advert 0:
advert: all
device 1:all
device 2:all
advert final: all
Włącz radio

Żyłeś w PRL? Musisz to znać! Młodzi są w szoku przy pierwszym kontakcie

MS
2 min. czytania
28.06.2023 08:03
Zareaguj Reakcja

Pocztówki dźwiękowe to wynalazek PRL-u. Ten rodzaj pocztówek był prawdziwym fenomenem. Oryginalny pomysł pozwalał wysyłać dźwiękowe pozdrowienia, zanim jeszcze był internet. Niesamowite w jaki sposób to robiono.

Pocztówki dźwiękowe pamiętają na pewno wszyscy, którzy wychowywali się w czasach PRL. Były one mniejszą odmianą płyty gramofonowej, na których zapisywano dźwięk analogowy. Były bardzo popularne w latach 60., 70. i 80. XX wieku. Zapewniło im ją na pewno wszechobecne piractwo. Dzięki temu mieszkańcy Bloku Wschodniego mogli słuchać nagrań wielu artystów ze swoich krajów oraz z Zachodu.

Zobacz także: Szok! Rodowicz ma sobowtóra. Tylko spójrzcie

Jak robiono pocztówki dźwiękowe?

Nazwa tej odmiany płyty gramofonowej wzięła się od podłoża, z którego się składała. Pocztówki dźwiękowe produkowano bowiem na standardowej kartce pocztowej, na której laminowano cienką warstwę tworzywa sztucznego. Następnie tłoczono w nim rowki, na których znajdował się analogowy zapis dźwięku. Na samym środku wycinano otwór, który pozwalał umieścić je na talerzu gramofonu i odtwarzanie nagranego dźwięku.

 

Początkowo pocztówki miały format C6, czyli taki sam jak widokówka, później ich rozmiar był zbliżony do koperty singla. Na jednych z pierwszych pocztówek dźwiękowych mieścił się zaledwie jeden utwór. Na późniejszych można było znaleźć “zawrotną” liczbę dwóch nagrań.

Zobacz także: Mrozu ostro o polskich artystach. Nie zostawił suchej nitki

Jaka była cena?

Produkcją pocztówek dźwiękowych zajmowały się na początku firmy prywatne. Jakość nagrań była jednak niska, ze względu na zbyt prymitywną technologię, z jakiej je wykonywano. Następnie produkowaniem ich zajęły się też takie zakłady jak Muza, Ruch, Pronit, KAW i Tonpress. Te jednak nie cieszyły się takim powodzeniem, jak wytwarzane przez niewielkie prywatne firmy.

 

Większa popularność wydań prywatnych mogła wynikać z tego, że nagrane były na nich piosenki przywiezione z Zachodu. Nagrania te były oczywiście pirackie, jednak nikt nie zaprzątał sobie tym wtedy głowy. Co ciekawe, mimo, że nagrania były nielegalne, to na początku były droższe od tych legalnych. Ceny pocztówek wydanych przez wytwórnie płytowe zaczynały się od 2,50 zł. Natomiast te pirackie kosztowały od 5 zł. Zanim jednak ich popularność tak wystrzeliła, trzeba było wyłożyć sporą sumę: 14-18 zł.

Zobacz także: „Przeżyj to sam” na wiecu wyborczym. „Niech chociaż muzyka pozostanie wolna”

Dowolne nagranie z wakacji

Na pocztówkach dźwiękowych nie były nagrywane tylko piosenki. W miejscowościach turystycznych można było nagrać na nich pozdrowienia dla rodziny czy przyjaciół. W tym celu trzeba było udać się do specjalnego, lecz niezbyt zaawansowanego technicznie studia. Następnie można było wysłać takie nagranie jak zwykłą pocztówkę. Najczęściej odtwarzano je na gramofonach Karolinka i Bambino. Oba modele były produkowane w Łodzi przez Fonicę. Ten rodzaj płyt gramofonowych zaczął być powoli wypierany przez nagrania tworzone przy pomocy magnetofonów szpulowych na początku lat 70.

Zobacz także: Robert Makłowicz w pilnej potrzebie. Prosi o wsparcie finansowe