Jest ikoną, a jego role zna każdy Polak. Dziś wyznaje: "Trudno wrócić"
Marek Kondrat niespełna dwie dekady temu ogłosił koniec kariery. W ostatnim czasie gwiazdor PRL zdradził, dlaczego zrezygnował z aktorstwa. Wszystko wskazuje na to, że najsłynniejszy Adaś w historii polskiego kina okazał się impulsem do podjęcia tej radykalnej decyzji.
- Rola Adasia Miauczyńskiego była przełomem dla Marka Kondrata.
- Kondrat zadebiutował w filmie „Historia żółtej ciżemki” w wieku 11 lat.
- Do tego doprowadził występ w „Dniu Świra”.
Marek Kondrat zadebiutował na "wielkim ekranie", mając zaledwie jedenaście lat. Ceniony w środowisku aktor wcielił się wówczas w Wawrzka, głównego bohatera filmu "Historia żółtej ciżemki" z 1961 roku. Jednak dopiero w następnej dekadzie rozpoczął zawrotną karierę aktorską. Od wczesnych lat 70. XX w. zagrał w wielu słynnych produkcjach, wśród których znajdują się m.in. takie tytuły jak: "Zaklęte rewiry", "Królowa Bona", "Dreszcze", "Rok spokojnego słońca" czy też "Autoportret z kochanką".
Rozwiąż quiz kultowych komediach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Musisz znać te kultowe cytaty z produkcji PRL! Za 80 proc. Bareja byłby dumny
Karierę Marka Kondrata zmieniła rola w "Dniu Świra"
Marek Kondrat na przestrzeni niespełna pięciu dekad zdołał zapisać się na kartach polskiej kultury złotymi zgłoskami. Nic zatem dziwnego, że niemałym ogłoszenie z 2007 roku odbiło się szerokim echem. Właśnie wtedy odtwórca Adasia Miauczyńskiego postanowił "ze sceny zejść". Ostatnią pozycją, która widnieje w filmografii 74-latka, jest film fabularny pod tytułem "Mała matura 1947" (2010). Dlaczego gwiazdor PRL zrezygnował z wyuczonej profesji?
W ostatnim czasie Marek Kondrat udzielił wywiadu "Wyborczej". Jeden z najbardziej rozpoznawalnych aktorów swojego pokolenia zdradził, że głównym impulsem do podjęcia decyzji była prawdopodobnie najsłynniejsza rola w jego dorobku artystycznym. Oczywiście mowa o Adasiu Miauczyńskim z "Dnia Świra" w reżyserii Marka Koterskiego.
W "Dniu Świra" nie ma przygody, ale jest obnażenie z całą swoją intymnością – ukazanie przestrzeni życia, której na ogół nie pokazujemy – powiedział Marek Kondrat - Dlatego pewien dosyt, który nastąpił po tym spotkaniu, jest przyczyną mojego chłodu wobec następnych propozycji, a w końcu rezygnacji z zawodu. Rola w "Dniu świra" była rodzajem przeżycia, które nie zakłada następnych wcieleń. Po czymś takim trudno wrócić do grania Halskiego w kolejnej ekspresji jego przygód z Biurem Ochrony Rządu – tłumaczył dla cytowanego wcześniej źródła.
Zagrał Adasia Miauczyńskiego, potem stało się "to"
Kreacja neurotycznego i sfrustrowanego nauczyciela polskiego okazała się przełomem w karierze Marka Kondrata. Wprawdzie przybliżyła go do tej radykalnej decyzji, aczkolwiek nie była jedynym czynnikiem. "Powodów jest znacznie więcej" - podkreślał w rozmowie z "Wyborczą".
Rolę u Koterskiego umieszczam na tej liście, bo w moim życiu zawodowym nastąpił rodzaj zaspokojenia, satysfakcji, że dotknąłem czegoś, czego nigdy nie przewidywałem dotknąć - spuentował 74-latek.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!