advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Obejrzałam film o PRL i posmutniałam. Bunt rodem z Aliexpress

3 min. czytania
07.03.2025 05:35
Zareaguj Reakcja

Film "Idź pod prąd" to luźna adaptacja historii zespołu KSU, który stara się oddać klimat buntu i punkowej rewolucji lat 70. i 80. Produkcja przedstawia muzyczną podróż grupy z Ustrzyk Dolnych, choć odbiega od autentycznego ducha punka. Czy "Idź pod prąd" zdołał uchwycić esencję buntu i anarchii, czy też jest jedynie ugłaskaną interpretacją rockowej historii?

Obejrzałam "Idź pod prąd"
fot. kadr z filmu "Idź pod prąd"
  • "Idź pod prąd" to film inspirowany historią zespołu KSU.
  • Produkcja miała oddać klimat lat 70. i 80.
  • Recenzja filmu tylko na zloteprzeboje.pl.

"Nie po to urodziłeś się / By z góry patrzeć na tłum szary /Jesteś niewielkim elementem / Z numerem w aktach zapisanym / Idź pod prąd!" - śpiewał Eugeniusz "Siczka" Olejarczyk w "Idź pod prąd". Kultowy utwór zainspirował Wiesława Palucha do nakręcenia filmu, inspirowanego historią KSU, o tym samym tytule. Czy tak jak w słynnej piosence produkcja opowiada o buncie i byciu przeciwko systemowi? Tego dowiecie się z poniższej recenzji.

"W tym kraju nie da się być punkiem"

Początek filmu to fragment koncertu KSU. Już w pierwszej minucie na ekranie pojawia się Eugeniusz "Siczka" Olejarczyk we własnej osobie. Po chwili zamienia się w "swoją młodą wersję" (w tej roli Ignacy Liss). Cofamy się do lat 70. Miejsce akcji — Ustrzyki Dolne. 

Redakcja poleca

Bogusław "Bohun" Augustyn, Lesław "Tomkas", Eugeniusz "Siczka" Olejarczyk, Wojciech "Ptyś" Bodurkiewicz oraz Waldemar "Burek" Kuzianik spotykają się przy piwie (a może jabolu?). Zafascynowani metalem, odkrywają brzmienie Sex Pistols i… miłość do punk-rocka. 

Wkrótce zakładają zespół. Nazywają go KSU. Skąd nazwa? Według twórców, Siczka zainspirował się tablicą rejestracyjną. W rzeczywistości, każdy z muzyków ma swoją teorię. Siczka twierdził, że wymyślił ją razem z perkusistą Mirosławem Wesołkinem, który uczył "Burka" gry na instrumencie, podczas łapania stopa. Tomkas utrzymywał, że to skrót od sloganu K**** Samostijniej Ukrainy. A Bogun podtrzymywał wersję twórców filmu.

Idz pod prąd
fot.

W 1979 roku młodzi wpadają na genialny pomysł. Zwracają się z prośbą do Radia Wolna Europa, aby podczas emisji puszczano więcej zagranicznej muzyki punkrockowej. Władze radia przychylają się do ich prośby, a muzycy dostają wiatru w żagle i zaczynają tworzyć. Próby odbywają się w lokalnym kombinacie Zakładu Przemysłu Drzewnego. Chłopcy zyskują coraz więcej fanów i… zwracają na siebie uwagę Służb Bezpieczeństwa.

W 1980 roku powstaje Wolna Republika Bieszczad. To nieformalna antykomunistyczna organizacja młodzieżowa, sprzeciwiająca się niszczeniu kultury Bieszczad. Zespół od początku swojego istnienia popiera ideę WRB. Skończy się jednak na inwigilacji, przesłuchaniach i cichej zemście z prywatnych pobudek.

Akcja filmu kończy się w latach 80., na chwilę przed wydaniem debiutanckiego albumu "Pod prąd", który sprawia, że zespół staje się liderem polskiego punk-rocka. 

"Idź pod prąd" czy jednak z prądem?

"Idź pod prąd" to luźna inspiracja historią KSU. Już na początku reżyser ostrzega, że część wydarzeń jest zmyślona. Prawdopodobnie dotyczą one Siczki, który w filmie przedstawiony jest jako punkowy Don Juan. Wątków miłosnych tu nie brakuje. Najprawdopodobniej miały urozmaicić fabułę, kręcącą się przede wszystkim wokół tworzenia muzyki. To zdecydowanie jeden z najsilniejszych elementów tego filmu. 

Z pozoru mamy wszystko — ciekawą historię, młodych, dobrze rokujących aktorów i ambitnego reżysera, znanego z głośnego filmu "Motór". Czego więc zabrakło? Odpowiedź jest naprawdę bardzo prosta.

Zabrakło buntu, brudu, anarchii i… muzyki. Członkowie KSU byli młodzi i gniewni, czego w ekranizacji nie widać. Wszystkie postacie (poza Siczką i Majakiem) są strasznie płaskie. Przypominają raczej grzecznych chłopców, ubranych w nieco za duże ramoneski, niż "prawdziwych punków z tamtych lat" parafrazując zespół Skunx.

Brakuje im energii, polotu i autentyczności. Filmowy Siczka, w przeciwieństwie do tego prawdziwego, także jest zbyt "ugłaskany", "grzeczny" i momentami, niestety, sztuczny. Trochę jak produkty z Aliexpress. Zawód. Wszystko można podsumować tym jednym, krótkim słowem.

Muzyki jak na lekarstwo

"Idź pod prąd" to film muzyczny, jednak muzyki jest tu jak na lekarstwo. W tle słychać dwie piosenki Sex Pistols i fragment UK Subs. A co z piosenkami KSU? Są, ale przez kilka, może kilkanaście sekund.

Ekranizacja historii zespołu jest niczym gładka, wymuskana laurka. Mimo starań ze strony aktorów, reżysera i scenografów, nie ma tu wyjątkowego, peerelowskiego klimatu. Nie ma sprzeciwu, nie ma nawet połowy utworów zespołu.

Mimo kilku ładnych ujęć brakuje prawdziwych Bieszczad, które stanowiły tak ważną część działalności zespołu. "W tym kraju nie da się być punkiem" — mówił filmowy Siczka. A ja postawiłabym inne, nieco filozoficzne pytanie. Może w tym kraju nie da się robić filmów o prawdziwym punku?

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!