Tomasz Makowiecki zapytany o to, "czy pobił Dodę"? Te słowa zaskakują!
W niedawnym wywiadzie dla Żurnalisty Tomasz Makowiecki odniósł się do pewnej afery sprzed lat z jego udziałem. Artysta został zapytany o to, "czy pobił Dodę". Jego odpowiedź może zaskoczyć.
41-letni Tomasz Makowiecki w tym roku zaprezentował światu swoją piątą – i pierwszą od ponad dekady – płytę pt. "Bailando". Po raz pierwszy o artyście zrobiło się głośno w 2002 r. za sprawą zajęcia 5. miejsca w programie "Idol". W pierwszej dekadzie XXI w. był on mocno zapracowany i często pojawiał się na branżowych imprezach. Na jednej z nich doszło do przykrego incydentu z Dodą.
Rozwiąż quiz o przebojach lat 2000. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Czy Tomasz Makowiecki pobił Dodę?
W 2008 r. pożywkę dla portali plotkarskich stanowiły wydarzenia zza kulis gali Eska Music Awards. Tomasz Makowiecki i Doda mieli ze sobą poważne spięcie, które nie zakończyło się jedynie na słowach. Interweniować miała nawet ochrona.
W sieci krążyło wtedy kilka wersji wydarzeń, co do tego, kto był prowodyrem. Niektórzy twierdzili, za ówczesną menedżerką Rabczewskiej, Mają Sablewską, że to Makowiecki szukał zaczepki.
Zobacz także: Przebój sprzed dwóch dekad wciąż robi furorę. Ten refren znany jest już od lat 80.!
Z kolei jeden ze świadków scysji powiedział Pudelkowi, że to Doda sprowokowała muzyka, bo głośno "wyszydzała jego twórczość" i "rzucała wyzwiskami". Ona też – po usłyszeniu jego odpowiedzi, że "się niedługo skończy" – miała "rzucić się na niego i szarpać za włosy".
Teraz, po wielu latach, do sprawy w swoim podcaście wrócił Żurnalista. Spytał bez ogródek Makowieckiego o to, "czy pobił Dodę". Ten wypalił: "Niestety nie udało mi się". Po chwili jednak sprecyzował:
Nie, to było w ogóle zupełnie na odwrót (...). Zobaczyłem w oddali, że idzie mój kolega. No i wołam go. On nie słyszy. Więc, nonszalancko wziąłem poduszkę z kanapy i rzuciłem w niego. Dostał tą poduszką, odwrócił się i podszedł. Chwilę później przyszła Dorota. Powiedziała, żebym się zachowywał, że nie jestem tutaj samemu. Powiedziałem, w jakiś taki dość cyniczny sposób, że jasne, że przepraszam (...) i tylko widziałem, że jeszcze bardziej ją to podminowuje. No i w zasadzie przeprosiłem ją. Powiedziałem, że siedzę tu z kolegami, że sobie miło rozmawiamy, że może poszłaby do swoich znajomych.
Potem artysta dodał, że Rabczewska "nie odpuszczała", "znowu przyszła do niego i zaczepiła go".
W pewnym momencie powiedziała bardzo nieładne zdanie o moich najbliższych, czego nie zacytuję, więc się w*******m. Wstałem i powiedziałem: "No proszę odejdź stąd, naprawdę idź sobie stąd". I zostałem oblany drinkiem. Ale do żadnych rękoczynów nie doszło –zapewniał.
Zawodna pamięć gwiazdora?
Portale plotkarskie zwracają teraz uwagę na relacje wielu świadków. Utrzymywali oni, że wbrew słowom Tomasza Makowieckiego doszło wówczas do rękoczynów. Co więcej, mocno podchmielonego piosenkarza miała cztery razy wyprowadzać z budynku ochrona. Jedna z osób, które widziały to zdarzenie, powiedziała portalowi Świat Gwiazd:
Sytuacja miała miejsce 16 lat temu i, mimo że pan Tomek wytrzeźwiał do tej pory, to jednak jedno się nie zmieniło. Nadal nie pamięta tego, co zaszło. Ochrona czterokrotnie wyprowadzała go pijanego z lokalu. Za ostatnim razem skutecznie.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!