizorze w kuchni [...] pani Krystyna Loska powiedziała [...], że do serialu szukają chłopca 10-11 lat, który umie jeździć konno, na deskorolce, ćwiczy karate, pływa. Taki sprawny ogólnie - wspominał Mateusz Damięcki w mediach społecznościowych.
To robi dziecięca gwiazda z lat 90.
Z relacji Mateusza Damięckiego wynika, że na drodze do spełnienia marzeń stanęła mu ospa. – Dzień później, cały w fioletowe kropki, buczałem w poduszkę w naszym dwupokojowym mieszkaniu na ursynowskim osiedlu z wielkiej płyty, że moje życie i moja kariera właśnie runęły w gruzach – czytamy w dalszej części wpisu.
Szczęśliwie okazało się, że nawet po dwutygodniowej chorobie, ani chęci, ani zapał nie zniknęły. Wspólnie z rodzicami aktor osobiście udał się do wytwórni, a na miejscu spotkał Jerzego Łukaszewicza i Ryszarda Zatorskiego.
Pytali, czy myślę, że takie coś mogłoby mi się podobać, czy bym się nie bał. I czy lubię uczyć się wierszy na pamięć. Musiałem odpowiadać po myśli, bo trzy dni później spotkaliśmy się znów. Przebrałem się w kostium (marynarski z czapką), w hali było dość ciemno, paliły się punktowe światła i lasery. Pamiętam te czerwone wiązki. Pokazano mi kamerę i zaraz kazano mi o niej zapomnieć i nigdy nie patrzeć w obiektyw. A potem przyszedł pan ze srebrną walizeczką i wyciągnął z niej okrągłą szczoteczkę. To było fascynujące. Kula świeciła pulsującym fioletowo-niebieskim światełkiem, a skierowane na nią czerwone lasery rozpraszały się po ścianach. Tak poznałem "Wow" - spuentował w swoim poście Mateusz Damięcki.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!