To serialowy "Janosik" wyznał przed śmiercią. Aż trudno uwierzyć
Już od 2005 roku Marka Perepeczki nie ma z nami. Niedługo przed śmiercią ceniony aktor powiedział coś zasmucającego. Bardzo też mylił się w swojej opinii. 3 kwietnia aktor obchodziłby 82. urodziny.
Marek Perepeczko należał do najpopularniejszych polskich aktorów. Od połowy lat 60. zagrał w dziesiątkach filmów i seriali. Wszyscy pamiętamy go jako Janosika oraz komendanta Władysława Słoika w sitcomie "13 posterunek". Zasłynął również rolami w "Wilczych echach" czy "Panu Wołodyjowskim".
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
3 kwietnia br. aktor obchodziłby 82. urodziny. Zmarł jednak 17 listopada 2005 roku na zawał serca. Niedługo przed tą tragedią powiedział coś zaskakującego.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo...
Miłość na zawsze, czyli Perepeczko i Fitkau
Marek Perpeczko jako dziecko był kruchy i gnębiony przez większych rówieśników. Dlatego jako nastolatek zaczął uprawiać wiele dyscyplin, w tym judo. Po kilku latach stał się dobrze zbudowany.
Kiedy składał dokumenty na studia, spotkał Agnieszkę Fitkau. Później w wielu wywiadach przyznawał, że błyskawicznie się w niej zakochał. Wziął z nią ślub rok po otrzymaniu dyplomu uczelni.
Ich związek przetrwał wiele. Także wyjazd do Australii. Kiedy w 1981 r. Fitkau-Perepeczko zdecydowała się na przeprowadzkę do Melbourne, by tam kontynuować karierę, on poleciał za nią.
Zobacz także: To on w latach 80. zapewnił jej rozgłos. Szybko została ikoną, uciekła do USA
Prowadził tam amatorskie kluby literacko-teatralne oraz założył Tymczasowe Towarzystwo Miłośników Teatru im. Witkacego. Ogólnie jednak, w przeciwieństwie do ukochanej, trudno mu się było zaaklimatyzować na Antypodach. Do Polski powrócił osiem lat później.
Przez dłuższy czas jednak i w Ojczyźnie doświadczał posuchy zawodowej. Nie mógł liczyć na angaż w nowych produkcjach. Przełomem była dopiero rola w "13 posterunku" w 1997 r. Zanim ją jednak otrzymał, miał już... dużą, ponad 40-kilogramową, nadwagę.
Wcześniej zajadał bowiem swoje smutki – związane również z rozłąką z żoną – i stracił formę. Zyskał natomiast wiele nadprogramowych kilogramów. W programie "Uwaga!" na TVN Agnieszka Fitkau-Perepeczko przyznała, że "zaczął więcej jeść, a gdy jadł, tył. Nie wiedział, co ze sobą zrobić".
Kiedy na początku XXI w. żona gwiazdora wróciła do Polski, bezskutecznie próbowała go przekonać, żeby zadbał o formę i zdrowie.
Zobacz także: Grała Kasię Solejuk w „Ranczu”. Dziś ma 27 lat. Co za zmiana!
To powiedział Marek Perepeczko przed śmiercią
Na początku listopada 2005 r. Marek Perepeczko wypowiedział na łamach magazynu "Retro{ słowa, które były szokujące. Aktor też bardzo mylił się w swoim osądzie. Zdradził bowiem:
Ta nadwaga mnie kiedyś zabije. To wielkie szczęście, że nikt nie będzie po mnie płakał.
Zaledwie parę dni później odwiózł swoją żonę do Łodzi, a sam wrócił do domu w Częstochowie. Zapewniał ją, że zadzwoni do niej następnego dnia. Do tego jednak nie doszło, ponieważ 63-letni wówczas Marek Perepeczko miał zawał serca i zmarł rzeczonej nocy z 16 na 17 listopada.
Zobacz także: Tak Kora odegrała się na Terleckim. „Zdradziłam go na jego oczach”
Agnieszka Fitkau o zmarłym mężu
Marek Perepeczko był w ogromnym błędzie, uważając, że nikt go nie będzie opłakiwał. Aktorska Polska oraz liczni fani aktora byli pogrążeni w żałobie. Do dziś też regularnie przypominają o nim i jego dokonaniach.
Śmierć gwiazdora była oczywiście również ogromnym ciosem dla Agnieszki Fitkau-Perepeczko. Wielokrotnie w kolejnych latach podkreślała, że łączyła ją z mężem nierozerwalna więź i bardzo silna nie tylko miłość, ale także przyjaźń.
W 2020 r. została zapytana przez "Na żywo" o to, czy w późniejszych potencjalnych partnerach szukała Perepeczki. Zapewniała jednak:
To niemożliwe. On był jedyny i niepowtarzalny. Zdarzają mi się fascynacje, nawet dużo młodszymi mężczyznami, którzy piszą dla mnie wiersze, ale i tak zawsze moje szare komórki wygrywają z namiętnością.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!