advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

33 lata "Rozmów kontrolowanych". "Czasem dziwi, z czego młodzi rechoczą"

Amelia Majek
4 min. czytania
13.12.2024 08:39
Zareaguj Reakcja

"Dowódcą bandy był bez wątpienia Ryszard Ochódzki, wróg numer jeden naszej ludowej ojczyzny", informował porucznik SB. Czy – zgodnie z obietnicami ciotki Lusi – na cześć prezesa klubu "Tęcza" młode pokolenia stawiają pomniki? A jego nazwisko widnieje na rufach statków, które pływają po morzach i oceanach? Główny bohater filmu "Rozmowy kontrolowane", choć ostatecznie nie może poszczycić się ani swoją ulicą, ani nawet rondem, odcisnął niezatarty ślad w historii polskiej kinematografii. Od premiery kultowej produkcji Sylwestra Chęcińskiego minęły dokładnie trzydzieści trzy lata.  

Od premiery filmu "Rozmowy kontrolowane" mijają 33 lata
fot. Kadr z filmu "Rozmowy kontrolowane"

"Rada Państwa, w zgodzie z postanowieniami Konstytucji, wprowadziła dziś o północy stan wojenny na obszarze całego kraju" -  obwieścił generał Wojciech Jaruzelski 13 grudnia 1981 roku. Równo dziesięć lat później na wielkim, kinowym ekranie warszawskiej "Luny" wyemitowano film w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego. Produkcja ukazała się pod znamiennym tytułem "Rozmowy kontrolowane". Od premierowego seansu mijają dokładnie trzydzieści trzy lata. O czym przypominają nam dziś losy prezesa Ochódzkiego? 

"Rozmowy kontrolowane" wyemitowano pierwszy raz 33 lata temu

Choć 93-minutowa produkcja o nazwie "Rozmowy kontrolowane" ujrzała światło dzienne w wolnej, demokratycznej Polsce, doskonale uchwyciła realia schyłkowego PRL. Filmowcy zekranizowali traumatyczne wydarzenia z wczesnych lat 80. XX w. Wątek trudny, okryty tabu i uderzający w niedogaszone jeszcze nastroje społeczne posłużył za kanwę... komedii. "»Rozmowy kontrolowane« są próbą spojrzenia na stan wojenny z dystansu, potraktowania tego tematu w lżejszy sposób, bowiem poważnych filmów powstało już kilka. Film ma konwencję komedii kryminalnej" - powiedział Sylwester Chęciński w rozmowie z PAP po premierze filmu.

Redakcja poleca:Gwiazda PRL straciła syna. "Byłam kompletnie zagłuszona"

W przeciwieństwie do poprzedników artyści ironizowali na potęgę, zrywając z zapędami martyrologicznymi. Tak też zrodziła się m.in. pewna plotka o porwaniu papieża. Z czasem stało się zrozumiałe, że decyzja o takiej formule sprawiła, że projekt odniósł olbrzymi sukces. Co więcej, humorystyczna historia o aroganckim konformiście okazała się wręcz potrzebna ówczesnemu widzowi. "Pierwszy film o stanie wojennym, który publiczność prawdopodobnie uzna za swój" - komentowali krytycy (za: Film Polski).

"Szwedzka bułka napoczęta, schodźcie, zabierzcie świeże pieczywo"

Sylwester Chęciński, reżyser słynnego tryptyku o Kargulu i Pawlaku, wziął na warsztat dalsze losy Ryszarda Ochódzkiego, z którym ogólnopolska publiczność miała okazję zapoznać się w 1980 roku, przy okazji premiery kultowego "Misia". Postać rozwodnika, prezesa klubu sportowego "Tęcza", a w końcu kanciarza i oportunisty stała się pretekstem do opowiedzenia o stanie nadzwyczajnym, a także obsesjach Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa na punkcie inwigilacji.

Aspekt ten szczególnie ujawnia się podczas rozmowy telefonicznej Wacława Jarząbka. Trener, który ukrywa się pod pseudonimem Jerzy Lebioda i posługuje się "kulinarnym" szyfrem, kontaktuje się z garderobianą, czyli z Lusią Wafel. Krótką wymianę zdań, raz po raz przerywa tytułowa fraza. "Rozmowa kontrolowana, rozmowa kontrolowana", powtarza Ryszard Kotys, odtwórca dyżurującego w budce milicjanta.

Kadr z filmu "Rozmowy kontrolowane"
fot. Kadr z filmu "Rozmowy kontrolowane"

Stanisław Tym odszedł w wieku 87 lat

Sylwester Chęciński nakręcił poniekąd kontynuację "Misia", ponadczasowego dzieła Stanisława Barei. W ten sposób w "Rozmowach kontrolowanych" na ekran powrócili m.in. Jerzy Turek, Krzysztof Kowalewski oraz niezastąpiony Stanisław Tym. Dziś trudno byłoby nie wspomnieć, jak ważną funkcję w pracy nad wszystkimi wspomnianymi produkcjami pełnił odtwórca głównej roli i scenarzysta trylogii o Misiu. W 1992 roku wybitny aktor, felietonista i satyryk otrzymał nagrodę za scenariusz do "Rozmów kontrolowanych" w ramach Festiwalu Polskich Filmów w Gdyni.

Aktor znany z filmu "Rejs" w reżyserii Marka Piwowskiego zmarł w piątek 6 grudnia 2024 roku. Na przestrzeni ponad sześćdziesięcioletniej kariery zdołał zapisać się złotymi zgłoskami w dziejach polskiego filmu. W dużej mierze odpowiadał za fenomen filmowych opowieści o Ochódzkim. Nadmieńmy, że 87-letni filmowiec napisał dialogi do "Misia", "Rozmów kontrolowanych", jak i do "Rysia" z 2007 roku.

W okresie głębokiej komuny Stanisław Tym czerpał z groteski dnia codziennego, tworząc ponadczasową satyrę ówczesnej epoki. Czy istniały dla niego tematy gorszące, niedozwolone? "Nie ma tematów tabu. Musi być tylko ważny powód, by z kogoś lub z czegoś śmiać się i żartować. »Żeby się śmiać, trzeba mieć twarz«, że przypomnę Majakowskiego" - stwierdził Stanisław Tym w rozmowie z "Playboyem".

Redakcja poleca:To on założył Dżem. Jego przebój z lat 80. zagrała sama Metallica

O czym jest film "Rozmowy kontrolowane"?

"Rozmowy kontrolowane" rozpoczyna scena nietuzinkowa, acz w pewnym stopniu reprezentatywna dla trylogii o Ochódzkim. Ze zmiętej pościeli wyłoniła się głowa Misia, który został nakryty in flagranti z partnerką zaprzyjaźnionego pułkownika SB. "Żony nie musisz mi przedstawiać" - odrzekł gorzko Zygmunt Molibden, po czym przedstawił prezesowi "lukratywną" propozycję.

Koniec końców i tak skończyło się na szantażu, a bohater ze zdjęciem Lecha Wałęsy w kieszeni musiał wniknąć w struktury zdelegalizowanej "Solidarności". Choć pułkownik obiecywał Ochódzkiemu łąkę, ciszę i sad owocowy nad jeziorem, rzeczywistością okazały się list gończy, przebranie za Szwedkę i, delikatnie mówiąc, nieudany Sylwester. "Jeszcze nie zginąłem? To się odbuduje", powiedział prezes, wydostając się z gruzów zburzonego Pałacu Kultury i Nauki.

Kadr z filmu "Rozmowy kontrolowane"
fot. Kadr z filmu "Rozmowy kontrolowane"

Rokrocznie coraz bardziej oddalamy się od "Rozmów kontrolowanych". Codzienność znana z wielkich ekranów powoli staje się historią. Czy młodzież wciąż potrafi docenić produkcję Chęcińskiego? "Miałem przyjemność być na specjalnym pokazie, na którym połowę sali na około 400 osób stanowiła widownia 20-letnia, 21-letnia a drugą połowę — widzowie w wieku 40 do 60 lat" - relacjonował jeden z internautów.

Mnie film po latach nadal się podobał, ale ciekawe było to, że często-gęsto każda z podzielonych widowni śmiała się w innych momentach. Młodszych np. bawił moment, kiedy milicjant przy śmietniku każe rozejść się, a mnie niestety było smutno z racji wspomnień. Czasami dziwiłem się, z czego ci młodzi "rechoczą" - czytamy na stronie Filmweb.

Jedno jest pewne, film "Rozmowy kontrolowane" nie schodzi z afisza od ponad trzech dekad. Być może pokolenie kolejnej generacji widzów zdążyło odkryć złożone analogie do czasów nam współczesnych i odczytywać historię na swoją własną modłę, kolejny raz początkując "modę" na polskie kino minionej epoki? 

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!