Tak dorastała Olga Bończyk. "Nie miałam żadnego dzieciństwa"
Olga Bończyk od końca lat 90. XX w. bryluje na muzycznej estradzie i wciela się w rozmaite role na deskach teatralnych. Codzienność aktorki wypełniona jest dźwiękiem, lecz nie zawsze tak było. Gwiazda wychowywała się w "ciszy". "To jest moja przeszłość" – mówiła w niedawnym wywiadzie.
W niedzielę 29 września br. obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Niesłyszących. Celem święta jest zwrócenie uwagi na problemy, prawa, obawy, a także osiągnięcia osób niesłyszących. Mając na uwadze istotę problemu, swoimi osobistymi doświadczeniami podzieliła się wokalistka, aktorka teatralna i filmowa – Olga Bończyk.
Rozwiąż quiz o najpiękniejszych gwiazdach lat 90. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Olga Bończyk już od najmłodszych lat mierzyła się z życiowymi wyzwaniami. Dorastała bowiem pod opieką niesłyszących rodziców. Gwiazda opowiedziała o swoim trudnym dzieciństwie w wywiadzie z serwisem internetowym Plotek.
Moi rodzice nie żyją od bardzo wielu lat – moja mama od blisko 40 lat, mój tata od 24 – wyznała aktorka. Podkreśliła także, że Międzynarodowy Dzień Niesłyszących jest dla niej pretekstem do rozmyślań o przeszłości.
Zobacz także: Była ikoną lat 80. Jej nowy singiel to głos w ważnej sprawie
Olga Bończyk zmagała się z szczególnym wyzwaniem. "Musiałam wydorośleć już jako sześciolatka"
Jak wskazała dla cytowanego źródła Olga Bończyk: "Wracam na chwilę do świata, z którego się wywodzę, ale na co dzień nie żyję z tą społecznością. To jest moja przeszłość, która jest i będzie, ale ten dzień często mi umyka, bo nie mam z kim go «świętować»". W dalszej części rozmowy aktorka wyjaśniła, że dzieci słyszące, które rodzą się w domach niesłyszących, specjalistycznie określa się terminem CODA (Children of Deaf Adults).
Okazuje się, że dzieciństwo słyszących dzieci spędzone w takiej społeczności wiąże się z szeregiem konsekwencji w dorosłym życiu. "Ja i mój brat oczywiście również dostaliśmy «w pakiecie» te cechy, a ich lista jest bardzo długa. Te, które mają swoje skutki w dorosłości, to przede wszystkim nadopiekuńczość – moje dzieciństwo było odwróceniem ról" – tłumaczyła 56-letnia gwiazda.
Na swój sposób musiałam jako mała dziewczynka stać się opiekunką mamy czy taty, bo oni właściwie każdego dnia potrzebowali pomocy. Byłam wrzucona na głęboką wodę, będąc tłumaczem w urzędach czy u lekarza. Mówiąc wprost: nie miałam żadnego dzieciństwa, musiałam wydorośleć już jako sześciolatka, gdy przekazywałam mamie diagnozę nowotworu złośliwego i że w jej przypadku dni życia są policzone – mówiła dla Plotka.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!