To nie Stuhr miał grać kultową rolę. "Seksmisja" bawi od 40 lat
40 lat temu, 14 maja, na ekrany kin trafiła kultowa produkcja Juliusza Machulskiego "Seksmisja". Wybitna komedia z gwiazdorską obsadą, niezmiennie bawi nowe pokolenia Polaków. Niewielu wie jednak, że miejsce Jerzego Stuhra mógł zająć inny aktor.
Premiera filmu "Seksmisja" odbyła się w Polsce 14 maja 1984 roku. Ta przezabawna, fantastycznonaukowa komedia Juliusza Machulskiego. Data ukazania się produkcji była znacząca, z uwagi na "rok Orwellowski". Autor ten stworzył bowiem przejmującą wizję państwa totalitarnego, którym rządził Wielki Brat. Po latach Juliusz Machulski zastąpił go żeńską wersją Wielkiej Siostry. Postawił na satyryczny obraz filmu, angażując wybitnych aktorów.
Rozwiąż quiz o "Seksmisji" i "Vabank". Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem.
ma już 40 lat. Przypominamy kultowy film z lat 80.
Juliusz Machulski miał wizję realizacji "Seksmisji", jeszcze w trakcie studiów na łódzkiej filmówce. Pomysł zaświtał mu, podczas przeglądania książki o prognozach świata na XXI wiek. Z woluminu wynikało, że w przyszłości mężczyźni nie będą potrzebni. To wtedy w głowie reżysera, zrodziła się błyskotliwa idea o napisaniu scenariusza do komedii science fiction.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo…
Zobacz także: To zmysłowy hit lat 80. Gorąca scena z filmu przyniosła mu sławę!
Początkowo w scenariuszu "Seksmisji", pojawiły się same kobiety. Reżyser szybko się jednak zreflektował. "Ze scenariusza wiało nudą" - wspominał w rozmowie z "Filmem". Dopiero gdy wprowadził do historii dwóch "samców", akcja nabrała tempa. W dalszej części wywiadu reżyser zdradził więcej szczegółów.
W połowie lutego 1982 roku odebrałem telefon, że trzeba coś robić, a "Seksmisja" to jedyny scenariusz, który może pójść, bo inne są antyradzieckie. Kiedy zaczynacie i dlaczego tak późno? - miał pytać Juliusza Machulskiego szef zespołów filmowych.
Szczęśliwie dla widzów, lata oczekiwania na realizację produkcji, bardzo jej się przysłużyły. Dzięki nim, wizja scenografa mogła zostać dużo lepiej zrealizowana, z uwagi na większą dostępność materiałów, a także tekstyliów, potrzebnych na planie.
Filmowy Maks mógł wyglądać inaczej
Dobór idealnej obsady filmu, okazał się nie lada wyzwaniem dla reżysera. Od samego początku był pewien jedynie tego, że rolę Alberta najlepiej wykreuje Olgierd Łukasiewicz. W roli Maksa chciał jednak początkowo obsadzić Jana Englerta. Plany reżysera pokrzyżował zupełny przypadek.
Julisz Machulski prowadził wstępne dokumentacje do filmu w Wieliczce. Nocował wówczas w lokalnym hotelu, a kolejnego dnia planował wyruszyć pociągiem do stolicy. Miała go obudzić recepcjonistka, która zaspała. Wracał do Warszawy samolotem, którym podróżował także Jerzy Stuhr. Reżyser natychmiast zrozumiał, że to on najlepiej odegra postać Maksa.
Wiedziałem, że (Stuhr) jest bardzo dowcipny i śmieszny. Zawsze dziwiło mnie, że kino nie wykorzystywało w pełni tych jego możliwości. Poza tym zwierzył mi się kiedyś, że ma nieprzeparte pragnienie zagrania w komedii i to takiej komedii, w której mógłby pójść na całość - wyjaśniał reżyser na łamach "Filmu" w 1983 roku.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!