advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

"Dawid Podsiadło - Dokumentalny" tylko dla wybranych [RECENZJA]

4 min. czytania
04.12.2024 11:27
Zareaguj Reakcja

Ze stadionów ruszył do kin! Tylko 3 grudnia w całej Polsce można było zobaczyć "Dawid Podsiadło - Dokumentalny". To zapis czerwcowej trasy koncertowej artysty na największych polskich obiektach. Jak czytamy w opisie produkcji, miał być to "intymny portret jednej z największych postaci polskiej sceny muzycznej". Czy tak się stało? Oto relacja z seansu na ZlotePrzeboje.pl.

Opinia o "Dawid Podsiadło - Dokumentalny"
fot. Instagram @dylanwishop / East News / Marek Kuwak / Reporter

Gdy usłyszałam, że do kin trafi film "Dawid Podsiadło - Dokumentalny", od razu zaczęłam szukać biletów. Zakładałam, że nie będzie to łatwe, biorąc pod uwagę setki tysięcy osób, chcących podziwiać Dawida na monumentalnych stadionach. Jednak udało się!

Trzy kliknięcia i mam, idę, obejrzę! Marketing w stylu "tylko dla wybranych" się opłacił, bo przecież film był zapowiadany jako dokument, który można zobaczyć tylko 3 grudnia. A później? No właśnie...

Taki był film "Dawid Podsiadło - Dokumentalny"

Już w pierwszych minutach seansu Dawid Podsiadło zaznaczył, że MY - wszyscy obecni tu i teraz w kinie widzowie, fani czy słynni "biuletynowcy", mają okazję zobaczyć jego film... przedpremierowo.

Chyba się nie pomylił, prawda? Zdaje się, że poza jedyną datą, produkcję wyświetlą też w dniu jakiejś wielkiej premiery?! Albo "Dawid Podsiadło - Dokumentalny" trafi do sieci?

Nie wiem, ale przyznam, że lekko się zirytowałam, bo mogłam pójść w tym czasie na koncert Kasi Nosowskiej, a dokonania Dawida podziwiać nieco później... No cóż, tak się robi biznes!

Ale żeby była jasność - Dawida lubię i szanuję, a jego muzyka do mnie trafia. Z ręką na sercu przyznaję, że znam kilka piosenek na pamięć i uważam, że nasz kraj potrzebował TAKIEGO artysty. Jednak nie jestem fanką przez wielkie "F".

Redakcja poleca:To Dawid Podsiadło zrobił o północy! Fani nie mogli powstrzymać łez

Nie byłam też na koncertach stadionowych, bo nigdy nie udało mi się kupić biletów. Wytrwałość oraz cierpliwość Polek i Polaków, którzy czają się na wejściówki, jest (nieironicznie!) godna podziwu. Z filmem było inaczej. Szok! Był w moim zasięgu... Chociaż zaledwie w ciągu doby kina sprzedały ponad 70 tys. biletów.

Nie zdążyłeś kupić biletów na dokument Podsiadło? Oto dawka spoilerów

Krótko i na temat - początek filmu nieco nudnawy. Bałam się, że będzie tak przez cały czas. Smętne przechadzki, jazda samochodem, mozolne przygotowania do pierwszego koncertu.

Z czasem zaczyna się rozkręcać. Widzimy pierwsze problemy, wpadki, ekipę techniczną i produkcję, która zasuwa na sukces imprezy. Co w tym czasie robi Dawid?

Dla wielu pewnie będzie to zaskoczeniem, ale artysta... gra w FIFĘ! Ma do tego specjalny ekran, pady i towarzystwo, z którym walczy o jak najwięcej goli. Gry wideo to jego pasja. Wspomina o nich bardzo często, ma nawet tatuaż, nawiązujący do Final Fantasy.

Oprócz tego Dawid Podsiadło rozgrzewa głos, ćwiczy dykcję i konsultuje się w sprawie swoich możliwości z trenerką wokalną.

W międzyczasie widzimy, jak wielkie emocje mu towarzyszą, a także słyszymy rozmowy z dziennikarzami czy fanami. Przed każdym koncertem artysta wychodził do grupy tych, którzy wzięli udział w licytacji i zapłacili za osobiste spotkanie. Pieniądze trafiły na cele charytatywne.

Pytania do idola były różne — od tatuaży, po miłość, przez inspiracje. Momentami Podsiadło nie krył skrępowania. Jak przyznał w filmie, raczej z natury unika ludzi i tłumów. Niezły paradoks, prawda?

Redakcja poleca:Najpierw film, a teraz to! Dawid Podsiadło nie próżnuje

Uciekający wieloryb i zapowiedź wielkiego projektu

Każdy, kto udał się do kina 3 grudnia, mógł też zobaczyć kulisy ucieczki wielkiego, latającego wieloryba. Dron odleciał podczas prób we Wrocławiu i stał się sensacją na całą Polskę.

Teraz mechaniczny stwór znalazł się na okładce nowego singla "Pięknie płyniesz", którego fragment pojawił się przedpremierowo właśnie pod koniec filmu "Dawid Podsiadło - Dokumentalny".

Z kolei na końcu produkcji, po napisach, dla zbudowania napięcia, widzowie mogli zobaczyć pełne zapisy dwóch piosenek zagranych w Chorzowie - "Długość dźwięku samotności" z Arturem Rojkiem oraz "I Ciebie też, bardzo" z Darią Zawiałow i Vito Bambino.

To przedsmak drugiej kinowej odsłony Dawida Podsiadło. W lutym 2025 roku na ekrany ma trafić pełen zapis z koncertu w Chorzowie. Jest na co czekać, bo jakość nagrań w dokumencie naprawdę robi wrażenie.

Czy warto było?

Nie żałuję, że zobaczyłam ten film. Nie żałuję, że wybrałam Podsiadło zamiast Nosowskiej. Nie żałuję też, że dałam się złapać w sidła "tylko dla wybranych". Dlaczego? Przede wszystkim - humor.

Momentami sala kinowa wybuchała śmiechem. Jednym z momentów był tekst Dawida Podsiadło, o tym, że 10 lat temu ledwo wyszedł z domu... i od razu sławny! Dlatego, ze względu na dużą rozpoznawalność, pewne rzeczy go ominęły.

Film widziałam ze znajomymi i zgodnie stwierdziliśmy, że ciekawym byłoby zobaczenie trasy z perspektywy menadżera Dawida.

To między innymi Maciej Woć zarządzał i kierował całym przedsięwzięciem "od środka". Był stanowczy, a jednocześnie spokojny. Nawet w stresowych sytuacjach zachowywał zimną krew. Grunt, to mieć przy sobie skutecznych ludzi!

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!