Wielka reaktywacja Talking Heads po 32 latach? Znów się spotkali
Niedawno po raz pierwszy od dłuższego czasu członkowie Talking Heads zebrali się w jedynym miejscu. Zapytano ich o to, czy istnieje szansa na reaktywację słynnej grupy.
Zespół Talking Heads to jeden z głównych przedstawicieli słynnej nowojorskiej sceny klubu CBGB’s. Od drugiej połowy lat 70. wraz z Blondie definiowali amerykańską nową falę i post punk. Zespół zakończył działalność od 1991 r.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
Łącznie grupa (w składzie: wokalista David Byrne, perkusista Chris Frantz, gitarzysta Jerry Harrison i basistka Tina Weymouth) nagrał osiem albumów. Artyści wykreowali takie hity jak "Psycho Killer" czy "This Must Be the Place".
Zobacz także: The Rolling Stones od tego utworu wzięli swoją nazwę. Teraz wydadzą jego cover
Członkowie Talking Heads o możliwości reaktywacji grupy
Od czasu rozwiązania Talking Heads niektórzy z muzyków okazjonalnie ze sobą współpracowali. Jednak cała czwórka zeszła się tylko przy trzech okazjach. Pierwszy raz zrobili to w 1999 r. na 15-lecie wydania słynnego filmu koncertowego "Stop Making Sense", przedstawiającego ich występy w Pantages Theatre w Los Angeles z grudnia 1983 r.
Drugim razem wykonali cztery swoje utwory przy okazji wprowadzenia kapeli do Rock & Roll Hall Of Fame w 2002 r. Natomiast teraz, 21 lat później, miał miejsce ich trzeci wspólny "zjazd". Spotkali się we wrześniu na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto z okazji 40-lecia "Stop Making Sense".
Przy tej okazji wzięli też udział w sesji Q&A z dziennikarzami i widzami. Padły tam oczywiście pytania o możliwość reaktywacji Talking Heads. Odpowiedź Tiny Weymouth była wymijająca. Nawiązała ona przede wszystkim do powodu, dla którego się spotkali.
Po prostu delektujemy się chwilą. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że zaowocowało to wspaniałą rzeczą (filmem – przyp. red.), która przetrwała 40 lat. Tak naprawdę nie patrzymy zbyt daleko w przyszłość. Możemy stanąć na rogu ulic i autobus nas potrąci... Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że żyjemy. Jesteśmy tu wszyscy czworo, aby cieszyć się tą chwilą – oznajmiła.
Odpowiedź Jerry'ego Harrisona była podobna.
Nie ma jednak wątpliwości, że rozpala to radość, którą mieliśmy ze wspólnej gry. Myślę, że każdy z nas, oglądając film, czuje radość. Nie tylko nasza czwórka, ale wszyscy, którzy byli na scenie, i ekipa. Z pewnością chwyta za serce świadomość tego, jak bardzo wszystkich kochałem – dodał.
Zobacz także: Człowiek wielu talentów. Nick Cave obchodzi 66. urodziny
O przeszłości i przyszłości Talking Heads mówił też wielokrotnie David Byrne. Rok temu powiedział WIRED, że początkowo byli przyjaciółmi, których połączył wspólny gust muzyczny.
Stopniowo, w miarę jak dojrzewasz, odkrywasz różne rzeczy. Twoje upodobania muzyczne się zmieniają. Stało się to potem dla nas bardziej jak praca. Nie spędzaliśmy już razem czasu, więc w końcu się od siebie oddaliliśmy – tłumaczył.
Niedawno w rozmowie z "New York Times" wyjawił, że "czuje się źle z tym, że był pod koniec działalności zespołu małym tyranem". Dodał, że po rozpadzie kapeli, jej członkowie "byli wobec siebie serdeczni", ale nie można powiedzieć, by byli "najlepszymi przyjaciółmi".
Wszyscy jednak czujemy, że naprawdę kochamy to, co robiliśmy i osiągnęliśmy w grupie. Dzięki temu możemy ze sobą rozmawiać i dogadywać się – dodał.
Zobacz także: „W Guns N’ Roses były przekręty”. McKagan o początkach zespołu
Natomiast Chris Frantz stwierdził, że namawiał w przeszłości Byrne’a na reaktywację, ale przestał, gdy wokalista powiedział w mu, "żeby przestał w końcu raz na zawsze się go o to pytać".
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!