Włącz radio

Grała Daenerys Targaryen w "Grze o tron". To stało się na planie. "Potworny ból"

2 min. czytania
11.07.2024 08:06
Zareaguj Reakcja

Emilia Clarke zdobyła światową sławę i uwielbienie milionów dzięki roli Daenerys Targaryen. Niestety, gwiazda serialu "Gra o tron" niemało wycierpiała na planie produkcji. Dwa razy konieczna okazała się hospitalizacja, bo inaczej doszłoby do tragedii!

|
fot. Na planie dwukrotnie doszło do sytuacji zagrażającej życiu aktorki ( kadr z serialu 'Gra o tron')

Emilia Clarke opowiedziała o swoich trudnych doświadczeniach w wywiadzie dla magazynu "The New Yorker". Gwiazda "Gry o tron" wyznała, że w trakcie pracy na planie serialu dostała krwotoku podpajęczynówkowego. Jak się później okazało, doszło do niego w wyniku pęknięcia tętniaka mózgu.

Rozwiąż quiz o pięknych artystkach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…

Emilia Clarke dwa razy mogła stracić życie. Gwiazda "Gry o tron" wyznaje

Jak relacjonowała Emilia Clarke, pierwszymi objawami problemów zdrowotnych były silny ból głowy i zmęczenie. Gwiazda przebywała wówczas na londyńskim planie "Gry o tron", gdzie miała przejść specjalny trening. Mimo że początkowo próbowała ignorować swój stan, ostatecznie Clarke poprosiła o przerwę w ćwiczeniach.

Rano 11 lutego 2011, kiedy przebierałam się na trening w Londynie, poczułam potworny ból głowy. Byłam tak zmęczona, że ledwo założyłam tenisówki. Kiedy zaczęłam ćwiczyć, z trudem wykonywałam ruchy. Czułam, jakby moją głowę ściskała gumowa opaska, coraz mocniej i mocniej. [...] W toalecie wymiotowałam, a ból jeszcze narastał. Czułam, że mój mózg ulega uszkodzeniom – wyznała Emilia Clarke w wywiadzie dla "The New Yorker".

Zobacz także: Mroczna historia hitu lat 80. Autorka całe dekady ukrywała traumę

Aktorkę uratowała szybka operacja, po której doznała czasowego zaniku mowy. Clarke poddała się ciężkiej rehabilitacji i z czasem wróciła do grania. Jednocześnie liczyła się z tym, że jej życie wciąż wisi na włosku – lekarze wykryli w głowie jeszcze jeden tętniak, któremu groziło pęknięcie.

Pielęgniarka pytała mnie, jak mam na imię. A ja nie umiałam odpowiedzieć. Z moich ust wydobył się bezsensowny bełkot. Ogarnęła mnie panika – opowiadała Emilia Clarke w "The New Yorker".

Obawy lekarzy ostatecznie potwierdziły się, a Emilia Clarke prosto z planu znowu trafiła "pod nóż". Tym razem konieczne okazało się otworzenie czaszki aktorki, po którym część kości zastąpiono tytanowymi płytkami. Chociaż Clarke ciężko pracowała na odzyskanie sprawności, jest zszokowana, że mimo zniszczeń w części mózgu daje radę normalnie funkcjonować.

To niezwykłe, że jestem w stanie mówić, czasem wyraźnie, i żyć zupełnie normalnie, bez żadnych konsekwencji – podsumowała Clarke ("The New Yorker").

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!