Włącz radio

Chciał tylko zarobić pieniądze. Hit lat 80. powstał w 4 minuty

2 min. czytania
24.10.2024 09:44
Zareaguj Reakcja

Sting jest artystą, który potrafi stworzyć niesamowity przebój nawet z piosenki do reklamy. Tak było i w tym przypadku. Piosenka "We'll Be Together" powstała bowiem na potrzeby reklamy pewnej marki piwa. Przy okazji stała się także głównym singlem promującym jego drugą płytę.

Sting napisał utwór na potrzeby reklamy
fot. youtube.com/@theofficialsting

"Nothing Like the Sun" to drugi album studyjny angielskiego artysty. Krążek wydany w październiku 1987 roku zawierał między innymi jeden z największych hitów w jego karierze, czyli "Englishman in New York". Oprócz tego na płycie znalazło się również "We'll Be Together", za którym kryje się całkiem ciekawa historia. Sting napisał bowiem piosenkę na potrzeby... reklamy piwa.

Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Lata 80. czy 90.? Znawca muzyki zgarnie 15/20

1/20 Kiedy singiel „…Baby One More Time” rozbrzmiewał w rozgłośniach radiowych?

Sting miał zareklamować japońskie piwo

Sting stworzył "We'll Be Together" jako piosenkę, którą wykorzystano w promocji japońskiego piwa Kirin. W rozmowie dla brytyjskiego "Independent" muzyk zdradził, że podszedł do tego zadania entuzjastycznie. Natomiast sam utwór udało mu się skomponować w 3 minuty i 49 sekund. Dzieło przypadło do gustu nie tylko azjatyckim zleceniodawcom, ale także przedstawicielom wytwórni płytowej, która później wydała je jako główny singiel promujący krążek "Nothing Like the Sun".

Nic nie zainwestowałem w tę piosenkę. Po prostu ją połączyłem. Powiedzieli: "Nie! To jest hit!". I tak się stało. To prawdopodobnie jedyny czysto rockowy utwór na płycie. Kirin jest w porządku jako piwo w puszce, chociaż nie jest tak dobre jak Newcastle Exhibition — powiedział artysta.

Teledysk do singla zainspirowany klasyką kina

Jedynym wymogiem ze strony japońskiego koncernu było zawarcie słowa "razem" w tekście, co Stingowi oczywiście się udało bez problemu. Co ciekawe, w oryginalnym nagraniu utworu towarzyszył Anglikowi Eric Clapton, który grał na gitarze. Ta wersja znalazła się także na albumie kompilacyjnym byłego członka The Police pt. "Fields of Gold: The Best of Sting 1984–1994".

Singiel otrzymał również teledysk utrzymany w czerni i bieli. W klipie można zobaczyć także żonę Stinga aktorkę Trudie Styler. Inspiracją do nakręcenia wideo był film "Orfeusz". 

To był nasz ulubiony teledysk. Powstał na podstawie filmu Jeana Cocteau z 1949 r., „Orfeusz”. [...] To bardzo surrealistyczny film osadzony w czasach współczesnych, po wojnie. Osoba grająca Orfeusza przechodzi przez drzwi i nagle znajduje się w Podziemiu i musi uratować Eurydykę. [...] Nie wykradliśmy wiele z filmu, tylko scenę otwierającą — powiedział Sting dla magazynu "Billboard".

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!