Był o włos od najgorszego. Muniek Staszczyk wprost: "Nie byłoby czego zbierać"
Kilka lat temu Muniek Staszczyk przeszedł udar krwotoczny, czego skutki odczuwa w pewnym stopniu do dziś. W nowym wywiadzie wokalista T.Love wrócił pamięcią do tych bardzo trudnych chwil, których doświadczył. Jest pewny, co sprowadziło na niego wielkie problemy zdrowotne w 2019 r.
- Fani T.Love parę lat temu drżeli o zdrowie i życie lidera zespołu.
- Muniek Staszczyk doznał bowiem wylewu.
- W ostatniej rozmowie 62-letni wokalista poruszył temat problemów ze zdrowiem.
Muniek Staszczyk jako lider T.Love stał się ikoną polskiej muzyki. Choć w życiu zawodowym posmakował wielu sukcesów i pięknych chwil, to w życiu prywatnym nie zawsze było u niego różowo. Przeciwnie. Depresja kiedyś była jednym z problemów. Z kolei sześć lat temu miał udar krwotoczny.
Rozwiąż quiz o T.Love i Lady Pank. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. T.Love czy Lady Pank? 10/20 hitów to obowiązek!
Muniek Staszczyk o przyczynach wylewu
W nowym wywiadzie dla Plejady Muniek Staszczyk odniósł się ponownie do tych przerażających momentów ze swojego życia. Oznajmił, iż "czuł, że w tym 2019 r. coś złego wydarzy się z jego zdrowiem". Dostał wylewu w pokoju hotelowym w Londynie.
Wyjawił, że jeszcze zanim wyruszył do stolicy Wielkiej Brytanii, "zaczęła go boleć głowa", a kiedy zmierzył ciśnienie, to "nie uwierzył w to, co zobaczył", bo ciśnieniomierz pokazywał 170 na 100. Pomyślał, że sprzęt się zepsuł.
Lider T.Love ocenił następnie, że bezpośrednią przyczyną wylewu był u niego... alkohol, którego posmakował pierwszy raz od roku. Jak stwierdził Muniek Staszczyk:
Przez rok nie piłem. Uznałem, że skoro tyle wytrzymałem, to w końcu mogę się napić. Rozpędziłem się tak, że skończyło się to wylewem. W sumie nic w tym dziwnego. Mój organizm odzwyczaił się od alkoholu i doznał szoku, gdy po długiej przerwie znowu mu go dostarczyłem (...). W Londynie nie imprezowałem jakoś ostro, ale wypiłem mnóstwo browarów. Skończyło to się tak, jak skończyło.
Wokalista T.Love nie kryje, że "nie byłoby czego zbierać"
Muniek Staszczyk podkreślał w wywiadzie z Plejadą, że przy wylewie najważniejsze jest jak najszybsze udzielenie pomocy, a on "przez jakieś trzy godziny leżał na zakrwawionej poduszce", zanim odnaleźli go policjanci. Oznajmił przy tym, iż "dobrze, że krew poleciała nosem, a nie rozlała się po głowie, bo wtedy nie byłoby już czego zbierać".
Ikona polskiej muzyki po przebudzeniu się w szpitalu "była pewna, że resztę życia spędzi na wózku inwalidzkim". Na szczęście tak się nie stało. Przeciwnie. Późniejsza rekonwalescencja i rehabilitacja artysty przebiegały bardzo sprawnie i zamknęły się w rok.
Pamiętam, jak któregoś dnia (...) rehabilitant poprosił mnie, bym poszedł do toalety. Nie wiedziałem, o co mu chodzi. Ale on powtórzył: "Panie Zygmuncie, proszę wstać i pójść do łazienki o własnych siłach". I wstałem! Poczułem się jak biblijny paralityk, którego uzdrowił Jezus. Zacząłem sikać i krzyknąłem: "K***a, ja chodzę!". Dawno z niczego się tak nie cieszyłem (...). Nie wiem, ile w tym ingerencji opatrzności bożej, a ile zasługi lekarzy. Tylko Bóg to wie - przyznał.
Muniek Staszczyk powiedział Plejadzie, że po wylewie do dziś pozostaje "deczko wolniejszy niż wcześniej", "zdarza mu się zgubić w hotelu, gdy widzi wokół milion korytarzy" i miewa problemy przy oglądaniu filmów "z ułożeniem fabuły w logiczną całość".
Uspokoił się jednak, gdy się okazało, że nadal "jako tako" pamięta teksty piosenek T.Love. Dzięki temu był w stanie - ku uciesze fanów - powrócić do występów na scenie.