Mariusz Szczygieł: "Zakochałem się i nie zdążyłem zawołać o pomoc"
Mariusz Szczygieł w Radiu Złote Przeboje opowiedział o swoich obawach, miłości i 40-leciu pracy reporterskiej. Gość Weekendu jak marzenie zdradził, jak to jest się zakochać i czego unika w swoich tekstach. "Patos z nadzieniem polskim to jeszcze jakoś można usprawiedliwić, ale..." - zaczął dziennikarz. Posłuchaj rozmowy autora "Gottlandu" z Marzeną Rogalską na ZlotePrzeboje.pl.
- Mariusz Szczygieł był gościem Radia Złote Przeboje.
- Autor rozmawiał z Marzeną Rogalską w programie Weekend jak marzenie.
- Posłuchaj wywiadu na ZlotePrzeboje.pl i przeczytaj wybrane fragmenty.
Mariusz Szczygieł to jeden z najważniejszych współczesnych polskich reporterów i pisarzy. Jest znany z wnikliwego spojrzenia na codzienność oraz umiejętności wydobywania z pozornie zwyczajnych historii głębokiego sensu. Autor głośnych książek reporterskich takich jak "Gottland", "Kaprysik", "Nie ma". Jego twórczość była wielokrotnie nagradzana i tłumaczona na wiele języków, a on sam od lat inspiruje czytelników do uważniejszego patrzenia na świat i drugiego człowieka.
Autor był gościem marzeny Rogalskiej w programie Weekend jak marzenie. Opowiedział o swoich kompleksach, miłości i nie tylko. Jak wyznał reporter w Radiu Złote Przeboje, był czas, gdy nie myślał o sobie najlepiej:
Naprawdę, ja od dziecka uważałem, że jestem najbrzydszym chłopakiem w klasie i ja jestem ten syndrom, że jak ktoś się mną zainteresował, to byłem uszczęśliwiony. No bo co? Mną, takim brzydkim? [...] Myślałem o sobie, że bardzo brzydki to może nie, ale że nie jestem przystojny. Jak się o mężczyznach mówiło, że przystojny, to ja nigdy bym się z tym nie zidentyfikował.
"Zakochałem się i nie zdążyłem zawołać o pomoc"
Kiedy Mariusz Szczygieł zaczął lepiej patrzeć na siebie? Okazuje się, że to miłość uczyniła go szczęśliwym. Jednak, zanim oddał swoje serce, musiał nieco odpuścić, by stać się gotowym na relację:
To wszystko mi przeszło. To znaczy, zakochałem się, jestem w szczęśliwym związku. Nie zdążyłem zawołać "pomocy" i przyszło to bez szukania. Kiedy przestałem szukać, to przyszło. Ja w ogóle się nie zgadzam z tym, że "szukajcie, a znajdziecie". Właśnie nie szukajcie, a znajdziecie. A jak szukacie i się napinacie... w ogól nie warto się napinać w życiu. Ponieważ jestem w tym szczęśliwym związku i codziennie słyszę, że właśnie nie jestem brzydki. Nie będę już tutaj mówił, co ja słyszę tak dokładnie, ale streścić to można tak, że nie jestem brzydki. Mój partner się denerwuje, jak ja w ogóle tak otwieram opowieść o nas, więc ja to szanuję - wyznał gość Radia Złote Przeboje w rozmowie z Marzeną Rogalską.
Tego Mariusz Szczygieł boi się w reportażu. "Konieczna jest powściągliwość"
Autor wyznał również Marzenie Rogalskiej, czego obawia się w reportażu. Jest to patos czy banał? Mistrz słowa zdradził w Radiu Złote Przeboje:
Banału się nie boję, bo ja go umiem opanować. Może to pysznie brzmi, ale 40-lecie pracy reporterskiej obchodzę w tym roku. Latem będę obchodził 40-lecie swojej pracy reporterskiej i akurat wiem, że to umiem. Banał umiem opanować, ale patosu się boję. I jak mi czasami coś tam się wykluje takiego patetycznego i jeszcze to jest takie trochę jak od Paulo Coelho, to ja daję to do przeczytania, bo patos z nadzieniem polskim to jeszcze jakoś można usprawiedliwić, ale patos z nadzieniem "coelhowskim", no to trudno usprawiedliwić, przynajmniej w moim świecie estetycznym. Niestety podejrzewam siebie o to, że mi się to przydarza i jak tylko się "podejrznę" o to, to natychmiast mam aktualnie cztery osoby, którym to pokazuje i one mi mówią. [...] W ogóle w pisaniu jest moim zdaniem konieczna powściągliwość, dlatego, że jak myślisz nad tym, jak to napisać krócej, jak to napisać gęściej, no to myślisz nad precyzją przekazu.
Zobacz Weekend jak marzenie z Mariuszem Szczygłem również na YouTube. Wersja wideo dostępna poniżej:
Źródło: ZlotePrzeboje.pl