Potrzebujecie rekomendacji muzycznych? Podrzuci je Barack Obama!
Były amerykański prezydent Barack Obama podzielił się w mediach społecznościowych kilkoma rekomendacjami muzycznymi. Zamieścił playlistę z utworami, których słucha najczęściej tego lata. Spokojnie można ją nazwać dość... eklektyczną.
Barack Obama słynął z tego, że jako prezydent Stanów Zjednoczonych lubił być dość blisko ludzi. Wciąż chętnie udziela się m.in. w mediach społecznościowych. Ma też kilka swoich tradycji. Regularnie dzieli się nie tylko swoimi przemyśleniami, ale także gustem – w tym rekomendacjami muzycznymi. A ma się z kim dzielić, bo na Twitterze śledzi go 132 mln osób. Czego słucha Barack Obama?
Zobacz także: Lars Ulrich z Metalliki podupada na zdrowiu? Ciężko mu utrzymać formę
Barack Obama i jego wakacyjna playlista
Barack Obama napisał na Twitterze: - Tak jak co roku, oto kilka piosenek, których słuchałem tego lata (…). Nie mogę się doczekać, żeby usłyszeć od was, jakich kawałków zapomniałem zawrzeć na swojej liście - czytamy.
Polityk zaznaczył, że jego playlista to „połączenie starego i nowego”. Łącznie znajdziemy tam nie kilka, ale aż 41 piosenek. I rzeczywiście, wyczuwalny jest dość spory eklektyzm: także w doborze samych wykonawców i gatunków (jazzu, rocka po rap i dance).
Zobacz także: „Zblendujmy gusty”. Podsiadło i Spotify mają dla fanów coś specjalnego
Muzyczne rekomendacje od Obamy
Które utwory znajdują się podczas tych wakacji wśród ulubionych piosenek Obamy? Po części odprężał się przy muzyce artystów, którzy pojawili się w jego zestawieniach z lat poprzednich. Mowa tu choćby o legendach: Bobie Dylanie, The Rolling Stones, Steviem Wonderze. Ale też o wiele młodszych artystach takich jak SZA i Michael Kiwanuka.
Na liście Baracka Obamy znajdziemy też klasyki z lat 60. i 70. spod płaszcza popu, soulu i rythm and blues. Zaliczyć do nich możemy m.in.: „Soul Survivor” The Rolling Stones”, cover „Unchained Melody” w wykonaniu The Righteous Brother, „Cry Me a River” Elli Fitzgerald, „Inner City Blues (Make Me Wanna Holler)” Marvina Gaye'a, „Reach Out I'll Be There” The Four Tops czy „Dr. Feelgood (Love is a Serious Business)” Arethy Franklin.
Nie można też nie odnotować „Nowhere to Run” pop-soulowego tria Martha Reeves & The Vandellas, „Blue Train” saksofonisty jazzowego Johna Coltrane’a oraz „Funky Kingston” legend reggae w postaci Toots & The Maytals.
Zobacz także: Shakira znów ma problemy z prawem. Grozi jej więzienie
Hołd dla królowej
Ponadto znalazł się tam hołd dla niedawno zmarłej królowej rock’n’rolla Tiny Turner. Obama słucha bowiem „River Deep – Mountain High”, które ta nagrała wraz ze swoim mężem Ike Turnerem w 1966 r.
Na playliście byłego amerykańskiego prezydenta punktem obowiązkowym były również przeboje z lat 80. oraz 90., choćby „Dance Me to the End of Love” Leonarda Cohena, „I’ll Stand By You” The Pretenders oraz „Walk Like an Egyptian” The Bangles. Obok folk rockowej ballady „Stay With Me” Pearl Jam wybrzmiewa też hip-hopowy hymn „California Love” z 1995 r. autorstwa 2Paca z gościnnym występem Dr. Dre i Rogera Troutmana.
Nie oznacza to jednak, że Barack Obama nie jest dobrze zorientowany, w tym co współcześnie piszczy w „muzycznej trawie”. Zarekomendował np. tegoroczne „Not Strong Enough” indie rockowego zespołu Boygenius czy single z pogranicza popu i rapu: „Princess Diana” Ice Spice i Nicki Minaj oraz „Vampiros” Rauwa Alejandra i Rosalíi.