Jeden z największych przebojów lat 60. Ten członek The Beatles nie dotarł do studia
Dziś 84 lata kończy Ringo Starr – perkusista The Beatles, który w latach 60. "definiował" muzykę popularną. W jego urodziny, równo 55 lat temu, legendarny zespół rozpoczął nagrania do jednego ze swoich ponadczasowych hitów. "Here Comes the Sun", bo o nim mowa, zamykał jednocześnie pewną erę.
W historii muzyki chyba nie ma zespołu bardziej kultowego niż The Beatles. Jak wspominał kiedyś John Lennon, "sercem" formacji był dla niego Ringo Starr. Perkusista urodził się 7 lipca 1940 r. W 29. urodziny Starra grupa z Liverpoolu wzięła na warsztat w studiu przy Abbey Road w Londynie utwór "Here Comes the Sun".
Rozwiąż quiz o The Beatles i The Rolling Stones. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Spuścizna po The Beatles
Grupa The Beatles powstała w 1960 r., jednak debiutowała na rynku wydawniczym w 1963 r. Rok po tym, jak do Johna Lennona, Paula McCartney'a i George'a Harrisona dołączył Ringo Starr.
Na sukces nie musieli długo czekać. Okazali się rewelacją muzyczną i kulturową, a światowa "beatlemania" zaczęła ekspresowo przybierać na sile. Kapela istniała jedynie dekadę, ale pozostawiła po sobie większą spuściznę niż którakolwiek inna grupa. Także pod względem stworzonych hitów.
Zobacz także: Roxie Węgiel powiedziała „tak”? Jedno zdjęcie podsyciło plotki
Wszystkie przeboje słynnej "czwórki z Liverpoolu" trudno zliczyć. Pośród nich były choćby "Hey Jude", "Yesterday", "All You Need Is Love", "Let It Be" czy "Here Comes the Sun".
Dyskografia The Beatles zawiera 12 albumów. Przedostatnim z nich był "Abbey Road" z września 1969 r. Tak poprzednie krążki, królował on na listach sprzedaży w Wielkiej Brytanii, USA i wielu innych krajach. To kultowe wydawnictwo zawierało takie perełki jak "Come Together" czy "Here Comes the Sun".
Za drugi z utworów odpowiadał głównie George Harrison. Gitarzysta zaśpiewał też w nim jako główny wokalista. Tekst, w którym radował się z nadejścia wiosny, napisał na początku 1969 r. w wiejskim domu swojego przyjaciela, Erica Claptona. "Ukrył się" tam, by uniknąć spotkania biznesowego w siedzibie wytwórni Beatlesów, Apple Corps w burzliwym dla zespołu okresie.
Do studia nagraniowego przy Abbey Road kompozycja trafiła po raz pierwszy w urodziny Ringo Starra, 7 lipca. Wszystkie partie udało się nagrać w ciągu zaledwie kilku sesji – do 19 sierpnia. Nie uczestniczył w nich John Lennon, który wówczas przechodził rekonwalescencje po wypadku samochodowym.
Pojawił się on jednak w studiu dzień później, 20 sierpnia, kiedy miksowano album. Było to ostatnie w historii spotkanie w studiu nagraniowym całej "czwórki z Liverpoolu". Miesiąc później Lennon opuścił zespół.
Warto przypomnieć, że zgodził się ukrywać tę informację do końca nagrań kolejnej – ostatniej – płyty grupy pt. "Let It Be" (nad którą prace rozpoczęły się w istocie już w 1968 r.). O swoim pożegnaniu z macierzystą formacją powiedział mediom i fanom dopiero w kwietniu 1970 r. – już po tym, jak Paul McCartney poinformował o swoim odejściu z kapeli. To oznaczało ostateczny rozpad The Beatles.
Rekordowy utwór
Co do "Here Comes the Sun" – gitarowa ballada z orkiestrową aranżacją otwierała stronę B "Abbey Road" i początkowo nie była wydana na singlu. Szybko jednak spotkała się z ogromnym zainteresowaniem słuchaczy i pochwałami od krytyków.
Później trafiła więc na albumy kompilacyjne z największymi hitami grupy, w tym "The Beatles 1967–1970". W kolejnych latach chętnie grano ją też w radiu. Piosenka Harrisona świetnie radzi sobie również w erze cyfrowej. Promowała reedycję "Abbey Road" wydaną na 50-lecie krążka. Dzięki temu trafiła na 3. miejsce listy "US Billboard Hot Rock Songs".
Co więcej, 2023 r. "Here Comes the Sun" został pierwszym utworem The Beatles, który przekroczył miliard odtworzeń na Spotify. To też pierwszy kawałek z lat 60., któremu się to udało.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!