Halina Mlynkova przeżyła koszmar. "Beze mnie jesteś nikim"
Halina Mlynkova przez długi czas niewiele opowiadała o swoich prywatnych sprawach. Choć wydawała się spełniona zawodowo i szczęśliwa przed kamerami, to za zamkniętymi drzwiami doświadczała kiedyś przemocy domowej. Te trudne przejścia bardzo negatywnie odbiły się na jej psychice i, jak przyznaje, ciągną się za nią do dziś.
- Halina Mlynkova była swego czasu w toksycznym związku.
- Piosenkarka dopiero lata później wyznała to publicznie.
- Opowiadała też o doświadczeniu przemocy fizycznej.
Halina Mlynkova, kiedyś podbijała serca słuchaczy jako wokalistka formacji Brathanki, z którą wylansowała hity "Czerwone korale", "W kinie, w Lublinie – kochaj mnie" czy "Siebie dam po ślubie". Od 2003 r. z powodzeniem działa na własny rachunek. Zawodowo układa jej się od wielu lat, jednak prywatnie ma za sobą traumatyczne przeżycia, które przed kamerami długo ukrywała za szerokim uśmiechem.
Rozwiąż quiz o Brathankach i Łzach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Brathanki czy Łzy? Za 18/20 Agnieszka założy czerwone korale!
Halina Mlynkova już tego nie kryje: "Tak, byłam ofiarą"
Halina Mlynkova jakiś czas temu wyznała, że ma za sobą bardzo bolesną przeszłość. Między innymi w wywiadzie dla Świata Gwiazd opowiedziała o tym, jak jeden z jej poprzednich związków przemienił się w pewnym momencie w istny horror. Jak wspominała:
Toksyczny związek powoduje, że wpadasz w niego coraz bardziej. Wiara w siebie jest coraz mniejsza, a te wszystkie psychiczne petardy z każdej strony, które cię dopadają, powodują, że już w ogóle w siebie nie wierzysz. Jeszcze jak masz na do widzenia przy zamykaniu drzwi: "Pamiętaj, że beze mnie jesteś nikim".
Następnie Halina Mlynkova sprecyzowała, że zaznała nie tylko psychicznej, ale też fizycznej przemocy. Wyjaśniła szczerze:
Byłam (ofiarą – przyp. red.), ale nie aż takiej, żeby było to związane z obdukcją. Takich sygnałów nie wolno bagatelizować, więc trzeba powiedzieć: "Tak, byłam ofiarą". Natomiast nie wiązało się to z jakimiś takimi super fizycznymi ujmami [...]. Powiedziałam, jeżeli raz się wydarzy taka sytuacja, to odchodzę tego samego dnia. Tak zrobiłam.
Gwiazda dodała, że przez lata nie mówiła o tym nawet najbliższym, ale kiedy już się przełamała, to na szczęście mogła liczyć na pomoc bliskich i koleżanek.
Gwiazda nie kryje, że to się za nią ciągnie
Do domowego dramatu Halina Mlynkova wróciła pamięcią również w programie "Po Kobiecemu". Zdradziła, że wręcz "miała myśli samobójcze".
To był straszny czas i bardzo samotny, gdzie udawałam przez cały czas, że nic się nie dzieje, bo oczywiście zawsze uśmiechnięta, a pamiętaj jeszcze, że w takich związkach – o Jezu, zaczynam się trząść – jest tak, że na zewnątrz jesteśmy kochanymi żonami – "Ta wspaniała moja żona", a jak się zamykają drzwi, to jesteś k***ą – mówiła.
Wskazała ponadto, że prawniczka, która pomagała jej przy rozwodzie, powiedziała jej coś, co mocno zapadło w jej pamięć:
Dopiero wtedy sobie zdałam sprawę z tego, jak poważny to jest temat też dla nas kobiet i dla kolejnych pokoleń. Ona mi powiedziała: "Jezus Maria, ale pani syn musi pani nie szanować". Bo mój syn to ogląda. Mój syn się uczy tego samego.
Halina Mlynkova przyznała, że te traumatyczne przeżycia "ciągną się" za nią do dziś. Na szczęście, pomimo tego, udało jej się ułożyć sobie życie na nowo. Od ponad pięciu lat jest związana z piosenkarzem Marcinem Kindlą, z którym ma syna Leo.
Źródła: Świat Gwiazd, "Po Kobiecemu", ZłotePrzeboje.pl