Testament Arethy Franklin. Jest decyzja sądu! Kto weźmie majątek?
Znamy już spadkobiercę majątku Arethy Franklin. Sąd rozstrzygnął, komu przypadnie spadek po zmarłej "Królowej soulu"! Testament z 2014 roku okazał się ostatecznym dokumentem.
Aretha Franklin to legenda i niezaprzeczalnie jedna z największych piosenkarek XX wieku! Kobieta zmarła 16 sierpnia 2018 roku. Miała 76 lat. Kariera piosenkarki trwała aż sześć dekad! Sprzedała w tym czasie 75 mln płyt, nagrała 42 albumy i zdobyła 18 nagród Grammy!
Początkowo w sieci gruchnęła wieść, że zmarła piosenkarka nie pozostawiła po sobie żadnego testamentu. Po dokładnym przeszukaniu domu staruszki, znaleziono jednak aż cztery różne egzemplarze! Który testament jest prawdziwy? Sąd wydał decyzję! Głośny proces właśnie się zakończył i wiemy już kto odziedziczył majątek i komu przypadła w spadku posiadłość królowej soulu!
Zobacz także: Każdy nuci ten wielki hit! Niewielu wie, o czym jest „Makeba”
Znamy decyzję sądu!
Kecalf Franklin ma powody do radości. Ława przysięgłych uznała we wtorek 11 lipca, że w mocy pozostaje testament z 2014 roku, który znaleziony w kanapie Arethy. Zgodnie z dokumentem z 2014 roku to Kecalf Franklin oraz wnuki gwiazdy odziedziczą dom po zmarłej wokalistce. W chwili jej śmierci został on wyceniony na 1,1 milionów dolarów (prawie 4,5 mln zł).
Sąd zdecydował także o równym podziale między braci tantiemów gwiazdy. Kecalf wraz z dziećmi otrzymają dom Arethy w Bloomfield Hills oraz jej samochody.
Najstarszy z synów piosenkarki - Clarence nie został obdarowany, ponieważ cierpi na chorobę psychiczną i lata temu został ubezwłasnowolniony. Obecnie zamieszkuje dom opieki w Michigan. Bracia będą go jednak wspierać, wedle woli zmarłej mamy.
Zobacz także: Lana Del Rey obsmarowała byłego chłopaka. Nie pozostawiła na nim suchej nitki
Spekulacje na temat testamentów
Aretha nie pozostawiła po sobie jednoznacznego testamentu - sąd wziął pod uwagę dwa ręcznie spisane przez seniorkę dokumenty (z 2010 i 2014 roku). Oba wyrażały jednak kompletnie inną wolę i sąd musiał się natrudzić, by ustalić który z nich jest prawdziwy.
Testament z 2010 roku wskazywał na trzeciego syna Arethy - Teda White'a Juniora, jako głównego spadkobiercę. Obstawał on, że to właśnie ten dokument jest jedynym oryginalnym egzemplarzem. Prawnik mężczyzny, Kurt Olson nie miał wątpliwości, by to właśnie na nim opierać wyrok sądu. Testament był bowiem poświadczony notarialnie i podpisany przez piosenkarkę. Zdaniem mężczyzny, późniejsza wersja z 2014 roku była "jedynie szkicem".
Gdyby ten dokument miał być testamentem, artystka byłaby bardziej ostrożna i nie zamieszczała go w notatniku schowanym pod poduszką - wyraził swoją opinię mecenas Olson.
Zobacz także: Wielki powrót Britney Spears. Jest decyzja! Padła data
[instagram]Aretha Franklin - odręczny testament
Drugi dokument z 2014 roku był pełen notatek, przekreśleń i myśli napisanych odręcznie na marginesie. Według niego większość fortuny powinna przypaść najmłodszemu synowi kobiety - Kecalfowi Cunninghamowi. Aretha Franklin napisała w nim także, by wystawić jej suknie na aukcję lub oddać je dla Smithsonian Instutution w Waszyngtonie.
Zobacz także: Nie żyje koreańska gwiazda Lee Sang-eun. Tajemnicza śmierć chwilę przed koncertem
Najmłodszego potomka kobiety reprezentował Charles McKelvie, który w rozmowie z Associated Press powiedział, że w takiej sytuacji najnowszy dokument unieważnia zapisy poprzedniego. Aretha wyraziła w obu testamentach życzenie, by jej najstarszy syn Clarence został otoczony opieką i włączony w podział majątku. Mężczyzna do końca życia będzie zależny od stałej pomocy.
Zobacz także: Nie żyje Krzysztof Rottbard. TVP potwierdza