advert 0:
advert: all
device 1:all
device 2:all
advert final: all
Włącz radio

Hejterzy grozili Maleńczukowi, że skrzywdzą jego córki. "Przez miesiąc stałem w oknie"

AS
2 min. czytania
24.05.2023 13:36
Zareaguj Reakcja

Maciej Maleńczuk wyznał w rozmowie z Plejadą, że wielokrotnie miał do czynienia z hejtem, a nawet groźbami kierowanymi w stronę nie tylko samego artysty, ale też jego rodziny.

|
fot. 30.08.2022 Gdansk Europejskie Centrum Solidarnosci ECS Gala wreczenia Medali Wolnosci Slowa Wojciech Strozyk/REPORTER N/z: Maciej Malenczuk

"Obiecywano, że zgwałcą mi córki. Grożono mi śmiercią. Po tym, jak parę lat temu zaatakowałem pikietę antyaborcyjną, wypisywano do mnie takie rzeczy, że właściwie przez miesiąc stałem w oknie" - powiedział Maciej Maleńczuk Plejadzie.

 

Artysta wyjawił, że naprawdę bał się, że ktoś przyjdzie zrobić mu krzywdę - tym bardziej, że z wiadomości, jakie otrzymywał, wynikało, że hejterzy znają jego adres.

 

"No więc tak stałem, stałem i stałem w tym oknie, ale nikt nie przyszedł. Nikt nie miał na tyle odwagi" - mówi Plejadzie Maleńczuk. Przypomina, że sprawa ataku podczas pikiety antyaborcyjnej skończyła się dla niego wyrokiem i grzywną.

 

Czytaj też: Maciej Musiał w manewrach wojskowych. Spotka się z przywódcami NATO

 

Maciej Maleńczuk skazany za atak na działacza antyaborcyjnego

 

Maleńczuk nawiązuje do wydarzeń z 2016 roku, kiedy to na Rynku Głównym w Krakowie odbywała się demonstracja fundacji Pro-Prawo do Życia. Pikietujący domagali się ustawy zakazującej aborcji. Jeden z uczestników pikiety, 27-letni wówczas Łukasz K., oskarżył Maleńczuka, że podczas manifestacji wyrwał z jego rąk plakat antyaborcyjny i uderzył go w twarz. Akt oskarżenia w tej sprawie przygotowywali prawnicy Ordo Iuris.

Przed sądem muzyk tłumaczył swoje postępowanie. "Wystąpiłem w imieniu wszystkich kobiet, bo moim obowiązkiem prawnym i moralnym było zakończenie tej pikiety. Tam były dzieci, a oni pokazywali naturalnej wielkości nagie, rozszarpane ciała dzieci. Na to nie mogę się zgodzić" - mówił artysta.

Czytaj też: Ewa Minge przerażona. „Uprawiają prostytucję, podając się za modelki”

 

"Prawo moralne było po mojej stronie. I manifestacje kobiet dwa lata później to potwierdziły. Wyskoczył do mnie facet o wyglądzie kibola, ewidentnie mnie zaatakował, nie wyglądał na obrońcę życia, tylko regularnego kibica. I musiałem go odepchnąć, bo parł na mnie" - tłumaczył przed sądem.

 

Sąd uznał, że Maciej Maleńczuk ma zapłacić 6 tys. zł grzywny, 1 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz działacza antyaborcyjnego oraz pokryć koszty zastępstwa procesowego przeciwnej strony. Od tego wyroku obie strony złożył apelację, ale ostatecznie krakowski sąd utrzymał wyrok skazujący.

Czytaj też: Roksana Węgiel gwiazdą ukraińskiej produkcji! Będzie bohaterką filmu „Mavka i strażnicy lasu”