Włącz radio

Krzysztof Cugowski o wysokości swojej emerytury. Nie krył goryczy: "To przykre"

EK
2 min. czytania
30.08.2023 20:02
Zareaguj Reakcja

Krzysztof Cugowski zabrał głos na temat, który dla wielu osób wykonujących wolne — a zwłaszcza artystyczne — zawody wciąż pozostaje tabu. Otwarcie przyznał, że nie byłby w stanie żyć za emeryturę w wysokości, w jakiej mu przysługuje. Czy muzyk ma żal do państwa? Bynajmniej!

Ponieważ Krzysztof Cugowski przyszedł na świat 30 maja 1950 roku, kilka miesięcy temu świętował 73. rocznicę urodzin. Znany z Budki Suflera — z którą zresztą rozstał się w 2014 roku — muzyk mógłby więc już od dawna przebywać na emeryturze i przeżywać ostatni okres życia w spokoju, z dala od błysków fleszy i scen koncertowych.

Zobacz także: Mariusz Bonaszewski zawdzięcza widzowi życie. Nie wiedział, że jest chory

Krzysztof Cugowski — emerytura muzyka nie należy do wysokich

Krzysztof Cugowski nie ukrywa jednak, że nie planuje zakończenia kariery muzycznej. Przyczyną takiego stanu rzeczy nie jest bynajmniej miłość do wykonywanej pracy, ale niska emerytura, która przysługiwałaby artyście w wypadku rezygnacji z dalszych występów. Cugowski zdradził szczegóły w rozmowie z dziennikiem "Super Express".

Jak wyznał Krzysztof Cugowski, od 2017 roku oficjalnie przebywa na emeryturze. Okazało się jednak, że zgodnie z wyliczeniami Zakładu Ubezpieczeń Społecznych muzykowi przysługuje świadczenie w wysokości zaledwie 600 złotych. Sam Cugowski tłumaczy taki stan rzeczy niskimi składkami, uiszczanymi przez lata działalności artystycznej — wynosiły 14 groszy miesięcznie.

Zobacz także: Wodecki odszedł sześć lat temu. Tak teraz wygląda grób artysty

https://www.youtube.com/watch?v=YsvdLwuMuBk

Jednocześnie Krzysztof Cugowski podkreśla, że nie czuje żalu do państwa. Wręcz przeciwnie — jest gotowy stawić czoła konsekwencjom swoich działań i występować tak długo, ile będzie musiał, nawet do końca życia. Z drugiej strony bardzo współczuje kolegom i koleżankom po fachu, znajdującym się w znacznie gorszej sytuacji finansowej i zawodowej niż on.

Problem w tym, że w czasach PRL-u w zasadzie nie było zawodu muzyka. Nie mieliśmy etatów, dostawaliśmy jedynie umowy zlecenie na koncert lub na trasę. Żeby uściślić - nie skarżę się i do nikogo nie mam pretensji. Taki jest system i tyle. Oczywiście, że nie będę z tego żył. Wciąż będę pracować, koncertować. Dam sobie radę. Ale mam kolegów, niegdyś znanych muzyków, którzy za cały majątek mają kawalerkę, jeden wzmacniacz i gitarę. To przykre — ubolewał Krzysztof Cugowski.

Zobacz także: Doda o swojej przygodzie ze studiami. Wybrała naprawdę ambitny kierunek!