Gawliński nie wytrzymał. To odburknął muzykowi z Kanady. "Pocałuj się w..."
Robert Gawliński otrzymał od znanego kanadyjskiego piosenkarza zaskakującą ofertę współpracy. Gwiazdor chciał nagrać anglojęzyczną wersję jednego z największych hitów grupy Wilki. Jej wokalista nie przystał jednak na tę propozycję. Dziś żałuje.
- Robert Gawliński to lider i wokalista zespołu Wilki.
- Grupa wylansowała wiele hitów, w tym przebój "Urke", który docenił nawet sam Bryan Adams.
- Kanadyjczyk chciał nagrać własną wersję piosenki. Wiadomo, dlaczego Gawliński nie wyraził na to zgody.
Robert Gawliński od ponad trzydziestu lat stoi na czele zespołu Wilki. Formacja ma na koncie wiele hitów, które nawet dziś cieszą wśród słuchaczy dużym uznaniem. Jeden z nich – piosenkę pod tytułem "Urke" – można było usłyszeć na żywo na Stadionie Śląskim podczas sylwestrowego koncertu Telewizji Polskiej. Poza Wilkami jego gwiazdą był Bryan Adams. Okazuje się, że niewiele brakowało, by to on mógł w czasie imprezy śpiewać nieśmiertelny utwór.
Rozwiąż quiz o zespole Wilki i grupie IRA. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. IRA czy Wilki? Prawdziwy fan polskiego rocka zgarnie 18/20!
Robert Gawliński nie gryzł się w język. To powiedział słynnemu piosenkarzowi
Robert Gawliński i Bryan Adams mieli nawiązać ze sobą współpracę dwie dekady temu. Kanadyjski artysta, znany przede wszystkim jako wykonawca hitów "Heaven", "Summer of ’69" i "Please Forgive Me", zwrócił się wówczas do menadżera Wilków z nietypową prośbą. Gwiazdorowi bardzo spodobała się piosenka "Urke", którą zespół nagrał na swój czwarty krążek. W związku z tym postanowił poprosić polską formację o możliwość stworzenia własnej wersji przeboju.
Bryan Adams postawił Gawlińskiemu konkretne warunki. Okazały się one jednak dla wokalisty nie do przyjęcia:
Jeden był taki, że zmieni tekst i będzie on zupełnie inny, bo on śpiewa tylko o miłości i takiego tekstu nie zaśpiewa. Ja mu powiedziałem: "To pocałuj się w d**ę i sam se skomponuj piosenkę" – wyjawił piosenkarz w rozmowie z serwisem Plejada.
Drugą kwestią sporną okazały się ustalenia w sprawie praw autorskich do piosenki. Kanadyjczyk chciał zostać uznanym za autora jej tekstu oraz melodii, na co Gawliński nie mógł przystać:
Gdyby powiedział: "Słuchaj, ja też tego za darmo nie będę robił, może byś mi coś odpalił?", to pewnie bym się zastanowił i być może bym się zgodził. Natomiast czasem trzeba powiedzieć "nie" – powiedział wokalista Wilków.
Redakcja poleca:Beata Kozidrak odezwała się ze szpitala! "Wracam"
Lider Wilków odmówił samemu Bryanowi Adamsowi. Dziś żałuje
Ostatecznie do współpracy Roberta Gawlińskiego i Bryana Adamsa nigdy nie doszło. Wokalista zespołu nie kryje jednak, że teraz podjąłby być może inną decyzję:
Może trochę żałuję, bo gdyby to był hicior, to pewnie teraz zamiast skromnego domku w Grecji miałbym tu wyspę. Ale czasem w życiu trzeba podejmować decyzje, które może nie są popularne i nie przyniosą ci splendoru – skwitował piosenkarz.
Redakcja poleca:Michał Wiśniewski znowu wypalił. "Nie wiadomo, czy nie jest moim dzieckiem"
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZłotePrzeboje.pl!