Ojciec Tomasza Stockingera był znanym aktorem. To on powiedział to w "Misiu"
Andrzej Stockinger przeszedł do historii kina jako wybitny mistrz drugiego planu, a „nieśmiertelność” zapewnił mu epizod w kultowym „Misiu” Stanisława Barei. Zdanie które wygłosił jego bohater w kotłowni - „Jak jest zima, to musi być zimno”, weszło do języka potocznego. W życiu prywatnym był mężem Barbary Barskiej.
Andrzej Stockinger odszedł 30 lat temu w wieku 65 lat. Niemal pół wieku spędził u boku swojej miłości życia - Barbary Barskiej. Świetnie rokująca piosenkarka zrezygnowała z kariery by poświęcić się życiu rodzinnemu. Dzięki niej Andrzej mógł skupić się na karierze aktorskiej, na której tak mu zależało.
Andrzej Stockinger był znanym polskim aktorem i piosenkarzem, któremu udało się przeżyć wojnę i Powstanie Warszawskie. Został wtedy aresztowany w łapance i zamknięty w obozie Stutthof. Na szczęście udało mu się stamtąd uciec i wrócić do Warszawy, gdzie zaczął naukę w liceum i szlifował wokal na lekcjach śpiewu.
Zobacz także: Lekarze mówili, że już nigdy nie zaśpiewa. Historia Cyndi Lauper porusza
Andrzej Stockinger był także popularnym piosenkarzem, który wystąpił na festiwalach Polskiej Piosenki w Opolu i Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu. Zaśpiewał tam takie piosenki jak: "Za polskość nad Wisłą", "Poszli chłopcy pod Lenino" czy "Zimowy spacer".
W teatrze jestem tak ustawiony, że gram niemal same czarne charaktery - mówił Andrzej Stockinger w audycji Aleksandra Jerzego Rowińskiego w Polskim Radiu w 1975 roku. - Za to w piosence mogę pokazać swój własny stosunek do miłości, do spraw ciepłych, ludzkich. Jest to często odtrutka na tamte role teatralne - dodawał aktor.
Barbara Barska urodziła syna Tomasza w wieku 28 lat. Była zakochana po uszy w jego ojcu - Andrzeju Stockingerze. Para poznała się, gdy Barbara śpiewała jeszcze w tercecie ze swymi starszymi siostrami. Wraz z Adrianną i Zofią przez ponad siedem występowały jako Siostry Triola. Wylansowały wówczas wielki przebój "Ty jesteś moją miłością".
Zobacz także: Tak dziś wygląda Jacek z Ich Troje. Muzyk jest nie do poznania
Siostry Gospodarczyk zdobyły popularność wykonując polskie przeróbki największych światowych przebojów i uważane były za wschodzące gwiazdy polskiej sceny muzycznej. Andrzej Stockinger należał wtedy do legendarnego, kultowego zespołu Czwórka Szacha.
Pewnego dnia, gdzieś na trasie koncertowej w środku Polski, jedna z Sióstr Triola spotkała się przypadkiem z jednym z Czwórki Szacha, a potem żyli długo i szczęśliwie" - opowiadał Tomasz Stockinger w wywiadzie dla "Tele Tygodnia".
Młodziutka Barbara natychmiast spodobała się Andrzejowi. Zdecydował wtedy, że koniecznie musi się z nią umówić i nie przyjmie żadnej odmowy. W momencie się zauroczył i nie mógł przestać myśleć o pięknej piosenkarce. Na pierwsze spotkanie z Basią, aktor przyniósł... bryndzę którą sam zrobił!
Jak wiadomo, na trasie trzeba było sobie samemu radzić i nieraz nawet coś ugotować. Od tej bryndzy wszystko się zaczęło" - opowiadał Tomasz Stockinger o pierwszej randce jego rodziców.
Żonę nazywał swą największą miłością
Priorytetem Barbary od dnia ślubu była miłość do męża. Przed ślubem postawiła na solową karierę i śpiewała pod pseudonimem Barska. Straciła jednak zapał do rozwijania kariery muzycznej i uznała, że śpiewanie nie jest jej przeznaczeniem.
Barbara podjęła decyzję o zawieszeniu kariery, kiedy tylko dowiedziała się, że jest w ciąży. Na nic zdały się przekonywania męża, by nie rezygnowała z kariery. Barska była dumną i upartą kobietą. Odpowiedziała mu wtedy, że jej zdaniem jeden artysta w domu zdecydowanie wystarczy.
Zobacz także: „Miałem ciary”. Panasewicz nie mógł wyjść z podziwu [TYLKO U NAS]
Andrzej Stockinger zdał eksternistyczny egzamin aktorski i harował w pocie czoła grając w teatrze, aby zapewnić godny byt żonie i dzieciom. Grał na estradzie i w kabarecie, by nie brakowało im wygód. Barbara była wykonawczynią kilku ówczesnych hitów - "Ty jesteś moją miłością", "Słowa purpurowe" i "Przelotny ptak". Bez żalu zdecydowała o zakończeniu kariery, jednak nadal traktowała śpiew jako swoją największą pasję. Przez 22 lata należała do chóru Filharmonii Narodowej.
Zobacz także: Wzruszona Maryla Rodowicz przeprasza dzieci. „One bardzo cierpiały”