Ten film zablokowała cenzura. Na półce czekał aż 20 lat
Dramat psychologiczny Janusza Morgensterna mocno uderzył w autorytet władz PRL. Film uznany za zbyt krytyczny wobec systemu przez wiele lat był cenzurowany, przez co nie mógł trafić do szerokiej dystrybucji. Tuż po oficjalnej premierze obraz wycofano, a impas przełamano dopiero dwadzieścia lat później.
- Film Janusza Morgensterna zdecydowanie uderzył we władze PRL.
- Cenzorzy skutecznie blokowali dystrybucję dramatu.
- Sytuacja zmieniła się dopiero po dwudziestu latach.
"Życie raz jeszcze" to dramat psychologiczny z 1964 roku w reżyserii Janusza Morgensterna, zrealizowany na podstawie powieści Romana Bratnego. Niestety ze względu na antykomunistyczny wydźwięk produkcja tuż po premierze kinowej została zablokowana przez cenzurę. Tym samym tytuł stał się tzw. półkownikiem, czyli filmem, którego rozpowszechnianie zostało uniemożliwione przez cenzurę prewencyjną.
Rozwiąż quiz filmowy. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Ekstremalnie trudny quiz o polskim kinie PRL. Większość nie zdobędzie 12/20
Film, który dał popalić władzom PRL
Akcja dramatu rozgrywa się okolicach Lublina w pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej. Główny bohater to Piotr Grajewski (w tej roli Andrzej Łapicki), były kapitan Polskich Sił Powietrznych, który zostaje niesłusznie oskarżony o współpracę z Narodowymi Siłami Zbrojnymi. W jego obronie staje sekretarz Polskiej Partii Robotniczej Jakuszyn (Tadeusz Łomnicki). Niestety nawet jego wstawiennictwo nie chroni Grajewskiego przed osądem i karą pozbawienia wolności.
Film Morgensterna ukazywał niesprawiedliwości systemowe okresu stalinowskiego w Polsce. "Życie raz jeszcze" uznano zatem za zbyt krytyczny wobec władzy, co stanowiło podstawę dla cenzorów do wycofania filmu z powszechnej dystrybucji. Doszło do tego błyskawicznie, tuż po premierze dzieła w marcu 1965 roku.
"Życie raz jeszcze" przepadło na dwadzieścia lat. Impas przełamano dopiero po upadku komuny, w ostatniej dekadzie XX wieku. Po latach reżyser odniósł się do tamtej sytuacji. O doświadczeniach z cenzurą opowiedział w wywiadzie dla "Więzi".
Broniliśmy się przed cenzurą, że to nie cała Polska leci w powietrze, bo jak dym opada, to widać bloki. Jedynym uczciwym człowiekiem w tym filmie jest pies. Bo to film o kompromisach, a pies był bezkompromisowy — powiedział wtedy Janusz Morgenstern.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!