Anita Lipnicka uderza w kultowy festiwal. “Towarzystwo wzajemnej adoracji”
Anita Lipnicka nieźle radzi sobie na rynku. Bilety na jej koncerty sprzedają się dobrze. Mimo to, próżno szukać jej na festiwalach muzycznych. Piosenkarka postanowiła zabrać głos. Nie gryzła się w język.
Anita Lipnicka była wokalistką Varius Manx w latach 90. Teraz kontynuuje karierę solową. Niedawno odbyła się premiera jej nowego albumu. Z tej okazji ostatnio częściej udziela się w mediach. Wokalistka wypowiedziała się na temat festiwali muzycznych. W szczególności odniosła się do Męskiego Grania.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
Anita Lipnicka o festiwalu
Jakiś czas temu piosenkarka zdradziła, że chciałaby zagrać na dużym festiwalu muzycznym. Za przykład podała Męskie Granie. Przyznała, że mimo starań, nie może na to liczyć. Jej piosenki są całkiem popularne wśród słuchaczy. Niestety, wydaje się jakby nie docierały do organizatorów imprez.
Anita Lipnicka zdecydowała się wypowiedzieć na ten temat trochę szerzej. Stwierdziła, że każdego roku na Męskim Graniu występują te same gwiazdy. Jej zdaniem festiwalowi brakuje różnorodności. Pokusiła się wręcz o naprawdę mocne stwierdzenie, by go opisać.
Zobacz także: Måneskin powraca… i to jak! „Ten zespół nigdy nie zawodzi”
Jest to jakby – nazywając najprościej – towarzystwo wzajemnej adoracji. Brakuje tej różnorodności na naszym rynku. Nie mówię tego z żalem, ale nawet jako osoba obserwująca, która z chęcią by się na takie festiwale wybrała. Chciałabym, żeby te festiwale były bardziej różnorodne. Żeby pojawiły się gatunki z pogranicza folku, alternatywnego country, ale i muzyki, która jest cięższa, rockowa - stwierdziła piosenkarka dla Wirtualnej Polski.
Organizatorzy się boją?
Jaki jest powód takiego stanu rzeczy? Anita Lipnicka uważa, że organizatorzy boją się zapraszać gwiazdy jej pokroju. Jednak jej zdaniem powinno się prezentować muzykę, która należy do różnych pokoleń. Według piosenkarki nie powinno się ślepo podążać za modą.
Co jest też złego w tym, żeby prezentować muzykę z różnych pokoleń? To jest tak, jakbyśmy się bali, że cały czas musimy być modni - powiedziała.
Zobacz także: Rafał Brzozowski musiał z tym skończyć. Wszystko przez problemy zdrowotne
Anita Lipnicka poruszyła również temat sławnych wykonawców. Przyznała, że nie rozumie ich fenomenu. Szczególnie jeśli na ich koncertach prawie nikt się nie pojawia. Jej zdaniem następuje tu pewien dysonans.
Doszliśmy do takiego punktu w świecie naszego show-biznesu, że już nie wiem o co chodzi. Jest wielu naszych artystów, którzy mają miliony odsłon, a nie sprzedadzą dwóch biletów na koncert, a są artyści, których nie ma w ogóle w radiu i sobie świetnie radzą na koncertach, takich nazwisk jest bardzo dużo. To są dwa alternatywne światy, które żyją trochę poza sobą - zastanawiała się piosenkarka.
Zobacz także: Olga Szomańska zachwyciła w „Niech mówią, że…”. Sukces zawdzięcza Rubikowi?
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!