Koczował pod domem Taylor Swift. Dwa razy wylądował w areszcie
Taylor Swift to jedna z największych światowych gwiazd. Zdarzało jej się więc mierzyć ze stalkingiem. Jak donoszą amerykańskie media, policja aż dwa razy w ciągu trzech dni aresztowała mężczyznę, który koczował pod domem artystki w nowojorskiej TriBeCe i wypytywał o nią sąsiadów.
Taylor Swift w ostatnich latach zdominowała światowy przemysł muzyczny. 34-latka produkuje kolejne przeboje, bije rekordy i zarabia fortunę na streamach, sprzedaży płyt oraz biletów na koncerty.
TOP 500 Radia Złote Przeboje. Kliknij tutaj, oddaj głos na ulubioną piosenkę i zgarnij nagrodę!
"Time" uznał ją ostatnio za "Człowieka Roku". W uzasadnieniu przyznano z nutą humoru, że "osiągnięcia Swift jako artysty – pod względem kulturowym, krytycznym i komercyjnym – są tak liczne, że ich wyliczanie wydaje się niemal nie na miejscu".
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo...
Grupa wiernych fanów wokalistki i kompozytorki jest niezwykle liczna. Jednak jest również druga, ciemna strona sławy: tak jak inne gwiazdy, Amerykanka także padała ofiarą stalkingu. Niektóre osoby nie tylko były bowiem wobec niej nachalne, ale wręcz ją prześladowały.
Zobacz także: Ozzy Osbourne schodzi ze sceny. „Chcę pożegnać się właściwie”
Stalker Taylor Swift zatrzymany
Podobna sytuacja dotknęła Taylor Swift ostatnio. CNN donosiło za nowojorską policją, że w sobotę ok. godz. 13:30 czasu lokalnego funkcjonariusze otrzymali telefon od ochrony rezydencji na Dolnym Manhattanie, w której mieszka piosenkarka.
Zgłoszono, że pod luksusową kamienicą w TriBeCe od długiego czasu kręcił się podejrzany mężczyzna, wypytujący o 34-latkę jej sąsiadów. Potem nawet próbował wejść do budynku. Był natarczywy i nie słuchał, gdy proszono go o odejście.
Służby po tym, jak przyjechały na miejsce, ustaliły, że stalkerem jest 33-letni David Crowe z Seattle. Co więcej, był on w przeszłości notowany przez policję i wystawiono za nim nakaz aresztowania: za zakłócanie porządku kilka lat wcześniej w dzielnicy Greenpoint na Brooklynie.
Został więc w ten weekend zatrzymany przez policjantów. Jednak szybko znalazł drogę powrotną pod apartament Swift...
Zobacz także: Edyta Górniak zaskoczyła fanów. Co za metamorfoza!
Ponowne aresztowanie
Policja przekazała amerykańskim mediom, że Crowe ponownie znalazł się pod kamienicą Taylor Swift niedługo po wyjściu z aresztu: w poniedziałek przed godz. 18. Służby, tak jak wcześniej, zaalarmowała ochrona i jeden z sąsiadów.
Dostrzegli oni, że mężczyzna z "zaniedbaną brodą i długimi włosami" znowu koczował pod rezydencją i "zachowywał się chaotycznie". Tym razem nie próbował wejść do środka, ale czekał na artystkę, która, zakładał, obecnie przebywała poza domem.
Zobacz także: Metallica upamiętniła zmarłego basistę. „Jego duch jest zawsze z nami”
Tak więc Crowe został aresztowany drugi raz w ciągu trzech dni. Usłyszał zarzuty nękania i stalkingu. "New York Times" informowało, za rzecznikiem prokuratora okręgowego na Manhattanie, że postępowanie w tej sprawie jest już w toku.
Nie wiadomo, czy Taylor Swift była w apartamencie, kiedy stalker koczował pod jej domem. Na razie nie zdecydowała się także na skomentowanie całej sprawy.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!