Adrianna Biedrzyńska porwana przez psychofana. "Wolałabym nie żyć". Wstrząsające wspomnienia
Adrianna Biedrzyńska dobrze poznała mroczną stronę sławy. Aktorka miała psychofana, który, co gorsza, był osobą niezrównoważoną psychicznie. Posunął się nawet do porwania idolki: "Był oczywiście pomysł oprawcy, żebym spłodziła mu Chrystusa".
Adrianna Biedrzyńska jest znaną polską aktorką. Chociaż od dziecka marzyła o zostaniu zawodową skrzypaczką, ostatecznie 61-letnia dziś Biedrzyńska uznała, że to występy przed kamerą i na deskach teatralnych są jej prawdziwym powołaniem.
TOP 500 Radia Złote Przeboje. Kliknij tutaj, oddaj głos na ulubioną piosenkę i zgarnij nagrodę!
Dzięki ciężkiej pracy, charyzmie oraz talentowi Adrianna Biedrzyńska osiągnęła sukces, który stał się udziałem niewielu jej koleżanek po fachu. Niestety, jak boleśnie się przekonała, sława ma nie tylko dobre, ale i złe strony. Uwielbienie fanów niekiedy przechodzi w obsesję, a to nie raz i nie dwa doprowadziło do tragedii. Wystarczy wspomnieć Johna Lennona, zamordowanego właśnie przez psychofana.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo...
Adrianna Biedrzyńska uprowadzona przez niezrównoważonego fana
Adrianna Biedrzyńska została uprowadzona 22 października 2006 roku. Oprawca wybrał na dzień porwania gwiazdy własne urodziny. Zwabił Biedrzyńską do hotelu pod Częstochową pod pretekstem rozmowy na temat nieistniejącego konkursu recytatorskiego. Nie stracił głowy, nawet gdy jego przyszła ofiara pojawiła się na miejscu z 12-letnią córką.
Porywacz nie działał w pojedynkę — jego wspólniczką była Monika G. i to ona pierwsza spotkała się z przyszłą ofiarą. G. wynajęła 12-latce pokój w hotelu, podczas gdy Adrianna Biedrzyńska została przekonana, by we dwie wspólnie podjechały do domku letniskowego. Tam czekał już Andrzej G.
Zobacz także: Nie żyje legendarna Chita Rivera. Tak Mia Farrow wspomina gwiazdę Broadwayu
Jak relacjonowała sama Adrianna Biedrzyńska, Andrzej G. to osoba ciężko chora psychicznie. Około 10 lat od zdarzenia aktorka zdecydowała się opowiedzieć swoją historię za pośrednictwem Facebooka. Okazało się, że 50-latek zgotował "idolce" prawdziwe piekło. Marzył m.in. o... wspólnym spłodzeniu "nowego Chrystusa".
Zostałam porwana i przetrzymywana przez nieobliczalnego schizofrenika paranoidalnego z tendencją do morderstw. Nigdy nie mówiłam o tym w żadnym wywiadzie. Był oczywiście pomysł oprawcy, żebym spłodziła mu Chrystusa. Jestem drobna, ale silna, szczególnie psychiczni. Gdybym nie dała sobie rady, to co by było? Wolałabym nie żyć, bo i taki plan też miał — napisała Adrianna Biedrzyńska na Facebooku.
Zobacz także: Kasia Kowalska przyłapana z nowym mężczyzną. Jest znanym stylistą
Adrianna Biedrzyńska otrzymała od porywacza "prezenty" w postaci ciastek, kawy, owoców oraz gąbki do masażu. Opowiadał aktorce swój życiorys oraz zapewniał "idolkę" o swoim wielkim i szczerym uwielbieniu. W końcu, po trwającym wiele godzin horrorze, gwieździe udało się skłonić Andrzeja G., by ją uwolnił. Biedrzyńska udała się na policję, a funkcjonariusze pojechali zatrzymać 50-latka. Wtedy G. nie tylko wyparł się wszystkiego, ale również oskarżył ofiarę, że to ona go prześladowała!
Powyciągał nawet klamki z okien i drzwi. Przez siedem godzin opowiadał aktorce swój życiorys. Mówił, że jest jej fanem i zna wszystkie jej filmy z lat 80., że zbiera jej zdjęcia i zna wszystkich członków jej rodziny — relacjonowała nadkomisarz Joanna Lazar, rzecznik Powiatowej Komendy Policji w Częstochowie, w rozmowie z dziennikiem "Fakt".
Zobacz także: Lily Allen drażni się z fanami. Szykuje się coś naprawdę mocnego!
Ostatecznie Andrzej G. nie został skazany, ponieważ w chwili zdarzenia był niepoczytalny. Sąd nałożył na niego jednak zakaz zbliżania się do Adrianny Biedrzyńskiej. Musiał również przejść leczenie w szpitalu psychiatrycznym.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl