advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Mandaryna do dziś o tym myśli. "Nikogo nie złapałam za rękę"

2 min. czytania
26.01.2025 14:49
Zareaguj Reakcja

W jednym z najnowszych wywiadów Mandaryna wróciła wspomnieniami do swojego niechlubnego występu z 2005 roku. Wokalistka wyznała, że podejrzewa, iż ówcześnie nie wszyscy mogli mieć wobec niej dobre intencje.  

Mandaryna opowiedziała o występie w Sopocie
fot. Pawel Wodzynski / East News
  • Mandaryna to polska piosenkarka, tancerka, a także instruktorka tańca.
  • Niedawno artystka wspomniała o swoim niechlubnym występie w Sopocie. 
  • W jednym z wywiadów opowiedziała o swoich odczuciach z tamtejszej nocy. 

Mandaryna, a właściwie Marta Wiśniewska rozpoznawalność w polskich mediach zdobyła dzięki związkowi z Michałem Wiśniewskim w latach 2000. Artystka początkowo była tancerką i choreografką w zespole Ich Troje. Z czasem związek się rozpadł, a gwiazda postanowiła rozwinąć swoje umiejętności wokalne, występując pod pseudonimem Mandaryna.

Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Mandaryna czy Doda? Wyłącznie ekspert zdobędzie 18/20!

1/20 Zacznijmy od czegoś banalnie prostego. Kto współpracował z zespołem Ich Troje?

Wokalistka zasłynęła przede wszystkim dzięki piosence “Ev’ry Night”. Choć utwór stał się ogólnopolskim hitem, to jego wykonanie przez Mandarynę podczas festiwalu w Sopocie w 2005 roku wywołało medialną burzę. Gwiazda, której niegdyś zarzucono brak umiejętności wokalnych, w jednym z ostatnich wywiadów odniosła się do całej sytuacji sugerując, że ktoś mógłby chcieć jej zaszkodzić.

Mandaryna komentuje wydarzenia z Sopotu 2005

Jakiś czas temu Mandaryna była gościnią podcastu u Żurnalisty. Podczas rozmowy dyskutowano na temat kariery artystki, a także wspominano jej niechlubny występ podczas festiwalu w Sopocie w 2005 roku, podczas którego zaśpiewała utwór “Ev’ry Night”. 46-latka postanowiła wrócić wspomnieniami do kulis wydarzenia.

Redakcja poleca

Jak przekazała Żurnaliście, niektóre z otaczających ją osób nie życzyły jej dobrze. “Wracając do tego Sopotu, tam też wielu nieprzychylnych ludzi było” - powiedziała Mandaryna. Jednocześnie wokalistka wyznała, że nie ma jednoznacznych dowodów na to, że ktoś celowo chciał jej zaszkodzić. “Nikogo nie złapałam za rękę, więc ciężko mi pokazać palcem” - wyznała Żurnaliście.

Tam było wiele zadziwiających mnie sytuacji. Miałam śpiewać jako druga czy trzecia, a potem okazało się jednak, że będę śpiewać jako ostatnia. Powiedziano mi, że mam takie fajnie przygotowane show, że to będzie fajnie na koniec. Czemu miałabym podejrzewać, że to jest nieprawda, skoro wiem, ile pracy w to włożyłam? - powiedziała.

Podczas rozmowy Mandaryna wspomniała, że podczas sopockiego występu miała problemy z odsłuchem scenicznym, a chórki były wyłączone. Artystka wyznała, że gdyby dziś miała podobne problemy, to poprosiłaby o przerwę, niżeli kontynuowała swój występ.

Redakcja poleca

W trakcie wywiadu wokalistka została także zapytana o to, czy myśli, że w Sopocie był ktoś, komu mogłoby zależeć, by ta "się wyłożyła". "Nie powiem ci, kogo podejrzewam, bo musiałabym tutaj zrobić jakieś śledztwo, a może się okazać, że to tylko ja" - odpowiedziała Marta Wiśniewska.

Oglądaj

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!