Włącz radio

Wyprosili ją z restauracji i chce przeprosin. Makłowicz skomentował zajście

2 min. czytania
10.08.2024 11:20
Zareaguj Reakcja

Monika Goździalska została wyproszona z restauracji. Sprawę skomentował Robert Makłowicz, a także radczyni prawna. Wnioski płynące z całej sprawy są zaskakujące.

|
fot. Robert Makłowicz i Monika Goździalska fot: Bieniecki Piotr/CC-BY-SA-4.0/commons.wikimedia.org/

Lato w pełni, a to dla wielu oznacza czas odpoczynku. Z wakacyjnej aury korzystają także "znani i lubiani", w tym również Monika Goździalska. Korzystając z uroków ciepłych dni, prezenterka postanowiła wybrać się do jednej z warszawskich restauracji. Niestety – bardzo szybko została z niej wyproszona, a całą sytuację zrelacjonowała na InstaStory.

Rozwiąż quiz z wiedzy ogólnej. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…

Weszliśmy do ogródka, siedem, osiem czy dziewięć stolików wolnych, wchodzę, a pani na dzień dobry, zaczyna pytaniem: "Czy my przyszliśmy tutaj na obiad". Ja mówię, że nie, że chcemy zjeść ciastko i wypić kawę. I pani kelnerka, której nie jest to wina, że ma takiego szefa wariata, mówi do nas: "Nie możecie Państwo skorzystać ze stolika ze względu na to, że u nas w restauracji możesz tylko przyjść, usiąść jak zjesz obiad. Nie możesz przyjść na ciastko" – mówiła gwiazda na InstaStory.

Jak dotąd Monika Goździalska nie otrzymała przeprosin od lokalu, a cała sytuacja dotarła do Roberta Makłowicza. Niekwestionowany autorytet kulinarny postanowił skomentować sprawę i uznał, że wszystko zależy od zasad panujących w danej restauracji.

Jeśli ktoś chce wypić kawę i zjeść ciasto, to powinien udać się do kawiarni albo cukierni, a nie do restauracji – komentował dla Pudelka.

Zobacz także: Wzruszająca ballada lat 80. Popularny serial dał jej drugie życie

Goździalska kontra Makłowicz. Radca prawny wyjaśnia

Do całej sytuacji postanowiła się także odnieść radczyni prawna Ewa Trzaska. Okazuje się, że w świetle obowiązującego w Polsce prawa Monika Goździalska miała prawo skorzystać z oferty restauracji i tym samym zamówić deser. Jednocześnie nie musiała zakupić obiadu w lokalu. Robert Makłowicz "nie miał racji", a restauracja "powinna sprzedać oferowane produkty".

Kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru, podlega karze grzywny — mówiła specjalistka.

Całą sprawę postanowili zbadać dziennikarze Pudelka. Jedna z reporterek udała się do wspomnianego lokalu, gdzie zamówiła ciastko oraz kawę. Szybko otrzymała swoje zamówienie i miło wspomina obsługę lokalu, z którego Monika Goździelska została wyproszona. Reporterka zapytała także o komentarz restauracji do całej sytuacji, jednak nie otrzymała żadnej konkretnej odpowiedzi.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!