Mocne wyznanie Madonny po chorobie. “Jestem szczęśliwa, że jeszcze żyję”
Madonna powoli dochodzi do zdrowia po swoim pobycie w szpitalu. Na przełomie czerwca i lipca fani drżeli o nią. Teraz królowa popu opublikowała w sieci poruszający wpis, w którym przyznała, że “zdała sobie sprawę, jakie ma szczęście, że żyje”.
Ostatnie kilka tygodni zarówno dla Madonny, jak i jej rodziny, przyjaciół oraz fanów było niezwykle stresujące. Oczywiście wynikało to z problemów zdrowotnych piosenkarki i jej hospitalizacji. Na szczęście teraz wygląda na to, że wszystko powoli wraca na dobre tory.
Zobacz także: Madonna w pierwszym wideo od hospitalizacji. Czuje się jak „najszczęśliwsza gwiazda”
Madonna szczerze o swoich przemyśleniach po hospitalizacji
Niedawno Madonna zaczęła ponownie regularnie dodawać wpisy na Instagramie. Zamieściła m.in. wideo, w którym podziękowała przyjaciołom i fanom. Pokazała na nim, że jest w coraz lepszej formie. “Możliwość poruszania się i tańczenia choć trochę sprawia, że czuję się jak Najszczęśliwsza Gwiazda na świecie!” – podkreśliła. W ten sposób nawiązała do swojego utworu “Lucky Star”, który obchodził akurat 40. urodziny.
Teraz natomiast dodała zdjęcia z dwojgiem z szóstki swoich dzieci (z których Lourdes i Rocco to dzieci biologiczne; a David, Chifundo, Stella i Estere – adoptowane). Post opatrzyła szczerym wyznaniem.
Miłość od rodziny i przyjaciół jest najlepszym lekarstwem. Miesiąc temu wyszłam ze szpitala. Miałam czas wszystko przemyśleć i teraz mogę podzielić się swoimi refleksjami – zaczęła wpis królowa popu.
Zdradziła, że zawsze była skupiona na dobru swoich dzieci. Na szczęście, kiedy sama była w potrzebie, one udowodniły, że można na nie liczyć. Podobnie jak reszta osób z jej bliskiego otoczenia. “Gdy zachorowałam, dzieci naprawdę się przy mniej pojawiły. Zobaczyłam ich stronę, której nigdy wcześniej nie widziałam. To zrobiło różnicę. Tak samo jak miłość i wsparcie od moich przyjaciół” – napisała.
Zobacz także: Wcale nie Whitney Houston! Tak brzmi oryginał „I Will Always Love You”
Dodatkowo artystka wyraziła ogromną wdzięczność dla swojego wieloletniego menedżera Guya Oseary'ego, który dał jej w prezencie fotografię. ”Jeśli powiększycie to zdjęcie, które trzymam, zobaczycie polaroid zrobiony przez Andy'ego Warhola, na którym widać Keitha Haringa w kurtce z wymalowaną podobizną Michaela Jacksona. Idealny trójkąt genialności. Artysta, który dotknął tak wielu żyć, w tym mojego” – wskazała Madonna.
Przyznała, że podarunek bardzo ją wzruszył i uświadomił jej coś ważnego. Wpis zakończyła słowami:
Płakałam, kiedy otworzyłam ten prezent, ponieważ zdałam sobie sprawę, jakie mam szczęście, że żyję. I jakie mam szczęście, że poznałam tych ludzi. I tak wielu innych, którzy też już odeszli. Dziękuję Guy za ten prezent! I dziękuję wszystkim moim aniołom, którzy mnie chronili i pozwolili zostać, abym mogła dokończyć swoją pracę!
Zobacz także: Sebastian Riedel szczerze o swoim ojcu. Jaki prywatnie był lider Dżemu?
Problemy zdrowotne Madonny
Madonna została przetransportowana do szpitala i zaintubowana pod koniec czerwca, kiedy znaleziono ją nieprzytomną w jej nowojorskim mieszkaniu. Media donosiły, że miała „poważną infekcję bakteryjną”.
Źródło “Daily Mail” wyjawiło, że wcześniej przez miesiąc ukrywała ona gorączkę i zbytnio forsowała się na treningach przed swoją trasą koncertową “Celebration Tour”. Nie chciała bowiem nikogo zawieść. Bliskie piosenkarce osoby powiedziały tabloidowi, że tuż po hospitalizacji, były przepełnione strachem i “przygotowywały się nawet na najgorsze”. Z kolei portal TMZ pisał o tym, że gwiazda jest „słaba i bardzo zmęczona”.
Niedługo później, zaczęły pojawiać się bardziej optymistyczne informacje. Madonnę widziano na ulicach Nowego Jorku w dość dobrej kondycji. Sama artystka po raz pierwszy od pobytu w szpitalu zabrała głos 10 lipca. Od tego czasu opublikowała na Instagramie cztery przepełnione wdzięcznością posty, w których informowała fanów o szybkich postępach w powrocie do zdrowia.