advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Przyjechali do Polski "zajrzeć za kurtynę". Milicja prawie zepsuła show

2 min. czytania
30.01.2026 19:43
Zareaguj Reakcja

The Rolling Stones odwiedzali Polskę kilkukrotnie, a dwa pierwsze koncerty legendarnej formacji odbyły się w czasach opresyjnej komuny. Chociaż władze PRL wyraziły zgodę na organizację wydarzeń, występy w Sali Kongresowej pozostawały jednak pod pilną obserwacją milicji. 

To był historyczny koncert
fot. Wikimedia Commons / Grupa Besanez / CC BY-SA 3.0 / Ben Merk (ANEFO)
  • The Rolling Stones wystąpili po raz pierwszy w Polsce w latach 60.
  • Oba koncerty odbyły się w warszawskiej Sali Kongresowej.
  • Symboliczne wydarzenia szczelnie obstawiały milicyjne kordony.

Koncerty The Rolling Stones w Warszawie w 1967 roku były wyjątkowym wydarzeniem dla polskiej kultury popularnej. Stanowią jeden z nielicznych przykładów występów zachodnich muzyków w okresie PRL. Publiczności zgromadzonej w stołecznej Sali Kongresowej pilnowały jednak liczne oddziały milicji obywatelskiej.

Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. The Beatles czy The Rolling Stones? 16/20 kultowych przebojów to mus!

1/20 Przebój "Love Me Do" pochodzi z repertuaru zespołu:

The Rolling Stones chcieli zajrzeć za kurtynę

Legendarne koncerty odbyły się w kwietniu 1967 roku w ramach The Rolling Stones European Tour. Muzykom zależało wówczas na występach w krajach bloku wschodniego. Dlatego też na liście miejsc do odwiedzenia znalazł się Leningrad czy Moskwa. Jednakże ze względu na brak odpowiedniego zaproszenia, muzycy nie mogli wjechać do ZSRR.

Chociaż władze PRL wyraziły zgodę na przyjazd, nie oznaczało to, że członkowie The Rolling Stones mogli czuć się swobodnie w Warszawie. Muzycy byli nieustannie obserwowani przez służby, lecz niezbyt dyskretnie. Opisał to Bill Wyman w swojej książce "Stone Alone" z 1991 roku. "Ochroniarze w cywilu obserwują nas wszędzie i chowają się za drzwi, gdy na nich spoglądamy" - napisał w swoich wspomnieniach.

Redakcja poleca

Koncerty otrzymały szczątkową promocję, a bilety były wyjątkowo trudno dostępne. W Sali Kongresowej zjawił się prawdziwy tłum. Szacowana liczba widzów obecnych podczas wydarzenia miała dwukrotnie przekraczać oficjalną liczbę miejsc siedzących obiektu.

Milicja próbowała zepsuć zabawę

To nie był koniec problemów. Podczas próby dźwięku przed koncertem Brian Jones spalił organy na skutek podłączenia do nieprzystosowanej sieci elektrycznej. Uratował go wtedy Ryszard Poznakowski, który użyczył mu swojego sprzętu. Warto bowiem wspomnieć, że tego wieczora Czerwono-Czarni supportowali Stonesów.

Redakcja poleca

Mimo fatalnej akustyki i braku odsłuchów Bill Wyman dobrze wspominał występ. Problemem była jednak obecność milicjantów, którzy skutecznie uciszali wiwatującą publiczność. "Na scenie byliśmy bezsilni. Okropnie było patrzeć na takie tłumienie ludzkich uczuć" - pisał dalej Wyman.

Pamiętny występ zwieńczył kultowy numer "(I Can’t Get No) Satisfaction" zagrany na wyraźną prośbę widzów skandujących w kółko "Ajkengetno!". Koncert The Rolling Stones w okresie PRL był bez wątpienia czymś niezwykłym. Na powtórkę z rozrywki polscy fani musieli czekać aż do końcówki lat 90.

Źródła: Polskieradio.pl, Dzieje.pl, "Przegląd Archiwalny Instytutu Pamięci Narodowej", "Rolling with the Stones".

Oglądaj