Hit lat 70. był atakiem na branżę. Podsumował upadek muzyka
Ten hit lat 70. promował jeden z najważniejszych albumów w dyskografii Pink Floyd. Utwór stanowi atak na zachłanną branżę muzyczną, która gardziła muzykami. W ten sposób Roger Waters nawiązał do psychicznego upadku współzałożyciela zespołu. Historia piosenki tłumaczy także znaczenie dźwięku otwieranych drzwi słyszanego na początku.
- Hit lat 70. promował album "Wish You Were Here" Pink Floyd.
- Utwór krytykował branżę muzyczną oraz nawiązywał do tragicznych losów Syda Barretta.
- Historia piosenki tłumaczy, co oznacza dźwięk otwieranych drzwi słyszany na początku.
Hitem lat 70., o którym mowa jest "Welcome to the Machine". Wydany jako podwójny singiel A-side promował dziewiąty album studyjny zespołu. Utwór był jednocześnie krytyką skierowaną w stronę przemysłu muzycznego oraz obrazem upadku współzałożyciela grupy. Syd Barrett opuścił grupę pod koniec lat 60. z powodu pogarszającego się stanu psychicznego.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. The Doors czy Pink Floyd? Tylko prawdziwy fan zdobędzie 20 punktów!
Hit lat 70. skrywał w sobie drugie dno
Pełna wersja "Welcome to the Machine" została wzbogacona o charakterystyczne efekty dźwiękowe. Intro piosenki zawiera między innymi odgłos otwieranych drzwi. Zabieg symbolizował wejście do tytułowej maszyny, która zamyka osobę w sztucznie wykreowanej rzeczywistości. Znaczenie motywu wyjaśnił autor utworu, Roger Waters.
Zostało to umieszczone tam ze względu na całkowitą pustkę charakterystyczną dla tego sposobu zachowania – imprez, spotkań ludzi, którzy piją i rozmawiają razem. Dla mnie jest to uosobienie braku kontaktu i prawdziwych uczuć między ludźmi - mówił w wywiadzie dla "Melody Maker" w 1977 roku.
Opisywał upadek współzałożyciela Pink Floyd
"Welcome to the Machine" atakował w ten sposób branżę muzyczną. Nie oszczędzał przy tym producentów muzycznych, którzy według Rogersa przyczynili się do psychicznego upadku Syda Barretta.
Chciałem jak najwierniej oddać to, co czułem... tę nieokreśloną, nieuniknioną melancholię związaną ze zniknięciem Syda - mówił Waters w rozmowie na potrzeby książki "Saucerful of Secrets".
Piosenka otrzymała adekwatny niepokojąco mroczny animowany teledysk przygotowany przez zaprzyjaźnionego rysownika Geralda Scarfe'a. Wideo wyświetlane było podczas trasy koncertowej "In the Flesh" w 1977 roku
Źródła: Songfacts.com, "Melody Maker", "Saucerful of Secrets"