Hit lat 80. był kuszeniem losu. To wydarzyło się później
W 1989 The Cure wydaje album “Disintegration”, uznawany za jeden z najlepszych krążków w dyskografii zespołu. Robert Smith po raz kolejny udowodnił, że jego teksty o miłości nie mają sobie równych.
Mroczni, melancholijni, ekscentryczni? To określenia, które doskonale opisują twórczość The Cure. Po genialnym albumie "Faith" i zaskakującym "Pornography" przyszedł czas na "Disintegration", który przywodzi na myśl początki działalności zespołu.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Świąteczne hity. Jesteś królem, jeśli znasz 18/20!
Na płycie znalazły się klasyki takie jak "Pictures of You", "Lullaby" czy tytułowe "Disintegration". Fani do dziś spierają się o to czy jest to piosenka o rozstaniu, podstępującej depresji czy też o rozpadzie zespołu.
Depresja, LSD i konflikt The Cure z wytwórnią płytową
Po wielkim sukcesie albumu “Kiss me, kiss me, kiss me” Robert Smith czuł, że jego twórczość została źle zrozumiana. Nie chciał być gwiazdą, a zwłaszcza gwiazdą popu. Cierpiał na poważną depresję, którą "leczył" LSD. Nie pomógł też fakt, że zbliżał się do trzydziestki i nie napisał jeszcze żadnego “arcydzieła”. Zamknął się w pokoju i przelał swoje emocje na papier.
Redakcja poleca:Spotify Wrapped 2024 już dostępne! Tak wygląda w tym roku
Po nagraniu wstępnych wersji utworów skontaktował się z wytwórnią płytową, która była zszokowana otrzymanym materiałem. Szefowie poprosili go, aby wstrzymać się z publikacją, jednak Smith był nieugięty. “Od tamtej pory zdałem sobie sprawę, że wytwórnie płytowe nie mają pojęcia, co robi The Cure i co The Cure oznacza” - wspominał w “Never Enough: The Story of The Cure”.
Piosenka o miłości czy ballada o depresji?
Robert Smith przez lata borykał się z poważną depresją. W utworze "Disintegration" wciela się w rolę mężczyzny, który opuszcza swoją rodzinę. “Nigdy nie mówiłem, że będę z tobą do końca / Zostawiam cię z dziećmi i całą resztą / Krzyczysz coś w przypływie szczerości / Wrzeszczysz, wrzeszczysz i nie przestajesz/ (...) To musiało się tak skończyć” - śpiewa w szóstej zwrotce.
Redakcja poleca:To był hymn młodości w latach 60. Aż chce się wybrać na plażę!
W rzeczywistości wokalista był rok po ślubie z Mary Poole, dla której napisał "Lovesong", uznawany za jeden z najpiękniejszych, rockowych utworów o miłości. Tytułowa piosenka to poruszająca ballada opowiadająca o samotności w związku, która doskonale oddaje słodko-gorzki klimat całej płyty. Zdaniem fanów, "Disintegration" mówi o relacji… pomiędzy muzykami, co potwierdzają słowa Roberta Smitha.
Większość relacji (z muzykami - przyp. red) poza zespołem się rozpadła. Nazywanie go Disintegration było w pewnym sensie kuszeniem losu, a los się odwdzięczył. Rodzinna idea grupy również naprawdę się rozpadła po Disintegration. To był koniec złotego okresu — tłumaczył w "Never Enough: The Story of The Cure".
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZłotePrzeboje.pl!