advert 0:
advert: all
device 1:all
device 2:all
advert final: all
Włącz radio

Justyna Kowalczyk o uczuciach do męża: "Na tym moim zdaniem polega miłość"

2 min. czytania
02.06.2023 09:10
Zareaguj Reakcja

"Był moim wszystkim". Justyna Kowalczyk-Tekieli opublikowała wzruszający wpis po śmierci męża.

Kacper Tekieli zginął podczas samotnej wspinaczki w Alpach

17 maja w szwajcarskich Alpach zginął polski alpinista i instruktor wspinaczki sportowej – Kacper Tekieli. Został porwany przez lawinę śnieżną. Był mężem mistrzyni olimpijskiej w biegach narciarskich Justyny Kowalczyk-Tekieli. Miał zaledwie 38 lat. Był uczestnikiem programu Polski Himalaizm Zimowy i w ramach projektu brał udział w wyprawach na Makalu oraz Broad Peak Middle. 

 

Chciał wyrównać rekord znanego szwajcarskiego wspinacza Ueliego Stecka, który zdobył wszystkie alpejskie 4-tysięczniki. Jest ich łącznie 82.

Czytaj także: Tina Turner odeszła szczęśliwa. Poruszające wyznanie Cher

Dla mnie to zaszczyt, że dałam mu szczęście

Justyna Kowalczyk ze wzruszeniem opowiedziała o swojej miłości do męża:

Byłam żoną najwspanialszego człowieka na świecie, który był alpinistą – napisała Kowalczyk w mediach społecznościowych. - Choć sama gór się boję (…), to starałam się ze wszystkich sił go wspierać. Na tym moim zdaniem polega miłość. Jeśli miał ten ułamek sekundy, by zrozumieć co się dzieje, wiedział, że odchodzi bardzo kochany. To dla mnie zaszczyt, że dałam mu szczęście. Dla spotkania z takimi ludźmi, jak Kacper warto żyć. A on nie byłby taki fantastyczny, gdyby nie góry…

Kacper Tekieli i relacje z synem

Justyna Kowalczyk opowiedziała również o tym, jak jej mąż unikał ryzyka i niebezpieczeństw gdy na świecie pojawił się mały Hugo. Od górskich wspinaczek wolał wtedy zabawy z synkiem.

Czytaj także: Tragiczny finał poruszył miliony Polaków. Nieznane kulisy wyszły na jaw

Przytulił się i powiedział, że już tak nie chce – zdradziła. - To było ponad dwa lata temu. Uwierało mu to trochę, ale przez te ostatnie dwa lata więcej razy się wycofywał, niż robił co zaplanował. Zmienił się. Wolał częściej biegać ze mną. Wyjść z Hugotkiem przerzucać kamyczki.

Tragiczny finał

W czasie tragicznego wypadku, Justyna była wraz synkiem w Szwajcarii. Dojeżdżała najpewniej do Kasiny. Mąż obiecał jej, że będzie się wspinał samotnie jedynie na najłagodniejsze szczyty. Te z mocniejszymi szczelinami miał zostawić na wspólne wspinaczki z kolegami.

Czytaj także: Marek Kaliszuk zrobił coś pięknego! Uratował komuś życie

Będziemy żyć, jak nauczył nas Kacper. Pełnią. Będziemy zwiedzać świat i zdobywać szczyty – zadeklarowała. - Zrobię wszystko, by wychować Hugotka na tak wspaniałego człowieka, jakim był Kacper. Żeby nasz chłopczyk dał komuś tyle szczęścia, ile dostałam ja. Kacper założył w mojej głowie i sercu mocne stanowisko. Pokiereszowałam się strasznie, ale stanowisko trzyma. I wytrzyma lawinę smutku. Na pewno go nie zawiodę. Będziemy na każdą minutę zachłanni, jak on. Przyznaję mu rację: życie jest za krótkie, by się pierdołami przejmować – skwitowała Justyna Kowalczyk.