Eurowizja 2026. Polskie preselekcje pod znakiem zapytania? "Nerwowe telefony"
Polskie preselekcje do Eurowizji 2026 wzbudzają wiele emocji. Do sieci właśnie trafiły informacje, dotyczące Dzikich Kart, które organizatorzy mogą przyznać wybranym przez siebie zawodnikom. Podobno za kulisami panuje nerwowa atmosfera. O co chodzi?
- Polskie preselekcje do Eurowizji 2026 wywołują wiele emocji.
- Do sieci trafiła informacja, co z Dzikimi Kartami.
- Wśród organizatorów ma panować nerwowa atmosfera.
Pomimo nacisków fanów, by dołączyć do bojkotu Konkursu Piosenki Eurowizji, ze względu na dopuszczenie Izraela do imprezy i zważywszy na trwający konflikt w Strefie Gazy, Polska zdecydowała się wziąć udział w wydarzeniu. 14 stycznia ogłoszono listę ośmiorga artystów, którzy powalczą o występ na Eurowizji 2026.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Quiz. Polska na Eurowizji. Tylko eksperci zdobędą 20/20
Eurowizja 2026. Burza wokół polskich preselekcji
Jeden z jurorów, który odpowiadał za wybór muzyków, którzy będą walczyć w krajowych preselekcjach do Eurowizji 2026, ujawnił, że poziom eliminacji był... wyjątkowo niski. "Poza kilkoma wyjątkami - poziom zgłoszeń był równy, ale nie za wysoki… szkoda!" - oznajmił w sieci Michał Hanczak.
W międzyczasie Telewizja Polska zrezygnowała także z organizacji preselekcji na żywo. Zamiast szumnie zapowiadanego widowiska na arenie, występy finalistów zostaną wcześniej nagrane w studiu programu "Jaka to melodia?". Całość ma zostać wyemitowana 7 marca 2026 roku.
Informacja wywołała wiele emocji nie tylko wśród fanów Konkursu Piosenki Eurowizji, ale także finalistów polskich eliminacji. "Liczę, że będzie to transparentne. Nie ukrywam, że sama się tego boję, ponieważ nie będę miała kontroli nad tym, czy na pewno wszyscy jesteśmy równo traktowani" - wyznała rozczarowana Basia Giewont w Plejadzie.
Co z Dzikimi Kartami? W TVP ma panować nerwowa atmosfera
Równie wiele emocji, co zmienne komunikaty Telewizji Polskiej ws. preselekcji do Eurowizji 2026, wzbudzają Dzikie Karty. Przypomnijmy, że wedle regulaminu wewnętrznych eliminacji, mogą zostać przyznane przez Telewizję Polską wykonawcom spoza oficjalnej listy finalistów.
Jak donosi Pudelek, Telewizja Polska miał rozważać przyznanie dwóch Dzikich Kart. Te miałyby zostać rozdane z powodu "braku w stawce gwiazdy, która mogłaby 'pociągnąć' polskie preselekcje i przyciągnąć widzów przed telewizory". W gronie kandydatów mieli znaleźć się Michał Szpak i Marcin Maciejczak.
Zarówno za Michałem, jak i Marcinem, stoi ogromna rzesza wiernych fanów, a przy tym są to nazwiska, które świetnie nadają się do promocji całego wydarzenia. Na korytarzach mówi się, że TVP jest w stanie przeznaczyć bardzo wysokie budżety na tę dwójkę, bo wiedzą, że uratują im preselekcje - mówił informator Pudelka.
Według doniesień Pudelka obaj artyści mieli odrzucić propozycje TVP. "Rozpoczęły się nerwowe telefony z TVP do topowych gwiazd, jednak żadna z nich nie zdecydowała się wystąpić" - pisze serwis Pudelek, dodając, że zgodnie z jego ustaleniami Telewizja Polska najprawdopodobniej nie przyzna ani jednej Dzikiej Karty.
Nie jest tajemnicą, że z obecnej stawki największą faworytką jest Alicja Szemplińska. Dodatkowo współpracuje ona z osobami, które mają już doświadczenie z Eurowizją. Natomiast wizja wysłania do Wiednia Pręgowskiego budzi pewne wątpliwości - donosci źródło Pudelka.
Źródło: ZlotePrzeboje.pl, Eurovision.com, Pudelek, TVP, Plejada