advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Eurowizja 2026. Polskie preselekcje pod znakiem zapytania? "Nerwowe telefony"

3 min. czytania
23.01.2026 19:16
Zareaguj Reakcja

Polskie preselekcje do Eurowizji 2026 wzbudzają wiele emocji. Do sieci właśnie trafiły informacje, dotyczące Dzikich Kart, które organizatorzy mogą przyznać wybranym przez siebie zawodnikom. Podobno za kulisami panuje nerwowa atmosfera. O co chodzi?

Burza wokół preselekcji do Eurowizji 2026
fot. Wojciech Pędzich / Wikimedia Commons / CC-BY-4.0
  • Polskie preselekcje do Eurowizji 2026 wywołują wiele emocji.
  • Do sieci trafiła informacja, co z Dzikimi Kartami. 
  • Wśród organizatorów ma panować nerwowa atmosfera.

Pomimo nacisków fanów, by dołączyć do bojkotu Konkursu Piosenki Eurowizji, ze względu na dopuszczenie Izraela do imprezy i zważywszy na trwający konflikt w Strefie Gazy, Polska zdecydowała się wziąć udział w wydarzeniu. 14 stycznia ogłoszono listę ośmiorga artystów, którzy powalczą o występ na Eurowizji 2026.

Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…

Quiz: Quiz. Polska na Eurowizji. Tylko eksperci zdobędą 20/20

1/20 W którym roku po raz pierwszy Polska wzięła udział w konkursie?

Eurowizja 2026. Burza wokół polskich preselekcji

Jeden z jurorów, który odpowiadał za wybór muzyków, którzy będą walczyć w krajowych preselekcjach do Eurowizji 2026, ujawnił, że poziom eliminacji był... wyjątkowo niski. "Poza kilkoma wyjątkami - poziom zgłoszeń był równy, ale nie za wysoki… szkoda!" - oznajmił w sieci Michał Hanczak.

W międzyczasie Telewizja Polska zrezygnowała także z organizacji preselekcji na żywo. Zamiast szumnie zapowiadanego widowiska na arenie, występy finalistów zostaną wcześniej nagrane w studiu programu "Jaka to melodia?". Całość ma zostać wyemitowana 7 marca 2026 roku.

Redakcja poleca

Informacja wywołała wiele emocji nie tylko wśród fanów Konkursu Piosenki Eurowizji, ale także finalistów polskich eliminacji. "Liczę, że będzie to transparentne. Nie ukrywam, że sama się tego boję, ponieważ nie będę miała kontroli nad tym, czy na pewno wszyscy jesteśmy równo traktowani" - wyznała rozczarowana Basia Giewont w Plejadzie.

Oglądaj

Co z Dzikimi Kartami? W TVP ma panować nerwowa atmosfera

Równie wiele emocji, co zmienne komunikaty Telewizji Polskiej ws. preselekcji do Eurowizji 2026, wzbudzają Dzikie Karty. Przypomnijmy, że wedle regulaminu wewnętrznych eliminacji, mogą zostać przyznane przez Telewizję Polską wykonawcom spoza oficjalnej listy finalistów.

Redakcja poleca

Jak donosi Pudelek, Telewizja Polska miał rozważać przyznanie dwóch Dzikich Kart. Te miałyby zostać rozdane z powodu "braku w stawce gwiazdy, która mogłaby 'pociągnąć' polskie preselekcje i przyciągnąć widzów przed telewizory". W gronie kandydatów mieli znaleźć się Michał Szpak i Marcin Maciejczak.

Zarówno za Michałem, jak i Marcinem, stoi ogromna rzesza wiernych fanów, a przy tym są to nazwiska, które świetnie nadają się do promocji całego wydarzenia. Na korytarzach mówi się, że TVP jest w stanie przeznaczyć bardzo wysokie budżety na tę dwójkę, bo wiedzą, że uratują im preselekcje - mówił informator Pudelka.
Redakcja poleca

Według doniesień Pudelka obaj artyści mieli odrzucić propozycje TVP. "Rozpoczęły się nerwowe telefony z TVP do topowych gwiazd, jednak żadna z nich nie zdecydowała się wystąpić" - pisze serwis Pudelek, dodając, że zgodnie z jego ustaleniami Telewizja Polska najprawdopodobniej nie przyzna ani jednej Dzikiej Karty.

Nie jest tajemnicą, że z obecnej stawki największą faworytką jest Alicja Szemplińska. Dodatkowo współpracuje ona z osobami, które mają już doświadczenie z Eurowizją. Natomiast wizja wysłania do Wiednia Pręgowskiego budzi pewne wątpliwości - donosci źródło Pudelka.

Oglądaj

Źródło: ZlotePrzeboje.pl, Eurovision.com, Pudelek, TVP, Plejada