"Ranczo" sprawiło jej sporo przykrości. "Czułam ból w sercu"
Grażyna Zielińska jest chyba najbardziej znana z roli zielarki w "Ranczu". Odgrywana przez nią postać jest bardzo lubiana przez fanów serialu. Trudno byłoby wyobrazić sobie fabułę produkcji bez niej. Tym bardziej, że gdy pojawiała się na ekranie, sprawiała widzom sporo radości. Okazuje się jednak, że dla samej aktorki serial był też powodem przykrości i zwątpienia we własne umiejętności.
- "Ranczo" to kultowy serial TVP.
- Grażyna Zielińska wcielała się w babkę-zielarkę.
- Serial był dla niej powodem zwątpienia.
Bez cienia wątpliwości "Ranczo" to jedna z najbardziej lubianych produkcji, jakie kiedykolwiek zagościły w polskiej telewizji. Serial zapewnił widzom wiele emocji, rozrywki, a nawet powodów do wzruszeń. W kultowym dziele nie zabrakło też wątków fantastycznych. Główną przedstawicielką postaci o zdolnościach co najmniej przeczących nauce była słynna babka. W mieszkającą w leśnej chatce zielarkę wcielała się oczywiście Grażyna Zielińska.
Rozwiąż quiz o serialu "Ranczo". Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Oglądałeś serial "Ranczo"? Musisz mieć 15/20!
Gdyby profesor Rafał Wilczur był kobietą, mógłby być jak zielarka Zofia z "Rancza". Leczyła ciało, umysł, a i porządny urok potrafiła rzucić. Znachorka pełną gębą. Nie da się ukryć, że na to, jak odbieramy tę bohaterkę, miała wpływ sama aktorka. Grażyna Zielińska bardzo sprawnie radziła sobie w tej roli. Niejeden fan serialu ma zapewne podobne zdanie. Jednak sama artystka na pewnym etapie zwątpiła we własne umiejętności.
Grażyna Zielińska była zaskoczona propozycją roli
Gdy Grażyna Zielińska otrzymała telefon z propozycją zagrania w "Ranczu", ucieszyła się. Kiedy dowiedziała się, w jaką postać ma się wcielić, była nieco zaskoczona. W rozmowie z Plejadą przyznała, że nie do końca się jej to podobało, ale ostatecznie zdecydowała się dać serialowi szansę.
Byłam wtedy świeżo po pięćdziesiątce, a oni chcieli, żebym zagrała babkę. Coś strasznego! No ale nie wybrzydzałam i nie wydziwiałam. Stwierdziłam, że przeczytam scenariusz i zobaczymy, co z tego wyjdzie - opowiadała w tej samej rozmowie.
"Ranczo", choć nie od razu, okazało się sukcesem. Naturalnie zaczęto więc prace nad kolejnymi sezonami. Grażyna Zielińska nie znalazła się jednak w obsadzie. Aktorka czekała na telefon, lecz nikt nie planował do niej zadzwonić.
Do dzisiaj nie mam pojęcia. Nakręciliśmy pierwszy sezon i odnieśliśmy niebywały sukces. Gdy dowiedziałam się, że powstanie kolejny, ucieszyłam się. Ale mijały tygodnie, a ze mną się nikt z produkcji nie kontaktował. Dowiedziałam się, że nowe odcinki są już kręcone. Beze mnie. Wszyscy grali, nawet statyści, tylko ja jedyna nie. Nawet pies z kulawą nogą się mną nie zainteresował - mówiła Plejadzie.
"Ranczo" przyniosło jej chwile zwątpienia
Grażyna Zielińska zastanawiała się, co było powodem braku angażu do kolejnego sezonu "Rancza". W pewnym momencie w jej głowie zaczęły pojawiać się wątpliwości. Aktorka była pewna, że zabrakło jej umiejętności.
Byłam przekonana, że to moja wina. Że tragicznie zagrałam i dlatego mnie już nie chcą. Nie ukrywam, że mocno to przeżyłam. Nie tłukłam łbem o ścianę, ale za każdym razem, gdy pomyślałam o "Ranczu", czułam ból w sercu. [...] Uznałam, że producenci stwierdzili, że gram jak potłuczona, psuje każdą scenę i postanowili zrezygnować z babki zielarki - mówiła dla Plejady.
Ostatecznie jednak produkcja skontaktowała się z aktorką. Grażyna Zielińska otrzymała rolę w filmie "Ranczo Wilkowyje". Później wróciła także do serialu. Producenci najwyraźniej nie mieli początkowo pomysłu na to, jak poprowadzić postać. Wszystko się zmieniło, a fani mogli dalej oglądać postać zielarki Zofii na ekranie.
Źródło: ZlotePrzebohe.pl, Plejada