Stali się symbolem tragicznego wieczoru. "Rozpacz i beznadziejność"
24 listopada 1994 roku w hali Stoczni Gdańskiej doszło do jednej z najtragiczniejszych katastrof w historii polskich koncertów. Podczas występu zespołu Golden Life wybuchł pożar, który odebrał życie siedmiu osób. Ponad 280 zostało rannych. Po tym wydarzeniu zespół nagrał utwór "24.11.94".
Tego dnia, około godziny 20:00, w hali Stoczni Gdańskiej było 800 osób. Część przyszła na koncert Golden Life, inne czekały na transmisję z gali MTV w Berlinie. Początkowo płonące materace zostały zignorowane i uznane jako część efektów wizualnych, jednak ogień szybko rozprzestrzenił się na kurtyny i drewniany dach.
Pamiętam, że na początku, kiedy pojawił się ogień, nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że stało się coś niebezpiecznego. Miałam przekonanie, że jest to efekt pirotechniczny — powiedziała w rozmowie z PAP Anna Golędzinowska, dziś radna miasta Gdańska.
Jak opisała, miała wrażenie, że wystrzeliła raca. Dopiero później zobaczyła ogień.
Ze sceny zaczęły padać komunikaty, że mamy się ewakuować. Panowały chaos i panika. Większość uczestników koncertu kojarzyła główne wejście, przez które weszła na teren hali, i w tym kierunku zaczęliśmy biec — relacjonowała w tej samej rozmowie.
Dwa z pięciu wyjść ewakuacyjnych były zamknięte. Główna brama szybko się zatamowała. Wysoka temperatura wewnątrz budynku (dochodziła do 1000 stopni!) sprawiła, że akcja ratunkowa była dramatycznie trudna. Pierwsze dwie osoby zginęły na miejscu, stratowane przez tłum.
Sprawców nigdy nie zidentyfikowano
Pożar doprowadził także do zawalenia się dachu hali. Jak później ustaliła prokuratura, przyczyną zdarzenia było podpalenie. Jednak sprawców nigdy nie zidentyfikowano.
Po wyjściu ponownie poczułam rozpacz i beznadziejność [...]. Spotkałam moją koleżankę z liceum, która na mój widok powiedziała: "Aniu... twoja twarz...". To był kolejny sygnał, że nie jest dobrze. Widziałam swoją zwisającą skórę — powiedziała w rozmowie z PAP Anna Golędzinowska.
Po pożarze do Szpitala Akademii Medycznej przewieziono około 80 osób, a 24 helikopterami przetransportowano do szpitala oparzeniowego w Siemianowicach Śląskich. Tam nie udało się uratować kolejnych 5 uczestników wydarzenia, w tym dwóch ochroniarzy, którzy wynosili nieprzytomne osoby z płonącej hali. Anna Golędzinowska w szpitalach spędziła łącznie dwa miesiące. Rehabilitacja trwała ponad 1,5 roku.
Redakcja poleca:Wielki klasyk Queen. Wtedy fani widzieli Mercury'ego po raz ostatni
Golden Life – artyści dotknięci tragedią
Zespół Golden Life stał się symbolem tragicznego wieczoru. Po wydarzeniach w Stoczni Gdańskiej muzycy postanowili upamiętnić ofiary tragedii, nagrywając w 1995 roku utwór "24.11.94". Piosenka stała się przejmującym hołdem, przypominając o kruchości życia.
Słowa refrenu - "Życie, choć piękne, tak kruche jest" - zostały umieszczone na pomniku, który stanął nieopodal miejsca tragedii. Wykorzystano w nim także fragmenty spalonej hali, takie jak kolumny i metalowe belki. Piosenka, choć upamiętnia dramatyczne wydarzenia, stała się uniwersalnym przesłaniem o wartości ludzkiego życia.
Wydarzenia tamtego wieczoru wpłynęły na zwiększenie świadomości w zakresie bezpieczeństwa podczas masowych imprez w Polsce.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!