advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Finał tamtej nocy mógł być tragiczny. Żona uratowała ikonę The Beatles

3 min. czytania
30.12.2025 12:14
Zareaguj Reakcja

Ciszę w Friar Park przerwał dźwięk tłuczonego szkła. Była 3:30, gdy George i Olivia Harrisonowie znaleźli się w sytuacji, która mogła zakończyć się tragedią. "Cichego Beatlesa" uratowała zdecydowana reakcja żony. Próba zamachu, choć miała dramatyczna przebieg, do dziś wspominana jest w formie żartu.

George Harrison obawiał się o swoje życie m.in. po zamachu na Johna Lennona.
fot. David Hume Kennerly/Domena publiczna/Wikimedia Commons
  • Atak na George'a Harrisona w 1999 roku wstrząsnął Wielką Brytanią.
  • Michael Abram wierzył, że spełnia boską misję jako archanioł.
  • Olivia Harrison uratowała sytuację, zmuszając napastnika do ucieczki.

Atak na George'a Harrisona z 30 grudnia 1999 roku wstrząsnął Wielką Brytanią i światem muzyki. Do rezydencji artysty wtargnął mężczyzna przekonany, że spełnia boską misję. Choć Harrison przeżył, wydarzenia z tamtej nocy pozostawiły długotrwałe ślady w jego zdrowiu i życiu rodziny. 

Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…

Quiz: Quiz. The Beatles czy The Rolling Stones? 16/20 kultowych przebojów to mus!

1/20 Przebój "Love Me Do" pochodzi z repertuaru zespołu:

Myślał, że jest archaniołem. To on rzucił się na Harrisona

Michael Abram, 34-latek z Liverpoolu, przyjechał do Friar Park (posiadłość George'a Harrisona) owładnięty psychotycznym przekonaniem o swojej rzekomej misji. Zgłębiał religijne wizje, które w jego wyobraźni przerodziły się w przekonanie, że jest archaniołem Michałem. Uważał, że musi zabić George'a Harrisona, którego postrzegał jako postać z przepowiedni Nostradamusa. Zaburzenia potęgowały uzależnienia od narkotyków, o których wspominała jego matka.

Zaledwie miesiąc przed atakiem Abram przebywał w szpitalu psychiatrycznym. Lekarze uznali jednak, że nie wymaga leczenia i wypuścili go do domu. Pomyłka okazała się tragiczna w skutkach. Zamiast otrzymać pomoc, Abram pogrążał się w kolejnych urojeniach, aż uznał, że "demonem" nie jest Paul McCartney, lecz Harrison.

29 grudnia 1999 roku Abram pojawił się w Henley-on-Thames z nożem i sznurem. Pytał w lokalnym kościele o dom muzyka, a kilka godzin później wspiął się na mur posiadłości. Pokonał zabezpieczenia i wybił okno, dostając się do środka. Rozpoczął się dramat, który obudził Harrisona i jego żonę.

Redakcja poleca

Walka o życie w środku nocy. George'a uratowała żona

George Harrison próbował ocenić sytuację, gdy na korytarzu ujrzał uzbrojonego Abrama. Liczył, że wypowiadana mantra Hare Kryszna zdezorientuje napastnika, lecz mężczyzna ruszył dalej. Harrison rzucił się, by wyrwać mu nóż. Walka przerodziła się w szarpaninę, w której artysta odniósł około 40 ran kłutych. Jeden z ciosów przebił jego płuco i niemal sięgnął serca. Mimo obrażeń Harrison próbował powstrzymać napastnika do czasu przyjazdu służb.

Na dole posiadłości pojawiła się Olivia Harrison. Widząc męża w śmiertelnym zagrożeniu, chwyciła metalowy pogrzebacz, a potem ciężką lampę. Jej determinacja zmusiła Abrama do wycofania się na tyle, by George mógł go unieruchomić. W rezydencji było pełno krwi, lecz małżeństwo zdołało przetrwać najtrudniejsze minuty.

Kiedy się o tym dowiedziałem, wysłałem faks do George’a i spytałem w nim, czy cieszy się, że poślubił Meksykankę? Olivia naprawdę dała czadu – wspominał po latach Tom Petty.

Policja przybyła kilkanaście minut po zgłoszeniu. Funkcjonariusze zatrzymali Abrama i zabezpieczyli nóż. Ratownicy udzielili Harrisonowi natychmiastowej pomocy, próbując zatamować krwawienie i ustabilizować jego stan. Muzyk przeżył, ale lekarze musieli usunąć jego płuco. Michael Abram został uznany za winnego próby zabójstwa i trafił do szpitala psychiatrycznego. Z placówki zwolniono go po ośmiu miesiącach.

Oglądaj

Nie był włamywaczem i na pewno nie brał udziału w przesłuchaniu do Traveling Wilburys – wspominał sarkastycznie atak George Harrison.

29 listopada 2001 roku, niecałe dwa lata po ataku nożem, George Harrison zmarł w Beverly Hills w wieku 58 lat. W wielu muzyków, w tym Keith Richards (The Rolling Stones), jest przekonanych, że dźgnięcie przyczyniło się do przedwczesnej śmierci artysty. – Gdyby nie nóż, pokonałby raka – wspominali po latach.