Joanna Racewicz wspomina wielką tragedię. "Czas nie leczy ran"
Joanna Racewicz zdobyła się na poruszające wyznanie dotyczące jej zmarłego w katastrofie smoleńskiej męża, oficera BOR, Pawła Janeczka. Opowiedziała, jak z jej perspektywy wyglądał tamten tragiczny dzień.
Joanna Racewicz od ćwierć wieku znajduje się w gronie najbardziej znanych dziennikarek telewizyjnych i radiowych. 50-latka pisze też książki. Reportaż "12 rozmów o miłości. Rok po katastrofie" z 2011 r. stworzyła ku pamięci swojego męża, Pawła Janeczka, który zginął w katastrofie smoleńskiej.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!
Utrata męża przez gwiazdę
Joanna Racewicz i Paweł Janeczek tworzyli szczęśliwe małżeństwo przez sześć lat. W 2008 r. doczekali się syna, Igora. Jednak ich sielankę przerwał wypadek samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo...
Jedną z ofiar katastrofy smoleńskiej był właśnie Janeczek – porucznik Biura Ochrony Rządu (BOR) przy ówczesnym prezydencie, Lechu Kaczyńskim. Został pochowany z honorami na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.
Od czasu owdowienia Racewicz wiele razy wspominała w wywiadach o tym, przez co przeszła. Nie kryła, że przez długi czas miała problem z powrotem do "normalności". "Party" zdradziła, że dopiero po 10 latach nabrała siły, żeby po raz pierwszy otworzyć skrzynię z rzeczami po swoim mężu.
Zobacz także: Mick Jagger ma krzepę! Do takich rytmów ćwiczy frontman Stonesów
Joanna Racewicz wspomina dzień katastrofy smoleńskiej
W najnowszym wywiadzie dla "Świata Gwiazd" Joanna Racewicz wspominała dzień katastrofy smoleńskiej, od którego niebawem minie 14 lat. Przyznała, że dowiedziała się o wypadku Tu-154, kiedy była w pracy, a jej syn był pod opieką niani.
Dokładnie pamiętam to miejsce: zbieg Niepodległości i Odyńca. Tam była taka restauracja, gdzie byłam umówiona w ramach "Dzień Dobry TVN" z Anią Dąbrowską (...). Odbyło się pierwsze wejście, program zaczął się o 8:30, zrobiłyśmy pierwszą rozmowę. W przerwie reklamowej ktoś otworzył komputer i pamiętam zdanie: "Boże, słuchajcie, możemy nie mieć prezydenta" – przyznała.
Zobacz także: Anita Lipnicka opublikowała osobistą wiadomość do córki
Wtedy zaczęła dzwonić do swojego męża, ale jego telefon był wyłączony. – Potem dzwoniłam do jego kolegi, który odebrał. Była dziwna wymiana zdań, "poczekaj, sprawdzam". Ja zrozumiałam, że on jest na tym pokładzie – dodała. Producent programu odwiózł ją wówczas do domu, gdzie czekała na dalsze wieści. Niestety doniesienia mówiące o tym, że nikt nie przeżył katastrofy, szybko zostały potwierdzone.
W domu zaroiło się od ludzi, a ja mogłam tylko przytulać Igora i o niczym innym nie myślałam. Pamiętam ten brzęczący telewizor (...). Beata Tadla powiedziała: "Paweł Janeczek", wymieniając tych, którzy byli na pokładzie – wspominała.
Joanna Racewicz zdradziła, że pierwotnie Janeczek miał chronić prezydenta podczas innej podróży, dwa tygodnie później do Nowego Jorku. Jednak zamienił się zmianami z kolegą, bo chciał być 23 kwietnia na urodzinach syna.
No przecież wiedziałam, że był na pokładzie Tu-154. Choć to nie była jego kolej (...), ale zamienił się z kolegą (...). Wcześniej była rozmowa między nami: "Co wybrać Joasiu?", "A chcesz być kochanie na urodzinach syna?", "No pewnie", "To bierz Smoleńsk". Kilka dni później ten kolega, z którym się zamienił, niósł na ramieniu jego trumnę, płacząc jak bóbr – przyznała łamiącym głosem dziennikarka.
Zobacz także: Muniek Staszczyk ma bardzo ważne postanowienie. To zrobi dla niej!
Dziennikarka o (nie)leczeniu ran przez czas
Joanna Racewicz zaznaczyła, pytana przez "Świat Gwiazd", że "czas wcale nie leczy ran".
Gdybym miała jakoś nazwać funkcję czasu (...), to on oswaja z tym, z czym masz się zmierzyć. Niczego nie leczy. Może uczy nowych kroków, nowego oddechu, trochę bardziej płytkiego – tłumaczyła.
Zobacz także: Tak powstał wielki hit The Beatles! McCartney: „Żałuję tego”
Dodała, że wychowywanie dziecka po śmierci męża było bardzo trudne. Wskazała, że nie mogła i nie powinna zastąpić Igorowi ojca.
Jedyne, co możemy dać dziecku, to bezgraniczną miłość (...). Pamiętam taki moment, że wyobrażenie sobie, co będzie za miesiąc, było jak lot na Księżyc. Oswoiliśmy tę rzeczywistość. Myślę, że tak już możemy powiedzieć. Chociaż teraz, kiedy mój syn jest w trudnym momencie dorastania, to jest wyzwanie – podsumowała.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!