Marek Sierocki o raku. Przyznał, co go uratowało
Marek Sierocki w ostatnim czasie rzadko udzielał się publicznie. W lipcu wyznał jednak, że chorował na nowotwór. Teraz znany dziennikarz muzyczny opowiedział nieco więcej o swoich wcześniejszych zmaganiach z chorobą. Podkreślił, że to profilaktyka uratowała mu życie.
Od lat 80. na ekranach naszych telewizorów w różnych programach mogliśmy oglądać Marka Sierockiego. Przez blisko cztery dekady wyrobił on sobie markę jednego z najlepszych dziennikarzy muzycznych w Polsce. Jednak w ostatnich latach w swoim życiu prywatnym przeszedł wiele ciężkich chwil. Wszystko przez chorobę.
Zobacz także: Tego Ida Nowakowska uczy 2-letniego syna. Marzy, by został ministrantem
Przerażająca diagnoza
Sierocki otworzył się na ten temat dopiero w lipcu tego roku. W rozmowie z Plejadą przyznał, że półtora roku wcześniej zachorował na raka. Jak tłumaczył, diagnoza mówiąca o nowotworze prostaty była podwójnie “szokująca” i “zwaliła go z nóg”.
Wszystko dlatego, że od lat regularnie się badał. Co więcej, wszystkie wyniki były prawidłowe. Nie odczuwał też jakichkolwiek dolegliwości wskazujących na to, że coś było nie tak. Dziennikarz zdradził, że po informacji od lekarza “całe życie przeleciało mu przed oczami”.
Zacząłem się zastanawiać, dlaczego akurat mnie to spotkało i czy uda mi się pokonać tę chorobę – dodał.
Na szczęście szybkie wykrycie raka, natychmiastowe przejście operacji i podjęcie leczenia umożliwiły mu wyjście z choroby.
Zobacz także: Britney Spears tęskni za dziećmi. Synowie nie chcą jej widzieć
Sierocki o wcześniejszej walce z rakiem
Sierocki wrócił myślami do tego trudnego okresu ponownie przy okazji wywiadu w “Pytaniu na śniadanie”. Po raz kolejny zaznaczył, że to, czego się dowiedział na początku zeszłego roku, było “ogromnym zaskoczeniem”.
Przez długi czas nie chciał nikomu zdradzać, że mierzy się z chorobą. Świadoma jego zmagań była jedynie garstka najbliższych osób. Reszta kraju usłyszała o tym dopiero dwa tygodnie temu. Dziennikarz postanowił wyjawić ten dotąd sekret, ponieważ jego bliscy przekonali go, że w ten sposób może pośrednio uratować zdrowie i życie innym.
Jak bowiem uświadamiał na antenie Sierocki, rak to podstępna choroba, dlatego kluczowe są badania i rutynowe, regularne kontrole. Pomogą one wykryć chorobę jeszcze w zarodku, a nie w zaawansowanym stadium.
Ten rak jest nazywany "cichym zabójcą mężczyzn". Żona namówiła mnie, bym od 50. roku życia co roku się badał. I to podczas takiego profilaktycznego badania pani doktor powiedziała, że dzieje się coś niedobrego i skierowała mnie dalej do urologa – wspominał.
Zobacz także: Stanowski pod ostrzałem. Wszystko przez materiał o Janoszek. „Kopie leżącą”
Powiedział wprost, że “gdyby nie poszedł na badanie, mogłoby go tu już nie być”. Tuż po poznaniu diagnozy, Sierockiemu “zawirował cały świat”. Jednak pytania o to, “czy to już koniec”, odgoniło u niego przekonanie o tym, że jest rękach dobrych specjalistów. Na szczęście udało mu się wrócić do zdrowia. – Nie mam żadnych powikłań ani efektów ubocznych – zapewnił prowadzących.