Syn Edyty Górniak tłumaczy się ze sprzedawania kiełbasek. "Żadna praca nie hańbi"
Allan Enso realizuje swoją pasję do muzyki, działając jako raper. Niedawno syna Edyty Górniak przyłapano jednak na pracy w jednym z warszawskich food trucków. Wielu zaczęło podejrzewać, że chłopak dorabia sobie do budżetu. Prawda okazała się jednak inna. 20-latek wydał oficjalne oświadczenie.
Allan Enso jest jedynym dzieckiem Edyty Górniak. Podobnie jak piosenkarka, która od lat odnosi sukcesy na rynku muzycznym, 20-latek może poszczycić się sporym talentem wokalnym. Nic więc dziwnego, że chłopak zdecydował się pójść w ślady matki i podjął karierę artystyczną.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Kilka lat temu syn gwiazdy zadebiutował na scenie jako DJ. Obecnie młody artysta spełnia się natomiast jako raper. Niedawno fotoreporterzy przyłapali go jednak na pracy w jednym z warszawskich food trucków. W mediach wnet zaroiło się od domysłów. Niektórzy podejrzewali, że Allan musi dorabiać do swojej pensji, a jeszcze inni sądzili, że oznacza to koniec jego muzycznej drogi. Jaka jest prawda?
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo…
Zobacz także: Wokalistka Pięknych i Młodych musiała przejść operację. „Będzie tylko lepiej”
Syn Edyty Górniak został raperem. Co dalej z jego karierą?
Allan Enso ma już za sobą pierwsze sukcesy. Jego internetową działalność na Instagramie śledzi ponad 40 tysięcy fanów. Popularnością cieszą się też jego rapowe kawałki. Niedawno 20-latek wydał piosenkę, zatytułowaną „100%”, która została bardzo ciepło przyjęta przez jego słuchaczy. Pod teledyskiem, który nakręcono do utworu, nie brakuje komplementów.
Allan Enso ma jednak dużo większe ambicje. Jakiś czas temu syn Edyty Górniak przyznał, w jednym z wywiadów, że chciałby zarabiać 100 tysięcy złotych miesięcznie. Po tym, jak przyłapano go na pracy w food trucku, wiele osób zaczęło zatem podejrzewać, że chłopak, który jest dopiero na początku kariery, musi dorobić do swojego budżetu. Raper postanowił odnieść się do krążących po sieci plotek.
Zobacz także: Norbi był niewolnikiem hazardu? „Co zarobiłem, szło w diabli”
Allan Enso zdementował plotki. Jest oświadczenie
Wczoraj na Instagramie Allana Enso pojawiło się krótkie oświadczenie. Syn Edyty Górniak nawiązał w nim do zdjęć, jakie ostatnio zrobiono mu podczas pracy w jednym z warszawskich food trucków. Jak się okazuje, raper nie jest tam jednak zatrudniony. Na miejscu pojawił się po to, by wesprzeć dopiero co powstały biznes, założony przez ojca swojej dziewczyny, Nicol Pniewskiej.
Wraz z Nicol zdecydowaliśmy się przez pierwszy okres działania firmy wesprzeć personel, bo wiadomo, że najważniejszy jest początek. Mam nadzieję, że w przyszłości będę częścią rodziny, a rodzina się wspiera i nie bierze za to pieniędzy, nie możemy wiec mówić o żadnej pensji i dorabianiu. Kolejną sprawą jest to, że 1/3 udziałów spółki należy do Nicol, więc tak naprawdę pracujemy u siebie – wyjaśnił na Instastory syn Edyty Górniak.
Allan odniósł się także do pogłosek, według których jego sytuacja finansowa miałaby zmuszać go do dodatkowej pracy. Prawda ma być zupełnie inna:
Żadnej pracy się nie boję, żadna praca nie hańbi, a jak trzeba będzie wesprzeć kogoś bliskiego, to mogę pracować i na budowie, ale w gwoli uspokojenia mediów chciałbym zaznaczyć, że całe szczęście dochody z mojej artystycznej działalności wystarczają mi w zupełności i nie muszę nigdzie dorabiać – podsumował Allan Enso.
Zobacz także: Tyle Beata Tyszkiewicz dostaje emerytury. Nie może liczyć na wiele
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!