Rodowicz nagle zamurowało. O takim spotkaniu nawet nie marzyła
Maryla Rodowicz kocha sport, a szczególnym uczuciem darzy tenisa. Jeszcze kilka lat temu gwiazda systematycznie szlifowała umiejętności na korcie. Teraz pilnie śledzi najważniejsze rozgrywki. Nieraz zdarzyło jej się zarwać noc, aby obejrzeć mecz ulubionych zawodników. Dlatego też ta urodzinowa niespodzianka była wyjątkowa.
- Maryla Rodowicz kocha sport, a w szczególności tenisa.
- Piosenkarka przez lata trenowała, a teraz śledzi najważniejsze rozgrywki w telewizji.
- Ta urodzinowa niespodzianka pozostanie w jej pamięci na długo.
Maryla Rodowicz jeszcze do niedawna regularnie uczęszczała na treningi tenisa. Wówczas chwaliła się zdjęciami z kortu w mediach społecznościowych. Teraz gwiazda śledzi głównie mecze ulubionych zawodników, wśród których znajduje się oczywiście Iga Świątek. Rodowicz z okazji niedawnych urodzin otrzymała wspaniałą niespodziankę.
Rozwiąż quiz o Maryli Rodowicz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Co wiesz o Maryli Rodowicz? Tylko prawdziwy fan zdobędzie komplet punktów!
Maryla Rodowicz była w kompletnym szoku
8 grudnia królowa polskiej piosenki obchodziła urodziny. Z tej okazji w progu jej domu pojawili się niespodziewani goście z pięknym prezentem w rękach. Maryla Rodowicz była potężnie zaskoczona i nie mogła wydusić z siebie ani słowa.
Jeszcze nie wierzę, co się stało. Odwiedziła mnie Iga Świątek z Darią Abramowicz. Stałam, jak słup soli i nie mogłam wydukać dwóch zdań. Przyjechała z życzeniami i z piękną białą rakietą w prezencie urodzinowym. Ta sama Iga, dla której zarywam noce, do której krzyczę (do telewizora) - koncentracja Iga, koncentracja! - tak Rodowicz zaczęła długi wpis opublikowany na Facebooku.
Chwilę później Maryla odzyskała głos. Była tak zachwycona, że... zaczęła śpiewać do rakiety.
To był najpiękniejszy prezent ever. [...] Patrzę na tę piękną białą rakietę, która jeszcze kilka godzin temu nie była moja i mówię do niej słowami z mojej piosenki: "Lecz przed nami, jeszcze przed nami, największa miłość i najcięższy grzech". Ale zaraz, tak do rakiety? Dobra, poniosło mnie - pisała dalej.
Mimo że piosenkarka nie była przygotowana na spotkanie, dalsza część przebiegła w naprawdę miłej atmosferze.
Wiecie, że sięgam Idze do brody? No rzesz. Nie byłam umalowana, no prawie. Najciekawsze, że mój kot rasy syberyjskiej ułożył się koło Igi i tak dotrwał do końca wizyty. To nie jest normalne u niego, ale kto koty zrozumie - zakończyła Maryla.