Włącz radio

Hit lat 80. to wielki weselny szlagier. "Na granicy kiczu"

3 min. czytania
23.10.2024 15:28
Zareaguj Reakcja

Jeśli spytalibyśmy o największy przebój Urszuli Sipińskiej, wiele osób bez wahania wskazało piosenkę „Mam cudownych rodziców”. Niewiele jednak brakowało, by piosenkarka nigdy jej nie nagrała. Wszystko przez to, że jej zdaniem była… zbyt kiczowata.

Ten przebój Urszuli Sipińskiej królował na weselach
fot. YouTube @TVPolandAntena

Urszula Sipińska to jedna z najbardziej znanych piosenkarek, jakie występowały kiedykolwiek na polskiej estradzie. Zainteresowania muzyczne przyszła gwiazda rozwijała już w dzieciństwie – najpierw ucząc się gry na fortepianie, a później śpiewając w żeńskim zespole wokalnym, założonym w murach jej liceum. Profesjonalną karierę sceniczną, artystka rozpoczęła w latach 60. Jej debiutem był występ na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie.

Rozwiąż quiz o weselach w PRL. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Balowałeś na weselu w PRL? Zdobędziesz maks z zamkniętymi oczami!

1/20 Co najczęściej musieli zapewnić rodzice pana młodego?

Była u szczytu olbrzymiej kariery. Nagle zniknęła z estrady

Kariera Urszuli Sipińskiej rozwijała się w bardzo szybkim tempie. W 1967 roku piosenkarka wystąpiła na 5. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, na skutek czego jej utwór, zatytułowany „Zapomniałam”, stał się w całym kraju wielkim przebojem. Rok później wchodząca gwiazda polskiej estrady zaśpiewała natomiast w Sopocie piosenkę „Po ten kwiat czerwony” z repertuaru zespołu No To Co. Za jej wykonanie przyznano wokalistce pierwszą nagrodę.

Wkrótce Urszula Sipińska zaczęła cieszyć się popularnością nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Na koncerty artystki, organizowane w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Japonii i całym bloku wschodnim, przychodziły tłumy. Występowanie przed wielotysięczną publicznością nie było jednak jedynym marzeniem gwiazdy. Na początku lat 90. Sipińska zdecydowała, że żegna się z estradą i od tej pory będzie skupiać się na praktykowaniu swojego wyuczonego podczas studiów zawodu architekta wnętrz. Wcześniej piosenkarka nagrała jednak pożegnalny album.

Zobacz także

Ta piosenka Urszuli Sipińskiej okazała się hitem. Piosenkarka nie chciała jej śpiewać

Ostatni album Urszuli Sipińskiej nosił tytuł „Nie zapomniałam...” i ukazał się w 1988 roku. Wśród dziesięciu nagranych na niego piosenek znalazł się między innymi utwór „Mam cudownych rodziców”, który dziś wymienia się jako jeden z największych przebojów w całym dorobku artystki. Kompozycja odniosła olbrzymi sukces i przez wiele lat była niemal nieodłącznym elementem wesel. Nowożeńcy wykorzystywali ją bowiem podczas podziękowań, kierowanych właśnie w stronę swoich matek i ojców.

Chociaż fani Urszuli Sipińskiej przyjęli utwór „Mam cudownych rodziców” z dużym entuzjazmem, jego wykonawczyni nie darzyła go równie dużą sympatią. - Bałam się tego tekstu, bo wszystko, co jest związane w tekstach z naszą mamą, tatą, dziećmi czy psem, porusza się na granicy kiczu. Dlatego zastanawiałam się, czy nagrywać tę piosenkę – wyznała po latach gwiazda w rozmowie z Polskim Radiem. Na artystkę udało się jednak wpłynąć autorowi tekstu przeboju:

Z moimi wątpliwościami zadzwoniłam do Wojtka Młynarskiego, który powiedział mi tak: „Jeśli nie nagrasz tej piosenki, to będziesz żałowała do końca życia. Zaśpiewaj tak, jak to czujesz. Masz fajnych rodziców, zaśpiewaj po prostu dla nich”. Weszłam do studia. Podczas nagrania przypomniałam sobie te łąki, parki, do których jeździliśmy z rodzicami, te cudowne wieczory z książką i zamiast patrzeć w tekst, śpiewałam te sceny – wyjawiła piosenkarka.

Urszula Sipińska zdecydowała się pójść za radą Wojciecha Młynarskiego i jak się okazało – słusznie. Piosenka „Mam cudownych rodziców” stała się olbrzymim hitem i dziś trudno sobie bez niej wyobrazić repertuar artystki.

Oglądaj

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZłotePrzeboje.pl!