Karol Strasburger prawie stracił życie. "Zawieźli mnie do szpitala"
Karol Strasburger najlepiej znany jest jako prowadzący "Familiady". Wcześniej parał się jednak wieloma innymi zajęciami. To doprowadziło do wypadku, który mógł skończyć się tragedią. Aktor trafił do szpitala, a cała sytuacja wiele go nauczyła.
- Karol Strasburger jest znany przede wszystkim z "Familiady".
- W młodości trenował jednak gimnastykę artystyczną.
- Jeden z jego pokazów mógł skończyć się śmiercią.
Karol Strasburger debiutował jako aktor w 1970 roku. Wystąpił wówczas w serialu "Kolumbowie". W kolejnych latach grał w innych produkcjach oraz spektaklach teatralnych. Od 1994 roku prowadzi kultowy teleturniej "Familiada". To właśnie dzięki niemu zyskał największą popularność. Dziś uwielbiają go miliony Polaków i bez wątpienia jest ikoną telewizji.
Rozwiąż quiz o kultowych teleturniejach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Kultowe polskie teleturnieje. Pamiętasz je? Udowodnij!
Nie każdy zdaje sobie sprawę, że mogłoby do tego nie dojść. Karol Strasburger był bowiem ofiarą poważnego wypadku, który mógł skończyć się śmiercią. Wszystko działo się zanim wszedł do medialnego świata na dobre. Prezenter opowiedział o wszystkim po latach od tego wydarzenia.
Karol Strasburger przeżył chwile grozy. Niewiele brakowało
Nie jest tajemnicą, że Karol Strasburger bardzo lubi aktywność fizyczną. Prezenter jeździ na rowerze, gra w tenisa, a zimą wybiera się na narty. W młodości natomiast trenował gimnastykę artystyczną. Należał do klubu Legia Warszawa i zdobył nawet drużynowe mistrzostwo Polski. Na tym się jednak nie skończyło.
Redakcja poleca:Obcokrajowcy usłyszeli Ostrowską. Tak skwitowali wielki polski hit
Karol Strasburger występował też w cyrku. Okazuje się jednak, że mogło się to dla niego skończyć tragedią. Chciał bowiem pokazać wszystkim na co go stać. Przygotowywał więc wymagający program, który byłby dowodem na to, że nie ma sobie równych. Zdecydował się wykonać "skok śmierci".
Sztuczka jest podobna do skoku na bungee. Używa się w niej jednak metalowych linek. Nazwa akrobacji mogła okazać się prorocza. W trakcie jej wykonywania linki się urwały, a Karol Strasburger uderzył głową o ziemię. W całej mrożącej krew w żyłach sytuacji miał nieco szczęścia. Wylądował bowiem w taki sposób, że w pewnym stopniu zamortyzował upadek.
Redakcja poleca:Ksiądz wyjawił prawdę o ślubie Wiśniewskiego. "Duży spektakl medialny"
Na próbie, gdzie już zrobiłem taki pełen numer, tak jak on powinien wyglądać. W linkach były takie sprzęgła, że to zerwanie nie było takie mocne. Ten bęben wyhamowywał. Linki były tak zaczepione przez bęben, że mimo wszystko, gdy to szarpnęły, to te dwie stalowe linki się urwały. Normalnie można byłoby powiesić na nich samochód. Walnąłem głową o ziemię, z tym, że uderzyłem trochę bokiem. Tam trochę zamortyzowałem barkiem, trochę ręką i zawieźli mnie do szpitala – mówił prowadzący "Familiady" w Kanale Zero.
Skończyło się na pęknięciu nadgarstka, wstrząsie mózgu i problemach z kolanem. Karol Strasburger nauczył się wtedy bardzo ważnej rzeczy. Dotarło do niego, że nie wolno ryzykować, by komuś zaimponować. Prezenter nabrał pokory i wiedział, żeby nigdy nie kierować się podobną brawurą.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!