advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Misiek Koterski ujawnia: "Nie znosiłem filmów mojego ojca"

6 min. czytania
02.03.2026 09:53
Zareaguj Reakcja

Misiek Koterski w szczerej rozmowie z Marzeną Rogalską zdradza, jak "Dzień świra" zmienił jego życie. Aktor w Radiu Złote Przeboje ujawnił też, że nigdy nie chciał zostać aktorem. Co się zmieniło? Kim był zafascynowany i jakie zdanie odwiodło go od uzależnienia? "11 lat temu nikt nie chciał splunąć w moją stronę" - zauważył w mocnych słowach gość programu Weekend jak marzenie.

Marzena Rogalska i Misiek Koterski w Radiu Złote Przeboje
fot. Radio Złote Przeboje
  • Misiek Koterski był gościem Radia Złote Przeboje.
  • Aktor rozmawiał z Marzeną Rogalską w programie "Weekend jak marzenie".
  • Posłuchaj podcastu i sprawdź, co wyznał dziennikarce showman, ojciec, artysta.
play play
replay
forward
volume volume
0:00

Michał Koterski to aktor, który od ponad 20 lat występuje w polskich filmach, serialach czy teatrze. Zasłynął rolą Sylwusia Miauczyńskiego w produkcjach swojego ojca Marka Koterskiego. "Dzień świra" czy "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" urosły dziś do rangi kultowych obrazów w polskiej kinematografii. Wcielenie gościa Radia Złote Przeboje na dobre wpisało się w obraz rodzimego filmu.

Misiek Koterski o aktorstwie: "To zawód, który potrafi przetargać"

W programie Weekend jak marzenie, Misiek Koterski opowiedział m.in. kulisach znanych produkcji, przemyśleniach na temat zawodu aktora czy ciężkiej przeszłości. Jak wyznał Marzenie Rogalskiej:

To jest tak cholernie trudny zawód [aktor - red.] i to jest taki zawód, który tak potrafi przetargać i to jest taki zawód, w którym my artyści tak często żebrzemy o tą pracę, żeby właśnie nie ulec zapomnieniu, żeby nie ulec brakowi miłości, akceptacji. W naszych głowach się kłębią, że znikniemy, że jak nie weźmiemy tego, tego, tego, tego, to zaraz nam nic nie zaproponują, że trzeba brać wszystko. To się odbija kosztem naszego zdrowia, naszych rodzin, życia prywatnego. To oczywiście, żebyście mnie źle nie zrozumieli, ten zawód ma wiele, wiele fantastycznych plusów. Jak każdy zawód ma swoje plusy i minusy, ale jest też jego ciemna strona. Ja to obserwuję wśród kolegów, artystów czy ludzi z show-biznesu. Ciągłe te wahania. Jeśli my, ale to jest w ogóle podstawą poczucia wartości, nieważne jaki zawód wykonujesz, będziemy uzależniać swoje samopoczucie od innych, nigdy nie będzie równowagi, nigdy nie będziemy szczęśliwi.
Redakcja poleca

Marek Koterski zrobił mu przysługę? "Wpłynął na destrukcję rodziny"

Czy ojciec Michała Koterskiego, wybitny reżyser Marek Koterski, zrobił synowi przysługę zatrudniając go w swoich filmach? Czy może była to "niedźwiedzia przysługa", jak zapytała gościa Marzena Rogalska.

Nie, myślę, że w w jakiś sposób można powiedzieć przyczynił się do tego, aczkolwiek oczywiście można by to rozbierać na czynniki pierwsze od narodzin i od tego, że jednak on sam doświadczony chorobą alkoholową w jakiś sposób wpłynął na destrukcję swojej rodziny, czyli mnie, mojej mamy, swojej małżonki i tak dalej i tak dalej. Natomiast ja nie zapomnę tego telefonu mojej mamy, kiedy ja, że tak powiem, "broiłem", to jest takie naprawdę bardzo delikatne słowo, no sprawiałem ogromne problemy i to takie na pograniczu życia i śmierci dosłownie jako nastolatek, to znaczy przestrzeń uliczna, w której się poruszałem i na krawędzi prawa i mówię, no życia i śmierci.

"Nigdy nie chciałem zostać aktorem"

Mama aktora zadzwoniła do Marka Koterskiego z prośbą o pomoc. Jak wyznał w Radiu Złote Przeboje, nie tylko rodzice go "uratowali". Wsparcie otrzymał również od ojczyma, którego określił mianem "świętego człowieka":

Moja mama była tym przerażona i pamiętam, jak zadzwoniła do Marka, bo już dawno nie mieszkali razem. Już Marek mieszkał w Warszawie i mówi: "Słuchaj, Marek, weź, pomóż temu dzieciakowi, zaraź go czymś, bo albo go zabiją, albo on się zaćpa na śmierć". I ja powiem tak, ja nigdy nie chciałem zostać aktorem, ani reżyserem, bo dla mnie, nie ukrywam, chłopaka, który się wychował na ulicy, gangster, to był facet z krwi i kości, na tamte czasy. [...] Słuchajcie, ja powiem tak, często jeździ się po tych rodzicach, ale rodzice zawsze do końca, mimo wielu żali, smutków, ran, które w sobie nosimy, że nie tak, a nie siak, a nie w takiej rodzinie, kochają swoje dzieci, kochają mniej lub bardziej umiejętnie, ale kochają. I moi rodzice, muszę to powiedzieć z ręką na sercu, moja mama poświęciła całe swoje życie, żebym ja z tego wyszedł i mój ojciec tak samo. Mało tego, mój ojczym, partner mojej mamy, który wziął moją mamę z 17-letnim bagażem, to co raz w miesiącu z dołka odbierał. Ja to se myślę, że ten mój ojczym to w ogóle święty człowiek. Co za facet by taki se wziął problem. No ciągle był problem. Ciągle odbieranie, awantura, afera, jeździł, ośrodki załatwiał.
Redakcja poleca

Tak "Dzień świra" zmienił jego życie. "Nie znosiłem filmów mojego ojca"

W 2002 roku ukazał się film Marka Koterskiego "Dzień świra. Główną rolę zagrał tam Marek Kondrat, a w syna bohatera wcielił się właśnie Misiek Koterski. Aktor wyznał, że początkowo nie czuł "magii":

Ten zawód paradoksalnie, kiedy mnie mój ojciec wziął do "Dnia świra", bo wcześniej występowałem w "Ajlawju", ale to też jakoś nie odbiło się wielkim echem i nie odczułem tej magii. [...] Natomiast "Dzień świra" to był jak to mówi dzisiaj młodzież "game changer" w życiu mojego ojca, moim i ja byłem wtedy ogromnym fanem Marka Kondrata, bo akurat naszym sąsiadem, co jest śmieszne, blok obok był Władysław Pasikowski, który robił robił filmy, którym moje pokolenie się zachwycało, czyli "Kroll", czyli "Psy".

Artysta był zafascynowany sąsiadem i nie doceniał kunsztu i dokładności ojca:

Ja się zawsze zastanawiałem, że ten mój stary nie może robić takich filmów jak ten Pasikowski, tylko o jakimś dziwolągu, który po prostu nie potrafi se dać rady. Robi jakieś filmy, których nie znosiłem, prawdę mówiąc i se myślałem: "Boże, co to jest?". [...] Mój ojciec, facet, który ma fakultet z polonistyki, z reżyserii, trzy lata na Akademii Sztuk Pięknych. On wielbi słowo, wielbi język polski. Mówi, że życie to są rytmy, film to są rytmy, muzyka, że scenariusz musi być jak utwór muzyczny. Ja nie wiedziałem wtedy, że będę brał w czymś takim udział.
Ja nie odkryłem tego, że mam do grania "dryg", ale mój ojciec na każdym kroku mnie w tym wzmacniał i upewniał. To znaczy, kiedy przyszedłem do przygody zwanej "Dzień świra" mój ojciec pół roku wcześniej zawsze mówił mi jedno: "Tekst nauczony na blachę, dopóki aktor myśli o tekście, nie ma szans w ogóle o wprowadzeniu emocji i prawdy". Ta szkoła aktorska, której nie miałem, którą przeszedłem w domu z ojcem, z profesorami typu Marek Kondrat, Cezary Pazura czy inni wybitni, no to takiej szkoły filmowej prywatnej życzę każdemu. No to po prostu skarbnica wiedzy.
Redakcja poleca

Misiek Koterski: "Nie boję się już być sobą"

Gość Radia Złote Przeboje przez lata zmagał się z nałogami. Szczerym wyznaniem podzielił się z Marzeną Rogalską. Zdradził, że jedno zdanie zmieniło jego sposób patrzenia na siebie samego. Usłyszał je od terapeuty:

Nie boję się już być sobą. To znaczy wcześniej stymulowałem to różnymi substancjami i to jest ta pułapka często ludzi, którzy zażywają i mają w sobie pewne jakieś talenty, czy dary, czy jakąś osobowość, że mi się na tamten moment wydawało, że to ja dzięki narkotykom, alkoholowi jestem taki fajny, otwarty, przebojowy i kiedyś trafiłem na terapeutę, który mi powiedział: "To tak nie działa. Gdyby tego w tobie nie było, to żadna substancja by tego z ciebie nie wydobyła. Ty możesz to mieć, na trzeźwo, tylko to wymaga ogromnej, długiej pracy". Ja dzisiaj po tych 11 latach pracy... bo ostatnio widziałem gdzieś taki komentarz: "Temu Koterskiemu to się trzeźwieje", bo se samochód kupiłem nie tani, ale nikt nie pamięta, że to 11 lat ciężkiej pracy mi zajęło. [...] Ja 11 lat temu nie miałem konta w banku, byłem zadłużony, nikt nie chciał splunąć w moją stronę. To nie jest efekt bananowego życia.

Zobacz Weekend jak marzenie z Michałem Koterskim również na YouTube. Wersja wideo dostępna poniżej:

Oglądaj

Źródło: ZlotePrzeboje.pl